Ile internetu zużywa polska rodzina? Zawsze za dużo. Dlatego sens ma tylko nielimitowane LTE bez ściemy

Akcja partnerska/Gry 25.09.2018
Ile internetu zużywa polska rodzina? Zawsze za dużo. Dlatego sens ma tylko nielimitowane LTE bez ściemy

Ile internetu zużywa polska rodzina? Zawsze za dużo. Dlatego sens ma tylko nielimitowane LTE bez ściemy

Do mojej gry wideo pojawiła się nowa, ciekawa zawartość. Postanowiłem więc z powrotem pobrać ją do pamięci konsoli. Efekt? W kilka godzin zużyłem 120 GB transferu. U większości operatorów włączyłoby to alarm. Groziłby mi tzw. lejek, męczący mnie do końca miesiąca. Są jednak firmy, które oferują nielimitowany internet domowy bez żadnych ściem i drobnych druczków.

Nielimitowany Internet domowy LTE to ściema. Większość operatorów dokładnie monitoruje transfery każdego klienta. Jest tajemnicą poliszynela, że po przekroczeniu limitu okrągłych 100 GB danych trafiasz na czarną listę. Jeśli sieć operatora jest zbyt obciążona w danej lokacji, to dostajesz tzw. lejek. Czyli odgórne, sztuczne ograniczenie prędkości pobierania i wysyłania, z którym musisz się męczyć do następnego okresu rozliczeniowego. Taki to (nie)limitowany Internet.

Te 100 GB danych jest tak samo dobrą odpowiedzią na potrzeby polskiego gospodarstwa jak kartki za komuny.

Osoby z dostępem do nowoczesnej sieci kablowej często nie zdają sobie sprawy, ile mają szczęścia. Dla wielu polskich domów Internet bezprzewodowy jest jedynym sensownym rozwiązaniem. Niestety, często tylko na papierze. W praktyce klient zostaje zdany na łaskę operatora. Ten może, ale nie musi przykręcać kurka z transferem LTE. To ruletka bez wyraźnych zasad oraz wystandaryzowanych procedur. Niektórym nakłada się lejek po pobraniu 50 GB danych. Inni pobierają ich ponad 300, a operator nie reaguje.

Masz dostęp do szybkiego domowego LTE, ale z tyłu głowy zawsze działa kalkulator transferu. Pozwolić sobie na film w SD czy HD? Może ta bezstratna jakość muzyki w TIDAL nie jest potrzebna? W salonie stoi nowiutki telewizor 4K, ale YouTube w 420p też daje radę… Osoby korzystające z pakietów internetowych doskonale znają codzienną walkę z potrzebą własnej wygody i zakusami wysokiego standardu jakości. Wcale nie musi tak być.

Zawsze, absolutnie zawsze, pakietu internetowego będzie mniej niż powinno. Już w 2016 r. statystyczne polskie gospodarstwo przekroczyło barierę zużycia 100 GB danych na okres rozliczeniowy. Oznacza to, że ponad połowa użytkowników domowego LTE miesiąc w miesiąc ląduje na czarnych listach operatorów. Tacy klienci mogą się spodziewać lejków, ograniczeń transferu oraz spowolnień w dostępie do sieci. Wielu czytelników Spider’s Web przekonało się o tym na własnej skórze.

Przeraziłem się gdy zobaczyłem, ile danych pobieramy przez miesiąc w naszym mieszkaniu.

Modem z funkcją routera pozwala mi podejrzeć sumę pobranych oraz wysłanych pakietów. Okazuje się, że ponad terabajt danych to u nas norma. Mowa o dwóch młodych osobach, które grają, oglądają filmy i seriale oraz słuchają muzyki. Do domowej sieci mamy podłączone konsole: PS4, Switcha i Xboksa, a także trzy laptopy, trzy smartfony oraz telewizor. Tylko część ze wszystkich urządzeń jest uruchomiona jednocześnie. Do tego przez przynajmniej 10 godzin dziennie nikogo nie ma w mieszkaniu.

Mój Alienware 13 pobrał w tym miesiącu ponad 200 GB danych. Na ten wynik w dużej części złożyła się premiera „World of Warcraft: Battle for Azeroth” oraz zamknięte beta-testy strzelaniny „Battlefield V”. Jeszcze gorzej jest na konsolach. „Marvel’s Spider-Man” potrzebuje 50 GB transferu. „Star Wars Battlefront” – 91 GB. Beta „Call of Duty: Black Ops 4” to 35 GB danych, a „Far Cry 5” z najnowszymi dodatkami wziął dla siebie 50 GB. Kilka lat temu takie wartości były nie do pomyślenia. Dzisiaj to norma.

Oczywiście nie każdy jest graczem. Jednak Netflix i YouTube również są głodne transferu.

Godzina oglądania Netfliksa w jakości SD (720p) to okrągły GB pobranych danych. Godzinny seans w HD (1080p) to już 3 GB zjedzonego transferu. Z kolei wideo w Ultra HD (4K) to aż 7 GB informacji na godzinę oglądania. Czyli pierwszy sezon rewelacyjnego Stranger Things zabiera nam 6 GB transferu w niskiej jakości SD, 18 GB w domyślnej jakości HD oraz aż 42 GB w coraz bardziej popularnym standardzie 4K. Pomyślcie o tym: sezon wybitnego serialu na smartTV to połowa z umownych 100 GB, po których zapala się ostrzegawcza lampka na kokpicie operatora.

Platforma YouTube zazwyczaj potrzebuje połowy wartości pobieranych przez Netflix (z wyłączeniem standardu 4K). Oznacza to, że YT w jakości SD to 500 MB w przeliczeniu na godzinę oglądania, z kolei format HD to 1,5 GB danych na godzinę. Z perspektywy kilku filmików jest to niewiele. Sprawdźcie sobie jednak, ile transferu zje YouTube jeśli słuchacie na nim muzyki, albo regularnie oglądacie kilkunastu – kilkudziesięciu internetowych twórców. Będziecie niemile zaskoczeni.

Nawet aplikacje na smartfony i tablety to w dzisiejszych czasach wielkie głodomory. iPhone zjadł mi w minionym miesiącu około 40 GB transferu. Zdjęcia wzięły dla siebie 5 GB danych. YouTube zjadł mi 2 GB transferu (korzystam sporadycznie). Twitter pobrał 1,3 GB informacji, a Reddit prawie 3 GB. Przeglądarka Safari zużyła z kolei aż 6 GB transferu. Dziwi, że Messenger potrzebował tylko 500 MB. Mało rozmowny ze mnie człowiek.

Bezprzewodowy Internet domowy naprawdę musi być bez limitów. Inaczej nie ma racji bytu.

Gdybyśmy posiadali starsze dzieci z zamiłowaniem do gier, filmów i seriali, pobór kilku terabajtów danych miesięcznie byłby jak najbardziej realny. Nawet żyjąc we dwójkę limity transferu są dla nas nie do pomyślenia. Przekroczenie bariery 100 GB to w naszym przypadku kwestia maksymalnie kilku dni. Dlatego jeśli mielibyśmy się zdecydować na domowy Internet LTE, to wyłącznie taki bez limitów. Bez żadnych zapisów o fair sharew umowie, bez niepisanych progów oraz lejków stosowanych jako forma represjonowania klientów.

Aktualnie jeden i tylko jeden operator w Polsce oferuje prawdziwie nielimitowany Internet domowy LTE. To T-Mobile, które kilka miesięcy temu wprowadziło na rynek ofertę „Internet domowy bez limitu danych”. Zapewne podobne nazwy produktów widzieliście u innych operatorów już wielokrotnie. Jednak dopiero teraz „bez limitu” naprawdę oznacza bez limitu. Bez żadnych podstępów i haczyków.

Internet domowy

Zużywasz 10 GB lub 10 TB – dla T-Mobile nie ma to znaczenia. Jesteś traktowany dokładnie tak samo. Jedyne ograniczenia wynikają z zasięgu sieci komórkowej w danej lokalizacji oraz zagęszczenia ruchu na BTS-ach. Potwierdzają to nasze półroczne testy redakcyjne, podczas których ani razu nie doświadczyliśmy lejka. Nawet pomimo średniego miesięcznego zużycia pakietu na poziomie 600 GB.

Przed kupnem usługi LTE, nawet nielimitowanej, warto sprawdzić zasięgi sieci we własnym domu.

Internet domowy bez limitu od T-Mobile to usługa, z której można zrezygnować w ciągu 14 pierwszych dni. Bez podawania jakiegokolwiek powodu. Poniesie się wtedy wyłącznie koszty użytkowania modemu LTE przez dwa testowe tygodnie. Nielimitowana sieć kosztuje 49 zł/mies za prędkość do 20 Mb/sek oraz 65 zł za prędkość do 60 Mb/sek. Ryzyko ze strony potencjalnego klienta jest więc naprawdę niewielkie.

Co z realnymi wartościami transferu? Klienci korzystający z tańszej opcji T-Mobile za 49 zł mówią o prędkości pobierania wynoszącej od 10 do 20 Mb/sek oraz pingu na poziomie 25 – 40 ms. To dobre wyniki, które pozwalają cieszyć się strumieniowanym obrazem HD oraz sieciowymi grami wideo. Jak zwykle w przypadku LTE, problemem pozostaje czas wieczorny, kiedy najwięcej osób jest podłączonych do okolicznych BTS-ów.

Okres od 21:00 do 23:00 to moment, w którym lepiej nie prowadzić ligowych pojedynków na serwerach Overwatcha. Dlatego tak ważne jest, aby operator umożliwiał testy sieci przed podpisaniem umowy. T-Mobile nie ma z tym żadnego problemu. Do tego nowy modem LTE od Huawei posiada akumulator umożliwiający działanie bez gniazda zasilającego. Testy na kilkanaście osób w ogrodzie podczas grilla? Dlaczego nie. Modem T-Mobile obsługuje 64 jednocześnie podłączonych klientów, do 120 metrów od urządzenia.

Są „no limits“ i jest prawdziwy nielimitowany Internet domowy.

Warto dodać, że domowy Internet LTE może być rozszerzony o inne usługi T-Mobile. Klienci otrzymują wtedy rabaty sięgające do 15 zł od umowy. Przykładowo, dobierając do domowego LTE abonament komórkowy dla siebie i żony, cena każdego abonamentu będzie niższa o 15 zł od stawki jaką płacilibyśmy wchodząc do T-Mobile samemu. Operator chce w ten sposób zachęcać do korzystania z ofert rodzinnych, które wykraczają poza nielimitowaną sieć domową. Im więcej powiązanych usług, tym większe rabaty na każdej umowie. Oferta T-Mobile może być również bardzo ciekawym rozwiązaniem dla studentów. Szukasz niezawodnego Internetu niezależnego od restrykcyjnej akademickiej infrastruktury? Chcesz do tego tani abonament i nowy smartfon za złotówkę? W takim przypadku również można liczyć na rabaty.

T-Mobile wyznaczył konsumencki standard, który przystaje do potrzeb współczesnego gospodarstwa domowego. W dobie postępującej cyfryzacji pobór pakietów będziemy liczyć w terabajtach. Gdy w sieci znajduje się nasz asystent głosowy, nasz zbiór zdjęć, nasz serwer z filmami i nasza platforma gier, nie może być mowy o limitach i lejkach. Rozumie to T-Mobile i ciekawe, kiedy zrozumieją inni operatorzy.

* Partnerem tekstu jest T-Mobile.

Dołącz do dyskusji