Internet nie będzie już taki sam. ACTA 2 przegłosowana w Parlamencie Europejskim, nad czym bolejemy

Internet nie będzie już taki sam. ACTA 2 przegłosowana w Parlamencie Europejskim, nad czym bolejemy

Internet nie będzie już taki sam. ACTA 2 przegłosowana w Parlamencie Europejskim, nad czym bolejemy

Głosami 438 do 226 europarlamentarzyści przegłosowali dalszy etap wdrażania dyrektywy ws. praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym, potocznie określanej jako ACTA 2. Zapisy tego dokumentu na zawsze zmienią sposób, w jaki będzie wyglądał Internet. Zmiany dotkną każdego – od wydawców, przez dziennikarzy oraz pracowników mediów, kończąc na odbiorcach, czytelnikach i internautach. Co się zmieni?

W zamierzeniu dyrektywa ws. praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym ma chronić interesy internetowych twórców oraz wydawców. Ci będą mogli szybciej i skuteczniej dochodzić swoich praw. Walka z kradzieżą cyfrowej własności ma być skuteczniejsza, a same dobra niematerialne lepiej strzeżone przez prawo unijne. Wszystko rozbija się jednak o konkretne przepisy, które mogą postawić dotychczasowe funkcjonowanie sieci na głowie.

„ACTA 2“, czyli dyrektywa ws. praw autorskich posiada dwa kontrowersyjne zapisy.

Artykuł nr 11 pozwala na wprowadzenie tzw. „podatku od linków“ albo „podatku od odnośników“. Na mocy prawa autorskiego i praw pokrewnych właściciel/wydawca medium w sieci będzie miał prawo do czerpania zysków z powoływania się na jego materiały. Biurokraci wymyślili sobie, że skoro powołujemy się na konkretne źródło i linkujemy do niego we własnym tekście, owo źródło będzie mogło rościć sobie prawo do należytego wynagrodzenia. Dyrektywa nie precyzuje jakiego – stawki mają być uzgadniane podczas procesów negocjacyjnych z poszczególnymi państwami członkowskimi Unii Europejskiej. Z kolei indywidualne licencje będą pozostawione do decyzji właścicielom mediów internetowych.

„Podatek od linków“ stawia działanie sieci na głowie. Wiadomo już, że największe agregatory treści, to jest Google oraz Facebook, nie zamierzają płacić indywidualnym wydawcom za umieszczanie odnośników w swoich zasobach. Co za tym idzie, wyniki redakcji chcących zarobić na odsyłaczach nie pojawią się w wynikach wyszukiwania. Z kolei skoro zarobić może każdy, Google na dobrą sprawę nie powinno europejskim internautom pokazywać niczego.

To bardzo przejaskrawiony przykład tego, jak może wyglądać sieć w niedalekiej przyszłości, ale mieszczący się w ramach postanowień dyrektywy. Dlatego Przemysław Pająk – właściciel Spider’s Web – już od dłuższego czasu deklaruje, że z wielką przyjemnością zaoferuje Google oraz Facebookowi bezpłatną licencję na wyświetlanie naszych materiałów. Kto wie – być może niebawem każdy właściciel medium w sieci zostanie zmuszony do wydania takiej deklaracji, o ile będzie chciał pojawiać się w wynikach wyszukiwarek.

Przemysław Pająk podkreśla:

Wspieranie tej dyrektywy to kompletnie niezrozumienie tego, jak działa współczesny rynek mediów internetowych. Dlatego liczę na to, że większość polskich mediów się jednak opamięta. Próba regulowania ruchu w sieci świadczy o nieznajomości realiów. Tego jak działa czytelnik i jak się porusza po Internecie. Media próbujące wykorzystać dyrektywę na swoją korzyść dotkliwie stracą, a dyrektywa obróci się przeciwko nim samym. Zapisy są zaprzeczeniem swobodnego dostępu do dóbr w sieci. To dzięki tej swobodzie Internet stał się najważniejszym, najszybszym i najlepszym dostawcą treści XXI wieku.

Drugi kontrowersyjny artykuł nakłada obowiązek filtrowania treści tworzonych przez klientów na ISP-y i właścicieli serwisów.

Właśnie ze względu na artykuł nr 13 dyrektywa ws. praw autorskich została okrzyknięta mianem „ACTA 2“. Zgodnie z jej zapisami właściciele serwisów, portali, blogów i agregatorów (np. Spider’s Web, Onet, Torrenty.org) oraz dostawcy usług internetowych (np. UPC, Orange czy niemiły administrator małej sieci osiedlowej) będą pociągani do odpowiedzialności prawnej za treści tworzone przez klientów i czytelników. Na właścicieli serwisów i dostawców Internetu zostanie przesunięty ciężar dbania o to, aby odbiorca nie miał kontaktu (a tym bardziej nie tworzył lub nie rozpowszechniał) treści niezgodnych z polskim i europejskim prawem.

W praktyce oznacza to, że firma doprowadzająca sieć do twojego gospodarstwa domowego będzie posiadać legalne narzędzia do monitorowania aktywności klienta. Będziemy je posiadać również my, jako Spider’s Web. Napisałeś posta obrażającego autora? Wrzuciłeś do sieci zdjęcie, do którego nie posiadasz praw? Zajrzałeś do darkwebu i zetknąłeś się z nielegalnymi materiałami? Jeżeli nie będziemy odpowiednio filtrować treści własnych klientów, spotkamy się z konsekwencjami.

Nałożenie na usługodawców obowiązku dbania o jakość i legalność materiałów tworzonych przez własnych klientów to kompletna zmiana podejścia do wolnej twórczości w sieci. Niewykluczone, że za kilka lat firmy oferujące połączenia Internetowe będą dbały nie tylko o liczbę przyłączonych gospodarstw domowych, ale również netykietę klientów, ich poprawne zachowanie oraz przestrzeganie praw autorskich i praw pokrewnych. Niesamowite obciążenie, z którym nie każdy podmiot sobie poradzi. Nadciągają trudne czasy dla moderatorów.

Za dyrektywą ws. praw autorskich głosowało PO, PiS był przeciw. Wiele „tradycyjnych mediów“ wspiera ten pomysł.

Jako Spider’s Web, mamy negatywne stanowisko wobec unijnej dyrektywy. Chociaż zarabianie na licencji do odsyłaczy brzmi kusząco, preferujemy swobodną wymianę treści oraz materiałów. Wielokrotnie widzieliśmy zrzuty ekranu z naszymi artykułami, na których nie „zarabialiśmy“ ani jednego wyświetlenia. Mimo tego nigdy nie rozpoczynaliśmy działań prawnych mających na celu zabezpieczenie naszych interesów.

Rozumiemy, że Internet to przede wszystkim wolność. Wolność w dostępie do treści z poziomu wyszukiwarek. Wolność w przechodzeniu bezpośrednio do źródła publikacji. Wolność w tworzeniu własnych treści. Wolność w instalowaniu wtyczek do przeglądarki. Ochrona praw autorskich jest ważna, ale nad zaostrzanie ochrony twórców przedkładamy wygodę czytelnika. Jak podkreśla Bezprawnik, z dyrektywy na pewno może być zadowolony ZAiKS i ZPAV, ale na miejscu “tradycyjnych mediów” dwa razy bym się zastanowił, czy popierają słuszną sprawę. Jesteśmy za ochroną własności intelektualnej. Potępiamy piractwo wszelkiego rodzaju. Jednak nie uważamy, aby przykręcanie śruby złodziejom miało się odbywać kosztem komfortu zwyczajnych internautów.

Dlatego z niepokojem czekamy na negocjacje unijnych urzędników z polskimi władzami w sprawie zapisów dyrektywy. ACTA 2 stała się bowiem faktem. Pytanie “czy” przestało być już aktualne. Teraz zastanawiamy się już tylko “kiedy”, “jak” i “w jakim stopniu”.

Dołącz do dyskusji

Advertisement