EA nie da się zastraszyć jakiemuśtam prawu i zachowa swoje skrzynki. Belgijska prokuratora wszczęła postępowanie

News/Gry 12.09.2018
EA nie da się zastraszyć jakiemuśtam prawu i zachowa swoje skrzynki. Belgijska prokuratora wszczęła postępowanie

EA nie da się zastraszyć jakiemuśtam prawu i zachowa swoje skrzynki. Belgijska prokuratora wszczęła postępowanie

Belgijska władza wszczęła postępowanie przeciwko Electronic Arts. Wydawca nie chce dostosować się do nowego prawa i zmienić systemu losowych kart w FIFA Ultimate Team. 

– Nie dostaniecie naszych lootboxów! – krzyczy zarząd EA i obwarowuje się w swojej twierdzy gotów na bitwę. Tym razem jednak nie będzie to jednak starcie z armią fanów na Reddicie, na które można wysłać kilku programistów. Tym razem do walki rzucone będą elitarne oddziały prawników. W roli cnego rycerza (albo złego smoka z perspektywy EA) wystąpi zaś prokuratura Belgii.

Belgia przeciwko paczkom z losową zawartością wystąpiła już na początku roku.

Według belgijskich prawodawców skrzynki z losową zawartością to zamaskowana forma hazardu. W końcu gracz nie ma szansy wiedzieć dokładnie, co kupuje. Zawiedziony pierwszym losowaniem, sięga po więcej, skłonny wierzyć, że tym razem się uda. W długiej perspektywie ten mechanizm gwarantuje, że zawsze wygrywa kasyno wydawca. I nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby nie to, że pojawia się on w grach, po które sięgają dzieci. A hazard z premedytacją skierowany do nieletnich, jest nielegalny.

Za stosowanie skrzynek w grach grozi w Belgii kara do 5 lat więzienia i grzywna sięgająca 800 tys. euro. Dużą część firm się dostosowała – skrzynek między innymi pozbył się z Overwatcha Blizzard, Valve wycofało swoje z CS:GO. EA postanowiło stanąć w pierwszej linii ruchu oporu i nie dać się uciskać jakimśtam przepisom. W końcu chodzi o pieniądze.

Belgia kontra EA: Bitwa o FIFA Ultimate Team.

Eurogamer przypomina słowa Andrew Wilsona, CEO EA, który już na wiosnę podkreślał, że nie zgadza się z tym, by mechanizmy w jego grach można było uznać za jakąkolwiek formę hazardu. Wilson argumentuje, że jeśli po otwarciu skrzynki z losową zawartością przedmiotów z niej nie można sprzedać za prawdziwe pieniądze, to nie jest to hazard. Jasne. Jeśli na jednorękim bandycie wylosuję jabłko, cytrynę i gruszkę, to też się nimi nie najem, ani ich nie spieniężę, ale nawet ich twórcy nie twierdzą, że to nie hazard. Obawiam się jednak, że spec-oddziały prawników Electronic Arts wymyślą jakieś bardziej przekonujące argumenty.

Jest coś poetyckiego w tym, że do walki o zachowanie skrzynek staje w szranki EA i że batalia toczyć się będzie właśnie wokół FIFY. To właśnie gra tego wydawcy, Star Wars Battlefront II, rozpętała burzę, która doprowadziła do zainteresowania się prawodawców skrzynkami. A to, że tytułem będącym pod lupą śledczych jest właśnie FIFA? Biorąc pod uwagę zarzuty wobec organizacji udzielającej tego pięknego miana, zarzuty prawne wydają się jedynie dopełnieniem marki.

Dołącz do dyskusji