Microsoft walczy z mitem, że na Xboksa nie ma gier

Relacja/Gry 22.08.2018
Microsoft walczy z mitem, że na Xboksa nie ma gier

Microsoft walczy z mitem, że na Xboksa nie ma gier

Microsoft nie przekonał mnie do zakupu konsoli, ale coraz bardziej podoba mi się jego podejście do graczy i kierunek, jaki obrał Xbox One.

Nie da się uciec od tego, że tę erę gier wideo wolumenowo wygrało Sony. Największy konkurent Japończyków rozgrywa jednak teraz lidera wizerunkowo. Kompatybilność wsteczna, usługi takie jak GamePass, sprzedawanie tej samej kopii gry na konsolę oraz komputery osobiste naraz i otwarcie się na crossplay, od którego PlayStation się odcina grubą kreską, zdobyły Amerykanom sporo punktów u społeczności.

microsoft xbox gamescom 2018 relacja 5

Pozostało, cóż, dostarczyć dobre gry.

Nie da się uciec od smutnego wniosku, że większość ostatnich najgorętszych tytułów na konsolę Microsoftu to gry de facto multiplatformowe. Konkurencja też je oferuje, a do tego kusi produkcjami, których nie da się znaleźć nigdzie indziej. Nie są to w dodatku żadne popłuczyny, tylko produkcje z najwyższej półki.

Sony rzuca co kilka miesięcy asami z rękawa w postaci kolejnych God of Warów, Detroitów czy innych Spider-Manów. Nintendo nie walczy zaś bezpośrednio z dwójką liderów, tylko siedzi obok, klepiąc te swoje Mario i Pokemony. I świetnie na tym wychodzi. A ten nieszczęsny Microsoft?

Zieloni długo odpowiadali na te celne strzały mało spektakularnym w szerszym kontekście Sea of Thieves, kolejnymi wersjami Minecrafta i różnymi indykami, z których wiele uruchomiłoby się na telefonie. Zamiast mięsa dostawaliśmy przez lata tylko mgliste zapowiedzi bez konkretów.

microsoft xbox gamescom 2018 relacja 14

I tak jak jasne jest, że tytułów na wyłączność brakuje, to oczywiście nie jest tak, że na Xboksa w ogóle nie ma gier.

Po prezentacji na E3 2017, gdy pokazano po raz pierwszy finalną wersję Project Scorpio, czyli Xboksa One X, sam dogryzałem Microsoftowi, że te teraflopsy są im potrzebne tylko po to, żeby odpalić Minecrafta w 4K. Rok później wyszedłem po konferencji w Los Angeles jeśli nawet jeszcze nie „kupiony”, to przynajmniej znacznie bardziej pozytywnie nastawiony do marki Xbox.

Gamescom 2018 też mnie nie przekonał, by po powrocie lecieć po konsolę Microsoftu do sklepu, ale targi przypomniały, że nie wszystko w zielonym obozie stracone. Nie mogę w końcu powiedzieć, że na stanowisku Microsoftu bawiłem się źle. Ba, nie tylko przyjemnie spędziłem czas, a nawet poczułem ukłucie zazdrości, że moja konsola nie radzi sobie tak dobrze z 4K.

Ograłem cztery z kilkunastu prezentowanych tytułów, w tym Forzę Horizon 4, zapowiadającą się na kolejny murowany i bezkonkurencyjny hit, oraz przepiękne Ori and the Will of the Wisps. Uruchomiłem później na chwilę też Shadow of Tomb Raider i Metro Exodus, czyli dwie z wielu gier produkowanych z myślą o pełnym wykorzystaniu mocy obliczeniowej Xboksa One X.

microsoft xbox gamescom 2018 relacja 4

Doceniam też, że Microsoft zaczyna wreszcie rozumieć, co to znaczy, że gry to nie koniec grania.

Oczywiście nie musiałby tego robić, gdyby miał porównywalny katalog produkcji własnych do Sony, ale to mleko się już rozlało. Zmienił się zarząd, pojawiła się nowa wizja, uprzątnięto bałagan. Microsoft w 2018 roku w segmencie gier naprawdę bardzo się stara.

Prawdą jest, że wyłożył się na starcie obecnej generacji, wpychając na siłę Kinecta i funkcje wideo, spychając gry na drugi plan. To już jednak przeszłość. Osoby zarządzające marką Xbox stawiają znów gry w centrum. I chociaż znów proszą o cierpliwość, to dają tym razem marchewkę. Zamiast kijka.

Firma zdaje sobie sprawę z popełnionych błędów. Wie, że miną lata, zanim wykupione i utworzone przez producenta Xboksa studia wydadzą swoje plony. W międzyczasie kultywuje więc swoje nieliczne perełki i dba o multiplatformy, by to u nich wyglądały lepiej – ale nie tylko.

microsoft xbox gamescom 2018 relacja 6

Microsoft trafia w sedno, jeśli chodzi o oczekiwania graczy.

Podczas targów Gamescom 2018 gry były w centrum, ale to nie był koniec ekspozycji. O fiasco w postaci Kinecta nikt już nie pamięta, a klepanie o kompatybilności wstecznej nudziło już rok temu. Nie da się jednak nie przyklasnąć temu, że Microsoft silnie promuje choćby Gamepass, czyli gry opłacane w abonamencie – jako alternatywę dla zakupu kolejnych kopii na własność.

Na każdym kroku firma przypomina też o funkcji Play Anywhere. Produkcji na wyłączność na samego Xboksa już tak naprawdę nie ma, a każda z nowych trafia też automatycznie na pecety. To ogromna zaleta, zwłaszcza w przypadku tych mniej wymagających gier, które można uruchomić na Ultrabooku w podróży i potem dokończyć rozgrywkę na konsoli po powrocie do domu.

Do tego dochodzi crossplay, który pozwala bawić się znajomym niezależnie od tego, którą platformę wybrali. Sony jako lider rynku broni się przed tym rękami i nogami, co Microsoft i Nintendo cwanie wykorzystują. I tak jak pod kątem biznesowym rozumiem decyzję twórców PlayStation, tak zostali przyparci do muru przez mniejszych rywali w sposób iście koncertowy.

microsoft xbox gamescom 2018 relacja 8

Wisienką na zielonym torcie podczas Gamescom 2o18 było stanowisko z padami od Xboksa.

Z jednej strony stanowiska, odwiedzający targi mogli oglądać dziesiątki różnych kolorowych padów, ale to nie robi od lat na nikim już żadnego wrażenia. Po drugiej stronie tej samej ekspozycji trafiłem jednak na Xbox Adaptive Controller, czyli pad dla osób niepełnosprawnych.

To coś absolutnie fenomenalnego. Microsoft pokazuje kolejny dowód na to, że myśli o wszystkich graczach i to nie tylko pod kątem przychodów. Pad z dużymi guzikami – rejestrującymi zarówno delikatne muśnięcia, jak i odpornymi na uderzenia – ma mnóstwo wejść na dodatkowe akcesoria.

Dodatki mogą pełnić funkcję przycisków i gałek analogowych. Możliwości konfiguracji jest cała masa. Xbox Adaptive Controller w dodatku komunikuje się z dostępnymi w sprzedaży urządzeniami, z których osoby niepełnosprawne już teraz korzystają w swoich domach. Microsoftowi choćby za to należy się ogromny szacunek.

Dołącz do dyskusji