Facebook nie może się zdecydować, czy chce być dla ludzi, czy dla firm. Strony będą mogły dołączać do grup

Felieton/Social media 24.09.2018
Facebook nie może się zdecydować, czy chce być dla ludzi, czy dla firm. Strony będą mogły dołączać do grup

Facebook nie może się zdecydować, czy chce być dla ludzi, czy dla firm. Strony będą mogły dołączać do grup

Facebook zachowuje się tak, jakby za jego decyzje odpowiadała maszyna losująca.  Do grup na Facebooku będą mogły niebawem dołączyć… firmy. Nie narzekam, ale konia z rzędem temu, kto wyjaśni, jak to się ma do budowania autentycznych relacji z prawdziwymi ludźmi.

Moja i tak już obolała z okazji jesiennego przeziębienia głowa zaczęła wrzeć i dymić. Facebook po cichutku testuje małą, z pozoru niemal nieistotną zmianę. Od teraz niektóre strony mogą dołączać do grup, komentować w nich i wchodzić ze współgrupowiczami we wszelkiego rodzaju interakcje. Brzmi błaho? To przypomnijcie sobie, co Facebook mówi o grupach, a co o stronach marek. Przecież według obowiązującej narracji samej platformy, to jakby do opowiadania bajek w przedszkolu zatrudnić Jasona z „Piątku trzynastego”, a w roli dozorcy jego matkę.

Barbarzyńca w ogrodzie, czyli do grupy na Facebooku wpuszczono te wstrętne firmy.

Ta decyzja jest komicznie niespójna ze wszystkim, co od początku 2018 r. deklaruje Facebook. I ja wiem, kochani cynicy, że uśmiechnęliście się właśnie z pobłażaniem na widok słowa „deklaruje”. Szczególnie przed wyborami zaczyna ono brzmieć coraz bardziej naiwnie, ale tym razem naprawdę nie o nie chodzi.

W ciągu ostatnich 9 miesięcy Facebook nie tylko deklarował, ale też, o zgrozo, trzymał się dość konsekwentnie obranej linii. Deklaracje zmieniał w kod, który następnie stawał się konkretnymi opcjami. Portale, gazety i marki dostały po zasięgach, a zwykli użytkownicy mogli się cieszyć, będąc na bieżąco z wszystkimi miejscami, które odwiedzili podczas wakacji ich znajomi i zastanawiać się, czemu w tym roku wszyscy lecieli na Islandię.

Szczególnie dopieszczane i dowartościowane były interakcje w grupach, nowym oczku w głowie właścicieli Facebooka. To miejsca prawdziwych relacji, stworzone do dzielenia się zainteresowaniami i emocjami, tworzenia się więzi. To mityczne krainy utopijnego kontaktu prawdziwego człowieka z człowiekiem i bota z botem. A teraz do pielęgnowanego z takim zaangażowaniem ogrodu, wpuszcza się te wstrętne firmy, które zamiast uprawiać żyzną ziemię miłości, będą uprawiać jakieś marketingi. A fe.

SomcialMediaToday też nieco skonfundowane sytuacją, poprosiło przedstawicieli serwisu o komentarz i nawet go uzyskało. Zgodnie z nim Facebook, pilnie wsłuchując się w prośby swoich użytkowników, dowiedział się, że ci lubią w „intymnych okolicznościach” (słowa Facebooka) wchodzić w interakcje z markami. Do tej pory strony oficjalne mógłby być obecne tylko w tych grupach, które same założyły. Wszelkie występy gościnne były zakazane. Teraz będą mogły wchodzić też na grupy tematyczne i tam kusić potencjalnych klientów.

Proponuję nową metodologię analizowania Facebooka.

Nie wiem, jak rozumieć to, co robi Facebook.

Do tej pory strategia wydawała się w miarę spójna. Był cel wyznaczony przez kapitana, a reszta załogi miała mniej więcej ku niemu kierować tę łódź. Teraz zrozumienie działalności Facebooka wymaga już nie tyle sięgnięcia po deklaracje Marka Zuckerberga, logikę lub znajomość mediów społecznościowych. Wymaga innych narzędzi. Mam nawet już z ich pomocą ukutą nową teorię. Przy dużym wpływie Wenus Facebook jest portalem, który ma łączyć ze sobą ludzi, pielęgnować relację i maksymalizować wpływ przyjaciół i znajomych, jednak jeśli w danym okresie mamy do czynienia z przewagą Jowisza, zaczyna dominować aspekt korporacyjny serwisu, a machina tka nowe prawa na korzyść marek i osób publicznych. Saturn odpowiada za wzrosty tendencji okołopokemonowych i sprawia, że serwis promuje związywanie jak największej liczby znajomości. Czekam z niecierpliwością na dominujący wpływ w danym okresie Marsa.

Aż strach myśleć, co się wtedy wydarzy.

Dołącz do dyskusji