Blogerka modowa wygrała ze skarbówką w sądzie. Teraz szminki i torebki może wrzucić sobie w koszty

Artykuł 21.08.2018
Blogerka modowa wygrała ze skarbówką w sądzie. Teraz szminki i torebki może wrzucić sobie w koszty

Blogerka modowa wygrała ze skarbówką w sądzie. Teraz szminki i torebki może wrzucić sobie w koszty

Chcąca założyć modowego bloga kobieta zapytała skarbówkę, czy wydatki związane z zakupami przedmiotów prezentowanych na blogu mogą być kosztem uzyskania przychodu. Fiskus stwierdził, że nie. Kobieta nie dała za wygraną i zdecydowała się na spór sądowy. I wygrała. Według sądu wydatki blogerki związane są z jej działalnością gospodarczą.

Blog od wielu lat jest już osobnym kanałem wymiany informacji. W tym celu prowadzą go przeróżne instytucje i też osoby prywatne. Od pewnego czasu to też niezły sposób na zarabianie. Tutaj jest jednak trochę, jak z dawnymi wojażami zza ocean. Każdy, kto celował w Stany Zjednoczone, widział oczami wyobraźni swój dobrobyt, z przepychem pod rękę. Ale tylko ci faktycznie go odczuli, którzy od razu zakasali rękawy i wzięli się ostro do roboty. Do twego przy okazji mieli sporo szczęścia. Reszta została ze swoją wyobraźnią.

Zanim się wyciągnie, trzeba coś od siebie wsadzić.

I z zarabianiem na blogach trochę jest podobnie. Był boom, po którym wydawało się co po niektórym, że wystarczy każdego dnia jakoś tam pojawić się w sieci i tylko czekać na reklamodawców i duże pieniądze. Jak zwykle rynek dosyć szybko takie fantazje zweryfikował i kolejny raz udowodnił, że bez ciężkiej pracy nie ma kołaczy.

Skoro tak, to na horyzoncie pojawili się jak najbardziej poważni blogerzy, którzy zdawali sobie sprawę, że zanim się wyciągnie, to trzeba od siebie coś wsadzić. I tym samym polska blogosfera stawała się bardziej profesjonalna, z naprawdę użytecznymi informacjami. Tylko tyle, ze ów „wkład” to często spore koszty oraz nieprzebrane godziny czasu. To może jednak takie wydatki powinny być kosztem uzyskania późniejszego przychodu?

Bloger zarabia z reklam, a nie z bloga.

Takie same wątpliwości miała kobieta, która postanowiła założyć blog modowy. Ponieważ od początku chciała wiedzieć, na czym stoi, a nie wikłać się potem w biurokratyczne spory, od razu zapytała o to skarbówkę. Odpowiedź była jednoznaczna:

Wnioskodawca uzyskuje przychód z tytułu dzierżawy strony internetowej, na której umieszczane są reklamy, a nie z tytułu prowadzenia bloga. Zatem wydatki związane z prowadzeniem bloga nie mogą stanowić kosztów uzyskania przychodów z działalności gospodarczej wnioskodawcy, której przedmiotem jest udostępnianie powierzchni na stronie internetowej – stwierdzili urzędnicy Izby Skarbowej w Bydgoszczy.

Wydatki blogerki związane z jej działalnością gospodarczą.

Blogerka modowa nie dała za wygraną i postanowiła takie a nie inne stanowisko fiskusa zaskarżyć. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach właśnie przyznał jej rację i uznał, że wydatki blogerki związane są z jej działalnością gospodarczą.

Zgodnie z wyrokiem kobieta może odliczyć wydatki na zakup przedmiotów, które prezentuje na prowadzonej przez siebie stronie internetowej – czytamy w wyroku WSA.

WSA stwierdził, że skarbówka w swojej ocenie jest niekonsekwentna. Skoro przychody pochodzą z działalności gospodarczej, to wydatki poniesione w celu osiągnięcia tych przychodów muszą być kosztami.

Dołącz do dyskusji