E-dowody na ostatniej prostej, ale na wymianę dokumentów możemy czekać nawet 10 lat

Artykuł/Technologie 11.09.2018
E-dowody na ostatniej prostej, ale na wymianę dokumentów możemy czekać nawet 10 lat

E-dowody na ostatniej prostej, ale na wymianę dokumentów możemy czekać nawet 10 lat

Polski parlament kończy wakacyjną przerwę. Podczas trzydniowego posiedzenia (12–14.09) ma zająć się m.in. pierwszym czytaniem projektu ustawy dotyczącym dowodu elektronicznego. E-dowody w Sejmie są już na ostatniej prostej legislacyjnej.

Komisja Europejska, obserwując nieporadne działania Polski w sprawie dowodów elektronicznych, w 2016 r. nałożyła ultimatum, które kończy się w I kwartale 2019 r. Do tego czasu nasz kraj musi poradzić sobie z wdrożeniem e-dowodu. W przeciwnym razie trzeba będzie Brukseli oddawać 150 mln zł. Tyle nasz kraj dostał na realizację tego zadania.

Oprócz nadszarpnięcia wizerunku i zwrotu niemałych pieniędzy groziło nam coś jeszcze. Że znowu będziemy gonić resztę Europy. Przecież e-dowód z powodzeniem działa w Austrii, Belgii, Chorwacji, Portugalii, Estonii, Finlandii, Francji, Hiszpanii, Litwie, Niemczech, Szwecji, na Węgrzech i we Włoszech.

E-dowody w Sejmie, czyli zdążymy i pieniądze zostaną.

Wszystko wskazuje na to, że do tego jednak nie dojdzie. Za chwile zaczyna się powakacyjne posiedzenie Sejmu. W ciągu trzech dni posłowie mają pochylić się m.in. nad projektem ustawy o dowodzie elektronicznym. Jeżeli nie będzie żadnych niespodzianek, regulacja powinna w miarę szybko wejść w życie. E-dowody w Sejmie nie są jednak gwarancją, że zmiany nadejdą dla wszystkich w tym samym czasie.

Mimo że termin marcowy uda się zachować, to e-dowód raczej nagle nie stanie się częścią naszej rzeczywistości. Rząd zakłada, że wymiana dowodów na te elektroniczne potrwa w sumie 10 lat – do 2029 r. Zastanawiano się nad skróceniem tego okresu do pięciu lat. Wtedy koszt całej operacji (przy dekadzie szacowany na 1,5 mld zł) wzrósłby nawet o kilkaset milionów zł.

Jak działa dowód elektroniczny?

E-dowód będzie przypominał wyglądem kartę płatniczą z czipem. Ten ma łączyć się z Systemem Rejestrów Państwowych. Żeby potwierdzić swoją tożsamość wystarczy ów czip przyłożyć do czytnika i wpisać kod PIN.

To pozwoli m.in. na podpis elektroniczny pod fakturami i umowami. W ten prosty sposób potwierdzimy też otrzymanie pisma urzędowego. Zarejestrujemy się też do lekarza, z apteki pobierzemy e-receptę, a pracodawcy przedłożymy e-zwolnienie.

Tylko czy instytucje zdążą?

Wydawałoby się, że zamieszanie związane z dowodem elektronicznym ma się ku końcowi. Jest podjęta ścieżka legislacyjna wypełniająca ultimatum Komisji Europejskiej. Są też inne mechanizmy, dzięki której Polakom będzie łatwiej przyzwyczaić się do e-dowodu. Wychodzi na to, że nic już nie może temu przeszkodzić.

Niestety, żeby funkcjonowanie z dowodem z czipem miało ręce i nogi potrzeba odpowiednio do tego przygotowanych odbiorców. Bo co po elektronicznej weryfikacji naszych danych jak nigdzie ich tak nie zweryfikujemy?

ZUS chce dodatkowego roku. Możliwe zmiany kadrowe.

A takie niebezpieczeństwo, że najważniejsze instytucje w kraju same nie będą przygotowane na e-dowód, jest jak najbardziej realne. Już wcześniej ZUS poinformował, że nie zdąży na marzec 2019 i najlepiej dla nich, jakby dostali na to dodatkowy rok.

Podobnie sprawa ma się z polskimi sądami, o czym informuje Ministerstwo Sprawiedliwości. Do sądów trzeba kupić stosowne czytniki. To zaś wiąże się z określonymi wydatkami i możliwymi zwolnieniami. Widać polska Temida musi mieć ostatnio pod górkę z wszystkim i wszędzie.

Dołącz do dyskusji

Advertisement