Opóźnienia, nieczynne toalety i konduktor powtarzający „przepraszam” – pojeździłem Pendolino i mówię, jak jest

Artykuł/Podróże 23.08.2018
Opóźnienia, nieczynne toalety i konduktor powtarzający „przepraszam” – pojeździłem Pendolino i mówię, jak jest

Opóźnienia, nieczynne toalety i konduktor powtarzający „przepraszam” – pojeździłem Pendolino i mówię, jak jest

Miały być symbolem modernizacji Polskich Kolei Państwowych, sztandarowym produktem PKP Intercity. Tymczasem przewozy pociągami Express Intercity Premium są coraz częściej krytykowane przez pasażerów. I tym razem nie chodzi o dostęp do internetu przez Wi-Fi.

Gdy na początku sierpnia wsiadałem na stacji Warszawa Centralna do pociągu EIP 3504 do Gdyni Głównej, nic nie wskazywało, że podróż zakończę mocno zirytowany. Już na kolejnym przystanku w Warszawie Wschodniej, wraz z innymi pasażerami usłyszałem, że skład odjedzie z opóźnieniem co najmniej 20 min. Powodem była “konieczność skomunikowania pociągów”. Inaczej rzecz ujmując, moje pendolino czekało na pasażerów z innej trasy. Jakby tego było mało, w połowie składu czynna była przez całą podróż co druga toaleta. Skutkowało to kolejkami, pielgrzymkami przez kilka wagonów i frustracją pasażerów. A ci przecież za przewóz zapłacili niemałe pieniądze.

Tydzień później, tym razem na trasie z Gdyni do Warszawy, już na starcie, czyli na pierwszej stacji, konduktor ogłosił, że EIP 5402 odjedzie z 40-minutowym opóźnieniem. Powód był identyczny. W tym przypadku jednak dopowiedziano, że czekamy na pasażerów spóźnionego pociągu z Kołobrzegu.

O ile w pierwszym przypadku opóźnienie dało się nieco skorygować i Pendolino dotarło do Gdyni tylko 10 min. później niż rozkład zakładał, w drugim przypadku poślizg nie zmniejszył się do samej Warszawy i wyniósł równo 40 min. Efekt był taki, że dosłownie w ostatniej chwili udało mi się dotrzeć metrem na przystanek Wilanowska, by przesiąść się do autobusu linii FlixBus do Lublina. Mogłem oczywiście wybrać PKP, ale obecnie, z powodu modernizacji, podróż trwa teoretycznie 3 godziny, a w praktyce zdarzały mi się na tej trasie przejazdy dłuższe o godzinę.

Niepunktualność EIP to nieodosobnione przypadki. Pasażerowie opisują sytuacje, gdy na dworcu podawana jest nieprawdziwa długość opóźnienia pociągu. Przykładowo, początkowo przekazywana jest informacja o 5-minutowym poślizgu, która aktualizowana jest co jakiś czas. Ostatecznie skład dociera na stację kilkadziesiąt minut po czasie.

Również warunki przewozu pozostawiają wiele do życzenia. Wśród niedogodności wymieniane są częste problemy z toaletą.

– Właściwszym określeniem dla toalet byłoby słowo “kible” – opowiada jedna z pasażerek. – EIP jeżdżę dość często. Mam więc porównanie. Ostatnie 1,5 roku/2 lata to spadek – dodaje.

Problemy z pociągami Express Intercity Premium: co na to PKP?

Zacznijmy od opóźnień, nie tylko pociągów EIP, ale całego taboru PKP Intercity. Urząd Transportu Kolejowego opublikował niedawno raport dotyczący punktualności przewozów pasażerskich w II kwartale br. Wynika z niego, że o ile ogółem wśród spółek kolejowych punktualność wyniosła 88,21 proc. tak w przypadku PKP Intercity ten wskaźnik wyniósł jedynie 68,21 proc. Oznacza to, że tylko niecałe 2/3 pociągów docierało do stacji punktualnie lub z opóźnieniem poniżej 5 minut.

Pytana przeze mnie rzeczniczka PKP Intercity, Agnieszka Serbeńska, tłumaczy to zjawisko efektem skali.

Według pracy przewozowej, udział PKP IC wynosi ponad 50 proc. zrealizowanych pasażerokilometrów. To sprawia, że wszelkie zmiany statystyczne dotyczące czasu przejazdu, przy tej skali realizacji przewozów, będą bardziej widoczne, niż w przypadku innych przewoźników.

Przedstawicielka przewoźnika dowodzi jednocześnie, że poziom punktualności odjazdów pociągów Intercity wynosi około 90 proc. Skąd zatem opóźnienia? PKP Intercity tłumaczy je czynnikami niezależnymi od spółki. Na dowód przedstawia dane. W II kwartale doszło do 6215 zdarzeń losowych, które miały spowodować opóźnienia. Było ich o 2,5 tys. więcej niż w pierwszym kwartale.

W jaki sposób PKP Intercity definiuje tego typu zdarzenia? Są to incydenty z udziałem ludzi, zwierzyny lub skutki burz i innych czynników atmosferycznych. Na opóźnienia składać mają się również usterki taboru czy infrastruktury kolejowej, a także modernizacja linii kolejowych. Przykładem tych ostatnich mogą być prowadzone obecnie prace na liniach z Warszawy do Lublina czy z Warszawy do Poznania.

W odróżnieniu od połączeń regionalnych, to pociągi pokonujące kilkaset kilometrów są najbardziej narażone na opóźnienia.

 

Zdarzenia, które występują w jednej części kraju często mają wpływ na ruch większości pociągów dalekobieżnych. Z naszych danych wynika, że II kwartale 2018 roku wskaźnik punktualności składów EIP wynosił 82 proc. – precyzuje Agnieszka Serbeńska.

Jedziesz w złych warunkach? Możesz złożyć reklamację.

Co ma zrobić pasażer, który trafił na skład z wieloma nieczynnymi toaletami? PKP Intercity zachęca, by zgłaszać takie przypadki drużynie konduktorskiej. – Niepokojące sytuacje rozwiązujemy na bieżąco, wysyłając dany skład do serwisu, w celu wyeliminowania problemu – zapewnia przedstawicielka spółki.

Zgłoszenie problemów konduktorowi wydaje się oczywiste, choć raczej nie ukoi nerwów pasażerom, którzy musieli zmagać się z niedogodnościami, a tym bardziej nie sprawi, że toalety zostaną włączone do użytku jeszcze podczas podróży . PKP Intercity zachęca do składania reklamacji nie tylko dotyczących opóźnień, ale i warunków przejazdu. Można je złożyć w kasach biletowych, za pośrednictwem formularza na stronie intercity.pl, lub listownie.

Przepraszamy, czyli najczęściej używane słowo w PKP.

Opisywane sytuacje dotyczą luksusowych, jak na polskie warunki, podróży pociągami EIP. Pamiętajmy jednak, że większość przewozów odbywa się w ramach zwykłych połączeń znacznie gorszej jakości. Przykładowo, podróż z Lublina do Szczecina pociągiem Gombrowicz trwa blisko 10 godzin, nie licząc opóźnień, które, jak wynika ze statystyk, są bardzo częste. Podróż TLK 28100 do tego samego miasta, ale przez Bydgoszcz i Toruń, zajmuje 12 godzin i 17 min.

Każdy, kto choć raz jechał w ostatnich latach Gombrowiczem, powyższe narzekania na Pendolino uzna za snobizm nowobogackich, którym znudziła się sojowa latte. Brudne przedziały w starych niezmodernizowanych wagonach, kurz unoszący się w powietrzu po dotknięciu zasłony, notoryczny ścisk i brak miejsc siedzących – takie sceny są codziennością na trasie, którą pokonuję kilka razy w roku.

Opóźnienia przy koszmarnych warunkach jazdy wydają się niczym szczególnym. Nieprzypadkowo tego typu połączenia zyskują nieoficjalne nazwy. Starsi pasażerowie pamiętają pociągi ochrzczone mianem włóczęg północy. Nazwa wzięła się stąd, że podróż nimi trwała nawet 18 godzin. W przypadku pociągów takich, jak Gombrowicz, łączących długą podróż z niską jakością przewozu, słyszy się często kolokwialne określenie bydłowozy. Opisuje ono dość dosadnie doświadczenia, jakie są udziałem pasażerów.

Kilka lat temu polski internet obiegła specyficzna piosenka nagrana na melodię kościelnej litanii. Niestety do dziś pozostaje aktualna i może stanowić puentę tego tekstu.

Dołącz do dyskusji