iPhone XS jest nudny jak flaki z olejem. Nie miałem lepszego smartfona – pierwsze wrażenia

Artykuł/Sprzęt 28.09.2018
iPhone XS jest nudny jak flaki z olejem. Nie miałem lepszego smartfona – pierwsze wrażenia

iPhone XS jest nudny jak flaki z olejem. Nie miałem lepszego smartfona – pierwsze wrażenia

Nie pamiętam, by jakikolwiek nowy telefon Apple’a budził we mnie tak mało emocji, co iPhone XS. Co nie zmienia faktu, że to urządzenie bliskie ideału.

W zeszłym roku Apple pozamiatał. iPhone X był powiewem świeżości na rynku. Telefon wyglądał zupełnie inaczej niż jego trącący już myszką starsi kuzyni, a przez kolejne miesiące branża (nieudolnie) kopiowała jego design. Razem z notchem, aczkolwiek bez zachowania symetrii, co objawiało się paskudnymi płetwami na dole wyświetlacza. Firma z Cupertino z kolei, zamiast oglądać się na konkurencję, idzie dalej własną ścieżką.

iphone xs xs max opinie czy warto

W rezultacie iPhone XS praktycznie niczym nie różni się od poprzednika.

Producent oczywiście po raz kolejny sprawił, że klienci mogą kupić model, który na pierwszy rzut oka będzie się wyróżniał z tłumu. Do wyboru doszedł złoty wariant kolorystyczny oprócz biało-srebrnego i czarnego. Nie trudno zgadnąć, na który się zdecydowałem – zresztą nie przypominam sobie, bym dwa lata z rzędu miał telefon w tej samej wersji kolorystycznej.

iPhone XS w złocie prezentuje się na żywo nieco inaczej niż się spodziewałem po materiałach promocyjnych. Ramki faktycznie mają intensywny odcień, ale szklane plecki są… łososiowe. Pasują odcieniem do złotego MacBooka, ale to akurat ucieszy Przemka Pająka – ja mam komputer w kolorze Space Grey. Myślę za to nad zakupem złotego Apple Watch Series 4 do kompletu.

iphone xs xs max opinie czy warto

Gold Is the New White.

Jeszcze nie wiem, czy się z nową kolorystyką polubię tak bardzo, jak z pięknym biało-srebrnym iPhone’em X, ale jest na to spora szansa. Jeśli chodzi o bryłę, to tutaj wszystko zostało (niemal) po staremu. Obiektyw wystaje z obudowy o ułamek milimetra bardziej niż w poprzednim modelu, ale by to stwierdzić potrzeba suwmiarki. A etui i tak nie używam, więc to żaden problem.

Jedna rzecz w iPhonie XS mnie natomiast nieco irytuje. Chodzi o głośnik. W zeszłorocznym modelu otwory, z których wydobywa się dźwięk, były umieszczone symetrycznie – po 6 z każdej strony złącza Lightning. Nowy telefon ma na dolnej krawędzi sześć dziurek po prawej, ale tylko trzy po lewej stronie, bo umieszczono tutaj dodatkowe wycięcie w obudowie dla anteny.

iphone xs xs max opinie czy warto

Nie zabrakło też innego wycięcia, czyli niesławnego notcha w ekranie.

Ponowie w górnej części ekranu znalazła się przestrzeń dla kamery True Depth, głośnika i różnych czujników. Warto jednak odnotować, że producent to wcięcie sprytnie ukrywa na domyślnej tapecie, na której zlewa się z czarnym tłem. Stoi to w kontrze do hasła embrace the notch, którym Apple zachęcał deweloperów, by nie podlewali wycięcia czarnym tłem w swoich aplikacjach.

Wizualnie jednak poza tapetą nic się tutaj nie zmieniło, ale Face ID został usprawniony. Świeżo skonfigurowany moduł rozpoznawania twarzy w iPhonie XS działa szybciej niż w iPhonie X, gdzie oprogramowanie uczyło się moich rysów przez ostatnie 10 miesięcy. Zastrzeżeń brak. Oczywiście nie wyobrażam sobie już powrotu do czytnika linii papilarnych Touch ID.

iphone xs xs max opinie czy warto

Na plus zaliczam też szybkość działania.

Oczywiście poprzedniemu modelowi mocy nie brakuje, ale porównując tempo otwierania się uprzednio ubitych aplikacji i ładowania stron internetowych, iPhone XS działa odczuwalnie szybciej – i to mimo tego, że w tle ściąga moją bibliotekę zdjęć i indeksuje pliki po pobraniu backupu z chmury.

Sam system z kolei, nie licząc nowej tapety ukrywającej notcha, działa i wygląda w iPhonie XS tak samo jak iOS 12 w iPhonie X. W menu nie znalazłem jeszcze żadnych nowych funkcji. Nawet wsparcie dla eSIM pojawi się dopiero w kolejnej aktualizacji (a i tak muszą to jeszcze po swojej stronie włączyć operatorzy, którzy zapowiedzieli wsparcie).

iphone xs xs max opinie czy warto

Widać za to gołym okiem różnicę w jakości zdjęć.

Na pełne testy aparatu jeszcze przyjdzie czas, tym bardziej, że najbardziej ciekawią mnie zdjęcia po zmroku, ale fotografie, które wykonałem do tej pory, sprawiły, że nie żałuję zakupu nowego modelu. Tryb smart HDR faktycznie poprawia jakość uchwyconych nowym obiektywem kadrów, zwłaszcza tych robionych w kiepskich warunkach i pod światło – mają mniej przepaleń.

W przypadku kilku fotografii iPhone XS poradził sobie nieco gorzej, niż iPhone X, ale mimo wszystko przeważająca większość pochodzących z nowego telefonu była lepsza. Dotyczy to również, może nawet w większym stopniu, zdjęć z przedniej kamerki. Szkoda tylko, że nadal Apple stosuje bardzo wąskie obiektywy. Uchwycenie grupy znajomych nadal jest trudne bez selfiesticka.

Czy warto kupić iPhone’a XS?

Odpowiedź jest prosta: to zależy. Jak cierpisz na nadmiar gotówki, to jasne – to w końcu „najlepszy iPhone, jakiego Apple kiedykolwiek zrobiło”. Patrząc jednak trzeźwo, wymiana iPhone’a X na iPhone’a XS nie jest racjonalnie uzasadniona, ale w przypadku przesiadki z poprzednich modeli zwłaszcza sprzed kilku lat będzie to ogromny skok jakościowy.

Nie jestem za to przekonany, czy warto dopłacać do iPhone’a XS. Co prawda Apple wycofał zeszłorocznego iPhone’a X z oferty, ale można go kupić u innych sprzedawców – i to za sporo mniejsze pieniądze. Racjonalnie rzecz biorąc, nie widzę żadnego wyraźnego powodu, by wybierać tegoroczny model w mniejszym rozmiarze. A jeśli chodzi o iPhone ‘aXS Max i to, jak wypada w porównaniu do malucha? O tym opowiem w kolejnym materiale.

Dołącz do dyskusji