Microsoft Teams zadba o to, żeby żaden mistrz drugiego planu nie wszedł ci w kadr na wideokonferencji

News/Oprogramowanie 26.09.2018
Microsoft Teams zadba o to, żeby żaden mistrz drugiego planu nie wszedł ci w kadr na wideokonferencji

Microsoft Teams zadba o to, żeby żaden mistrz drugiego planu nie wszedł ci w kadr na wideokonferencji

Microsoft Teams uchroni cię przez wideobomberem. Od dziś bez strachu przeprowadzić rozmowę o pracę nawet z toalety. 

Koniec strachów. Microsoft postanowił rozwiać lęki wszystkich tych, którzy pracują zdalnie i komunikują się ze światem za pomocą kamery i Microsoft Teams. Od teraz, gdy tylko zwietrzymy, że za naszymi plecami czyha potencjalna katastrofa, będziemy mogli włączyć rozmycie tła i szybko zniweczyć wrogą działalność intruza.

Pracujący z domu nie muszą się już drżeć o to, że zostaną skompromitowani.

Microsoft Teams to wirtualne miejsce pracy i komunikacji. Narzędzie podobne do Slacka i Discorda, które ma ułatwić profesjonalistom porozumienie się ze sobą bez potrzeby zbyt częstego widywania się. Takie rozwiązanie ma swoje oczywiste zalety. Jeśli kiedyś zastanawialiście się, czemu jeszcze nigdy nikt w naszej redakcji nie pobił się o to, czy lepszy jest Android, czy iOS, to odpowiedź jest prosta — pracujemy zdalnie. Trudno rzucić krzesłem w kogoś, kto siedzi setki kilkaset kilometrów dalej. Praca poza tradycyjnym biurem ma całą masę zalet, ale też niesie ze sobą jedno poważne zagrożenie. Podczas rozmowy czy wideokonferencji nie mamy żadnej kontroli nad tym, jaki mistrz drugiego planu objawi się w tle. I tu wchodzi nowość w Teams.

Microsoft reklamując nową opcję, przypomina jedną ze słodszych wpadek na wizji. Wszyscy pamiętamy, jak do pokoju nadającego na żywo korespondenta BBC wpadło tanecznym krokiem jego dziecko. I choć to wideo rozczuliło cały świat, to wiemy, że wideobomberzy w osobach uroczych berbeci to rzadkie szczęście. Jak często zdarzało wam się, że podczas rozmowy w sprawie pracy nagle w tle pojawił się wasz współlokator w samym ręczniku, żeby elokwentnie wyrazić swoją opinię o tym, że zostawiliście przy wannie brudne skarpetki?

Jeśli już Microsoft spełnia marzenia, mam jeszcze jedną kluczowe opcję do zasugerowania.

Jedną z tajemnic poliszynela jest to, że osoby pracujące z domu mają nieładną tendencję do uznawania piżamy za swój strój roboczy. Byłoby wyśmienicie, gdyby Microsoft zdecydował się na przynajmniej rozmywanie ubrań, a najlepiej na zaimplementowanie serii naklejek z garniturami i garsonierami (rozmowy o pracę), koszulami (na co dzień) i T-shirtami (casual Friday).

Wirtualna szafa pozwoliłaby zaoszczędzić mnóstwo czasu na przebieranie się i uratować niezręczne sytuacje, w których okazuje się, że nasz rozmówca owszem ma na sobie koszulę i krawat, ale na nogach bokserki w serca i kapcie z pomponami. Dlatego wzywam cię Microsofcie, idź o krok dalej.

Dołącz do dyskusji