Król pracy i rozrywki na najwyższym poziomie. Razer Blade 15 – recenzja

Recenzja/Gry 14.08.2018
Król pracy i rozrywki na najwyższym poziomie. Razer Blade 15 – recenzja

Król pracy i rozrywki na najwyższym poziomie. Razer Blade 15 – recenzja

Tak to powinno wyglądać od samego początku. Nowy Razer Blade 15 nie tylko jest pod niemal każdym możliwym względem lepszy od poprzedników. Ośmielę się powiedzieć, że to po prostu najlepszy laptop dla graczy (i nie tylko), jaki można dziś kupić.

Przyznam otwarcie – poprzedni Razer Blade nie zaskarbił sobie mojej sympatii. Niezależnie od wydajności, jego kultura pracy i dyskusyjna miejscami jakość wykonania kompletnie go w moich oczach dyskwalifikowała.

Nowy Blade 15 jest zupełnie inny. Spędziłem z tym sprzętem kilka tygodni i mogę z całą stanowczością powiedzieć, że Razerowi w końcu się udało.

Razer Blade 15 - w czym jest lepszy od poprzednika?

Razer Blade 15 – w czym jest lepszy od klasycznego Razera Blade?

Od czego by tu zacząć? Znacząco ulepszona została cała konstrukcja laptopa. W poprzednim, 14-calowym Razerze ogromnym problemem było znaczne uginanie się fragmentu podstawy w okolicach wiatraków. W Blade 15 coś takiego nie ma miejsca. Całość jest solidna, sztywna, idealnie spasowana, a do tego klapę można otworzyć jednym palcem. Taką dbałość o detale można było dotąd spotkać wyłącznie w MacBookach.

Jak na 15-calowy komputer urządzenie jest też dość kompaktowe. Owszem, waży ciut więcej niż MacBook Pro 15, ale myślę, że 2,13 kg masy i 17,8 mm grubości przy tak potężnej maszynie to wartości jak najbardziej akceptowalne.

Razer Blade 15 - w czym jest lepszy od poprzednika?
Nowy Razer Blade 15 ma bardziej kanciastą konstrukcję.

Kolejnym wielkim usprawnieniem jest gładzik i klawiatura.

Klawiatura jest wspaniała. Tak po prostu. Jest lepiej wytłumiona, ma idealny skok, a pisanie na niej to czysta przyjemność. Niektórym może nastręczyć problemów nietypowe umiejscowienie górnej strzałki (tuż przy prawym shifcie), ale można do tego szybko przywyknąć.

Razer Blade 15 - w czym jest lepszy od poprzednika?
Ten układ klawiszy w Razer Blade 15 wymaga przyzwyczajenia.

Szkoda tylko, że wielokolorowe podświetlenie Razer Chroma znów nie objęło dodatkowych funkcji poszczególnych klawiszy. Z tego powodu trudno jest po ciemku odnaleźć przecinek czy inny znak specjalny.

Szklany gładzik Razera Blade 15 gra w zupełnie innej lidze niż poprzednik. Koniec z odseparowanymi przyciskami lewo- i prawokliku. Teraz urządzenie wskazujące to jedna, wielka płytka (niemal tak duża, jak w MacBookach), zarządzana przez sterownik Windows Precision.

Gładzik jest bardzo precyzyjny, a gesty Windowsa 10 działają na nim idealnie. Obiektywnie muszę jednak zaznaczyć, że Razer powinien jeszcze popracować nad rozpoznawaniem opartych o gładzik nadgarstków, bo nie raz zdarzyło mi się przypadkiem przesunąć kursor w czasie pisania. Na szczęście można to załatwić aktualizacją oprogramowania. Od strony czysto sprzętowej ten gładzik to ideał.

Razer Blade 15 - w czym jest lepszy od poprzednika?

Lepsze od Razera Blade 14 są w „piętnastce” również głośniki. Nadal nie jest to poziom MacBooka czy Huawei Matebook X Pro, ale umieszczone na skraju obudowy przetworniki grają głośno, czysto i pięknie, choć bez basu.

O wiele lepszy jest też wyświetlacz, który omówię jednak w osobnej sekcji. Tutaj dość powiedzieć, że Razer postarał się, żeby nie tylko gracze byli zadowoleni z panelu w Blade 15.

Razer Blade 15 - w czym jest lepszy od poprzednika?

I na koniec najważniejsze – Razer Blade 15 w końcu nie ogłuszy nas szumem wiatraków.

Największa bolączka Razera Blade 14, czyli okrutnie wyjące wiatraki, tutaj praktycznie nie istnieje. Laptop podczas normalnego użytkowania jest bezgłośny. Gdy wiatraki zaczynają się kręcić, również ledwie je słychać. A pod maksymalnym obciążeniem ich szum ma na tyle niskie natężenie i wysokość, że absolutnie nie razi w uszy, jednocześnie skutecznie chłodząc podzespoły. Wyloty gorącego powietrza, wzorem MacBooka Pro, zostały też umieszczone tak, aby efektywnie chłodzić laptop nawet wtedy, gdy pokrywa jest zamknięta. Brawo.

Razer Blade 15 - w czym jest lepszy od poprzednika?

Są jednak dwie rzeczy, które mi się w konstrukcji nowego Razera Blade 15 nie podobają. Pierwszą jest przycisk uruchamiania, umieszczony w dziwnym miejscu na prawym głośniku. Ma on praktycznie niewyczuwalny skok i – choć wizualnie można by odnieść takie wrażenie – nie zawiera czytnika linii papilarnych. Tym samym Blade 15 nie korzysta z zabezpieczeń biometrycznych Windows Hello. A szkoda.

Razer Blade 15 - w czym jest lepszy od poprzednika?

Druga kwestia to czarna powłoka obudowy. Jest ona nieco inna w dotyku niż była w poprzednich laptopach, ale nadal okropnie się palcuje, a po kilku dniach użytkowania wręcz błagała o przetarcie wilgotną szmatką.

Mobilny gaming i stacja robocza w jednym. Razer Blade 15 przypadnie do gustu wymagającym użytkownikom.

Nowy Blade jest dostępny w kilku konfiguracjach. Podstawą każdej z nich jest sześciordzeniowy procesor Intel Core i7-8750H, taktowany z prędkością od 2,2 GHz do 4,1 GHz w trybie turbo, oraz 16 GB RAM-u DDR4 o taktowaniu 2667 MHz.

Potem konfiguracje różnią się od siebie zastosowanym układem GPU. Do wyboru mamy albo Nvidię GeForce GTX 1060 Max-Q z 6 GB V-RAM, bądź GTX 1070 Max-Q z 8 GB RAM-u.

Różnice leżą też w pojemności napędu SSD. Do wyboru mamy 256 lub 512 GB. Dlaczego tylko tyle? O tym przeczytacie w dalszej części recenzji, bo takie ograniczenie nie występuje bez przyczyny.

Razer Blade 15

W końcu największą różnicę w poszczególnych konfiguracjach nowego Blade’a stanowi 15,6-calowy ekran. Mamy tu trzy możliwości wyboru:

  • matowy panel Full HD, pokrywający 100 proc. przestrzeni barw sRGB, o częstotliwości odświeżania 60 Hz,
  • matowy panel Full HD, pokrywający 100 proc. przestrzeni barw sRGB, o częstotliwości odświeżania 144 Hz,
  • błyszczący dotykowy panel 4K, pokrywający 100 proc. przestrzeni barw Adobe RGB, o częstotliwości odświeżania 60 Hz.

Razer Blade 15, którego otrzymałem na testy, to wariant niemal najwyższy, z grafiką GTX 1070, napędem SSD o pojemności 512 GB i matowym ekranem 144 Hz. W późniejszym czasie będziemy mieli też możliwość przyjrzenia się wersji 4K, która jeszcze nie jest dostępna na rynku.

Oprócz podstawowych elementów mamy tu oczywiście inne niezbędne komponenty, m.in. kartę sieciową Intel Wireless-AC 9260 oraz… Bluetooth 5. Razer tym samym kolejny raz udowadnia, że poważnie podchodzi do sfery audio, także tego bezprzewodowego. Wprowadzenie nowego standardu BT może też oznaczać, że niebawem ujrzymy w końcu w pełni bezprzewodowe kontrolery do PC od Razera.

Wielka szkoda, że Razer nie zdecydował się na lepszą kamerkę sieciową. 1 MPix i nagranie w 720p w laptopie dla graczy? Można było się bardziej postarać.

Zestaw portów zadowoli (prawie) każdego.

Na początku miałem wrażenie, że porty w Razerze Blade 15 są dziwacznie umieszczone, a potem dopiero dostrzegłem metodę w tym szaleństwie.

Razer Blade 15 - zestaw portów.

Po lewej stronie mamy złącza, których będziemy używać gdy laptop nie jest podłączony do zewnętrznych peryferiów. Czyli gniazdo słuchawkowe, dwa porty USB-A oraz gniazdo ładowania. Swoją drogą, w tym roku Razer postawił na nowe złącze do przekazywania energii. Wizualnie przypomina ono nieco USB-C (choć nim nie jest!), ale dostarcza do laptopa aż 230W mocy.

Razer Blade 15 - zestaw portów.

Po prawej stronie natomiast Razer umieścił porty, których używać będziemy raczej tylko wtedy, gdy laptop będzie zadokowany. Wystające kable nie powinny więc przeszkadzać w używaniu myszki, bo laptop będzie stał gdzieś przy krawędzi biurka, podłączony do monitora i zewnętrznej klawiatury.

Na prawej krawędzi znalazły się zatem złącza: Mini DisplayPort 1.4, HDMI 2.0, jeden port USB-A i – niestety – tylko jeden port Thunderbolt 3. Z początku dziwiło mnie, że Razer nie użył większej liczby portów USB-C/TB3, ale potem zrozumiałem: producent uznał, że więcej nie trzeba, bo tym jednym portem można podłączyć laptopa do replikatora portów czy też stacji Razer Core X, z zewnętrznym GPU i wbudowanym hubem USB.

Razer Blade 15 - zestaw portów.

Taki zestaw portów zadowoli każdego prócz… fotografów i wideografów. W nowym Razerze Blade zabrakło bowiem slotu na kartę SD, choć miejsce spokojnie by się znalazło.

Nie rozumiem tego trendu. Nie rozumiem, dlaczego producenci laptopów wykorzystywanych powszechnie przez kreatywnych profesjonalistów usuwają z nich wejście dla najbardziej powszechnie używanego formatu pamięci, zmuszając do każdorazowego korzystania z nieporęcznych i często awaryjnych adapterów.

Ekran ma potencjał na perfekcję.

Celowo piszę, iż wyświetlacz „ma potencjał”, bo jest jedna wada, która skutecznie go od perfekcji odsuwa.

Zacznę od tego, że niemal bezramkowy, 144-hercowy wyświetlacz w Razerze Blade 15 to wspaniały panel. Dostatecznie jasny, z dobrymi kątami widzenia i czasem odświeżania, po którym trudno jest wrócić do używania zwykłych wyświetlaczy (choć gdyby ktoś sobie życzył, może w ustawieniach przestawić częstotliwość na 60 Hz, celem oszczędzania energii).

Razer Blade 15 - ekran.

144 Hz zmieniają percepcję nie tylko w grach, ale też w czasie korzystania z przeglądarki czy po prostu interfejsu urządzenia. Głupi drobiazg jak płynne przesuwanie kursora po ekranie robi odczuwalną różnicę w codziennym użyciu.

Razer nie zapomniał też o profesjonalistach. Pomimo wysokiej częstotliwości odświeżania ekran Blade’a 15 pokrywa 100 proc. przestrzeni barwnej sRGB, a do tego jest fabrycznie skalibrowany, by robić to jak najwierniej. W teorii więc Blade 15 może się okazać znakomitym narzędziem dla fotografów i grafików.

W teorii. W praktyce bowiem ogromnym problemem okazuje się wyciek światła spod cieniutkich ramek wyświetlacza. Nie przeszkadza on absolutnie w codziennym użytkowaniu ani gamingu, ale gdy przychodzi do obróbki zdjęć czy wideo, znacznie utrudnia pracę. Ekran jest równomiernie podświetlony w zasadzie tylko w centrum, zaś na brzegach dominują jasne plamy. Mam nadzieję, że wariant 4K będzie pozbawiony tej przypadłości.

Razer Blade 15 to król i pracy, i rozrywki.

Od strony czysto wydajnościowej i użytkowej Razer Blade 15 oczarowuje. Kombinacja sześciordzeniowego Intel Core i7, 16 GB RAM-u i GTX-a 1070 Max-Q w moim zastosowaniu spisywała się doskonale. Niezależnie od tego, czy chciałem w danej chwili pograć w Wiedźmina 3, obrobić liczącą kilkaset zdjęć sesję czy zmontować wideo w 4K – Blade 15 ani na chwilkę nie zwolnił.

Jak na maszynę z kategorii „cienkie i lekkie”, Blade 15 jest też zaskakująco rozbudowywalny.

Wystarczy odkręcić kilka śrubek u podstawy i zyskujemy dostęp do podzespołów. CPU i GPU oczywiście są niewymienne, ale za to możemy w prosty sposób wymienić moduł Wi-Fi, napęd SSD oraz RAM.

Z tego względu Razer nie zdecydował się na zwiększenie fabrycznej pojemności dysków. Jak by na pisał Dawid Kosiński, 512 GB to wartość wystarczająca dla znakomitej większości użytkowników. Każda bardziej pojemna opcja poskutkowałaby wywindowaniem ceny do abstrakcyjnego poziomu, jak ma to miejsce w obecnej generacji MacBooków Pro.

Razer Blade 15

Zamiast tego Razer daje więc możliwość samodzielnej rozbudowy w przyszłości. Doskonale!

Oprócz SSD dołożyć możemy też RAM-u. Wyjściowo Razer Blade 15 wyposażony jest w 16 GB pamięci operacyjnej, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by wyjąć fabrycznie zainstalowane kości i podmienić je na zestaw 32 GB.

Dodajmy do tego jeszcze możliwość podłączenia stacji dokującej e-GPU Razer Core X i okazuje się, że Blade 15 to naprawdę zakup na lata.

Minusy? Znalazłem dwa. I jedną cechę, która może niepokoić.

Oprócz wymienionego wcześniej brudzenia się obudowy, problemów z oprogramowaniem gładzika i wyciekiem światła na wyświetlaczu, Blade 15 ma niewiele wad.

O dwóch z nich warto jednak wspomnieć. Pierwsza to… problemy wieku dziecięcego.

Razer musi jeszcze trochę popracować nad oprogramowaniem Blade’a 15. Choć laptop dostarczany jest z czyściusieńką dystrybucją Windowsa, bez żadnych śmieci, to jedyny dodatek – Razer Synapse 3.0 – nie działa poprawnie. Oprogramowanie kontrolujące parametry urządzenia i podświetlenie klawiatury wielokrotnie w czasie testu przestawało działać albo się zawieszało. Co oczywiście skutkowało wyłączeniem podświetlenia klawiatury.

Razer Blade 15

Zaznaczę jednak, że w czasie testów Synapse regularnie dostawał aktualizacje. Nie jest więc wykluczone, że gdy Blade 15 trafi do sklepów w Polsce, problem z oprogramowaniem przestanie istnieć.

Drugą wadą jest nieco rozczarowujący czas pracy na jednym ładowaniu, połączony z nieporęczną ładowarką.

Razer Blade 15

Blade 15 w czasie moich testów wytrzymał maksymalnie 6-7 godzin pracy bez prądu. Przy czym „praca” to mocne słowo, bo mowa o zastosowaniu absolutnie podstawowym: Kilka kart w przeglądarce Opera, jedno okno z Wordem, jedno okno ze Spotify strumieniującym muzykę przez Wi-Fi.

Gdy tylko spróbujemy uruchomić jakąkolwiek aplikację wymagającą pracy grafiki Nvidii, wskaźnik naładowania dosłownie topnieje w oczach. Powiedziałbym, że przy mieszanym użytku (trochę normalnego obciążenia i trochę pracy w Adobe Lightroom) Blade 15 wytrzymuje około 5 godzin.

Nie tragicznie, nie wybitnie, ale na tle konkurencji w postaci Della XPS 15, Surface Booka 2 czy MacBooka Pro 15 – słabo. Rozumiem też, że Blade wymaga więcej mocy, więc potrzebuje adekwatnie większego zasilacza, ale… w zestawieniu z konkurentami, który zasilacze to poręczne kostki wpinane bezpośrednio do gniazdek, wielka cegiełka połączona z dwoma długimi kablami wygląda ciut archaicznie.

Razer Blade 15

Razer Blade ma też pewną cechę, która może niepokoić. Mianowicie: strasznie się nagrzewa.

Jest to cecha wspólna wszystkich laptopów w tej klasie. Wydajne podzespoły generują potężne ilości ciepła, które jakoś trzeba odprowadzić na zewnątrz. Dlatego też każdy laptop tego typu szybko się nagrzewa.

W nowym laptopie Razera jest to szczególnie odczuwalne na metalowej płytce tuż nad klawiaturą. Pod obciążeniem nagrzewa się ona do tego stopnia, że można się zwyczajnie oparzyć, a temperatury sięgają blisko 100 stopni Celsjusza.

Razer Blade 15

Wzbudziło to mój niepokój, szczególnie dlatego, że oprócz nagrzewania się płytki nad klawiaturą układ chłodzenia wydmuchuje też masy ciepłego powietrza wprost na ekran, który już i tak cierpi na problemy z równomiernością podświetlenia.

Zapytałem o to Razera, ale otrzymałem jednoznaczną odpowiedź – laptop jest zaprojektowany tak, żeby wysokie temperatury nie stanowiły problemu.

Pozostaje mi wierzyć na słowo, bo nie miałem komputera u siebie na tyle długo, by móc ocenić wpływ nagrzewania się na jego długowieczność. Polecam jednak w czasie pracy nie trzymać laptopa na kolanach ani nie sięgać dłonią na skraj obudowy, jeśli nie chcemy sobie czegoś odparzyć.

Mogę bez cienia wątpliwości powiedzieć – kupować!

Razer Blade 15

Razer Blade 15 to fantastyczna maszyna. Nie bez wad, bo taki sprzęt jeszcze nie powstał na tej planecie, ale robiący tak wiele rzeczy dobrze, że nie mogę go nie polecić.

Naturalnie, gdy laptop w końcu trafi do sprzedaży w Polsce, tanio nie będzie. Testowana przeze mnie konfiguracja ma kosztować około 12 tys. zł. Wersja uboższa – nieco mniej niż 10 tys.

W tej klasie takie ceny to jednak normalność, a jeśli ktoś kupi Blade’a 15, to szybko zwrócą mu się wydane pieniądze. Nie mówiąc już o tym, że Blade 15 to w tej klasie absolutnie najpotężniejsza maszyna, dalece wyprzedzająca wydajnością porównywalnego MacBooka Pro, Surface Booka 2 czy Della XPS 15, dzięki mocnej karcie graficznej.

Razer Blade 15

To cudownie uniwersalna maszyna. Elegancka i poręczna, gdy trzeba pokazać się na spotkaniu biznesowym (choć lepiej wyłączyć podświetlenie logo na obudowie). Potężna, gdy trzeba popracować nad wymagającym projektem. Szybka i bezkompromisowa, gdy oddajemy się rozrywce lub – co bardzo możliwe przy takim sprzęcie – trenujemy do profesjonalnych rozgrywek e-sportowych.

Jeśli weźmiemy pod uwagę potencjał rozbudowy Razera Blade 15 i dostępność stacji e-gpu wprost od producenta, okaże się też, że kupujemy urządzenie o znacznie dłuższym cyklu życia od przeciętnej „cienkiej i lekkiej” stacji roboczej, a w przypadku gier możemy mieć pewność, że nie zabraknie nam mocy obliczeniowej w najnowszych tytułach.

Nie zostaje mi nic innego, jak powiedzieć – brawo, Razerze. W końcu się udało.

Dołącz do dyskusji