Panasonic wkroczył do Europy z czymś zupełnie nowym. T1 może być spełnieniem marzeń wielu firm

Relacja/Sprzęt 29.08.2018
Panasonic wkroczył do Europy z czymś zupełnie nowym. T1 może być spełnieniem marzeń wielu firm

Panasonic wkroczył do Europy z czymś zupełnie nowym. T1 może być spełnieniem marzeń wielu firm

Wzmocniony i odporny. Zdolny do pracy w każdych warunkach. Z oprogramowaniem i usługami takimi, jakimi chcesz. Z długim czasem pracy na jednym ładowaniu. Chroniony przez wiele warstw software’owych. Łatwy w zarządzaniu. I prawdopodobnie nie dla ciebie.

Panasonic to firma, która ma wielkie tradycje na rynku wzmacnianych urządzeń. Od 14 lat jest liderem rynkowym, jeśli chodzi o notebooki typu rugged – kontroluje 67 proc. tego rynku, a także 56 proc. rynku takowych tabletów. Jest też w pewnych kręgach cenionym producentem telefonów, choć wspomniane kręgi to w zasadzie wyłącznie rynek japoński. To – w teorii – właśnie się zmienia.

Telefon Panasonic Toughbook FZ-T1 będzie dostępny między innymi w Polsce. Urządzenie ma 5-calowy wyświetlacz, jest odporne na upadki, zalanie i pył, ma też pracować bez ładowarki przynajmniej 12 godzin. Jego akumulator jest wymienny, można go podmienić bez wyłączania urządzenia.

Panasonic Toughbook FZ-T1

Toughbook FZ-T1 jest dostępny w dwóch wersjach: z obsługą samego Wi-Fi lub Wi-Fi z LTE. Prawdopodobnie dlatego w materiałach prasowych Panasonic nadal określa T1 jako tablet, choć podczas prezentacji produktowej określa go już wyłącznie jako telefon.

Android skrojony na miarę. Specyfikacja raczej nie dla fanów mobilnych gier wideo.

Urządzenie pracuje pod kontrolą Androida Oreo. Znajdziemy w nim czterordzeniowy procesor Snapdragon, 16 GB pamięci Flash i 2 GB RAM. Ciekawe jest jednak to, że jak na pancerny telefon wygląda zaskakująco skromnie.

Telefon ma masę niecałych 240 g. Jest zgodny ze standardem militarnym 810G, a także odporny na pył i wodę (certyfikat IP68). Wytrzyma upadek z wysokości 1,5 metra, może pracować temperaturach od -10 do 50 stopni Celsjusza. Wyświetlacz dotykowy obsługuje interakcje w mokrym środowisku, przez rękawiczki lub za pomocą rysika.

Panasonic Toughbook FZ-T1

T1 ma wbudowany czytnik kodów kreskowych z przyciskami spustowymi po obu stronach urządzenia – to ukłon dla leworęcznej mniejszości. Ów czytnik potrafi skanować do 5 kodów na sekundę i obsługuje ich 44 rodzaje, działa też w ciemności. Nie zabrakło 8-megapikselowego aparatu.

Panasonic Toughbook FZ-T1 nie jest urządzeniem dla miłośników outdooru. Tę cenę przełkną wyłącznie firmy. Za co płacą?

T1 jest kompatybilny z systemem Panasonic COMPASS 2.0 (Complete Android Security and Services). Jest to rozwiązanie zapewniające firmom bezpieczne wdrożenie i zarządzanie wzmocnionymi urządzeniami Panasonic z systemem Android. Sprzęt jest też dostępny zarówno w wersji z Androidem z usługami Play, jak i z gołym AOSP. Klienci mogą zamawiać dowolnie zmodyfikowaną pod siebie wersję oprogramowania, tak by telefon po wyjęciu z pudełka lub przywróceniu do ustawień fabrycznych od razu był skonfigurowany do pracy z informatyczną strukturą przedsiębiorstwa. Klienci są też objęci pełną opieką inżynierów Panasonica w razie problemów.

Panasonic Toughbook FZ-T1

To oczywiście wpływa na cenę tegoż urządzenia. Panasonic w efekcie nawet nie próbuje wprowadzić T1 na rynek detaliczny. Liczy na zainteresowanie ze strony przedsiębiorstw specjalizujących się w logistyce, produkcji, handlu, magazynach czy dostawach. T1 jest już w sprzedaży w wersji bez modemu LTE, w cenie 1270 euro netto. W przyszłym miesiącu pojawi się droższa o 70 euro wersja z modemem.

Całkiem sporo, jak za telefon ze Snapdragonem 210 i 2 GB RAM.

Postanowiłem więc dopytać przedstawiciela firmy, czym właściwie chcą przekonać swoich klientów do T1. To może i pierwszy telefon od lidera wzmacnianej elektroniki, ale nie pierwsze urządzenie tego typu na rynku. Sprzęt ma mocną konkurencję, mimo iż faktycznie jest kompaktowe jak na swoją klasę i pomimo bogatej oferty towarzyszących mu usług konserwacyjno-serwisowych.

Spytałem się więc Jona Tuckera, który odpowiada za promowanie tego sprzętu na zachodnich rynkach, czy nie boi się trudnych pytań. Nie bał się, a oto efekt naszej rozmowy.

Współpraca z Microsoftem nauczyła nas, że warto poświęcać środki i czas na ścisłą współpracę z dostawcą platformy. Taką też nawiązaliśmy z Google’em.

Maciej Gajewski, Spider’s Web: Macie jeden procent rynku telefonów, co zresztą sami przyznajecie. Dlaczego uważacie, że ten produkt odniesie sukces?

Jon Tucker, szef marketingu produktowego, Panasonic: Mamy długą historię i bogatą spuściznę, jeśli chodzi o ten rynek. Głównie na rynku japońskim, to prawda. Mamy doskonałe relacje z dużymi firmami na całym świecie, a nasze wzmacniane tablety i notebooki cieszą się bardzo wysokim uznaniem. Właściwie to nasi klienci cały czas dopytywali się, kiedy w końcu zajmiemy się mniejszymi urządzeniami. Dla nich wygodne jest robienie interesów z jednym podmiotem, a nie kilkoma. Uznaliśmy, że nadszedł czas, by wykorzystać nasze atuty i doświadczenie, i wejść poważniej na rynek wzmacnianych telefonów. Jesteśmy liderem od 14 lat na rynku wzmacnianych laptopów i od około 5 lat na rynku wzmacnianych tabletów. Wykorzystujemy to, a naszym celem jest 3-procentowy udział na rynku do 2020 r.

Panasonic Toughbook FZ-T1

Chwalicie się tym, że Toughbook T1 jest wyjątkowo smukły jak na urządzenie tej klasy i o tych możliwościach. To bez wątpienia mile widziane, jednak nie dla każdego jest to najważniejsze. Co jeszcze, pana zdaniem, wyróżnia T1 od konkurencji?

Smukły i lekki to ważne cechy. Ale też ogólne wzornictwo. Toughbooki i Toughpady to uznane przez krytyków na całym świecie konstrukcje. T1 oprócz tego wygląda po prostu dobrze. Wyciągając go z kieszeni wyciągamy telefon, a nie narzędzie użytkowe. Szybki wbudowany czytnik kodów kreskowych to również bardzo użyteczna i niespotykana u konkurencji cecha. Wiele mniejszych szczegółów i to, o czym mówiłem, odpowiadając na poprzednie pańskie pytanie: to część większej oferty, na którą składają się również tablety i notebooki.

Rozumiem czemu T1 będzie oferowany w formie B2B. To nie jest telefon dla zwykłego konsumenta, to nie jest rywal dla Galaxy S czy iPhone’a. Wariatów biegających po górach czy innych survivalistów jednak trochę znam. Podejrzewam, że T1 by ich mocno zaintrygował. Dlaczego nie spróbujecie wprowadzić go do handlu detalicznego?

Ten pomysł pojawia się w naszej firmie coraz częściej. Problemem jest cena, za którą stoi jakość wykonania, możliwości typowo firmowe, dołączone oprogramowanie do zarządzania flotą telefonów dla firm, i tak dalej. Mielibyśmy problem w tabelarycznym porównaniu z typowo konsumenckimi urządzeniami, te zestawienia nie są – nic dziwnego – budowane z myślą o urządzeniach takich jak nasze. Konsumenta nie interesują budowane pod specyfikę firmy firmware’y, skomplikowane sensory czy opieka naszych inżynierów. A cena przecież to zawiera.

No dobrze, wróćmy więc do klientów firmowych. A tak właściwie, to do adminów w firmach. Używacie Androida w swoich telefonach, a ten nie cieszy się najlepszą opinią, jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Wiem, że zapewniacie swoim klientom rozmaite możliwości konfiguracji i zarządzania systemem, w tym jeśli chodzi o dystrybucję aktualizacji. Ale i tak trochę czasu mija, zanim partner Google’a – w tym Panasonic – wdroży poprawki bezpieczeństwa do Androida. A cyberprzestępcy działają szybko…

Panasonic Toughbook FZ-T1

Dzięki za świetne pytanie. Tyle że to był dużo większy problem jakąś niecałą dekadę temu. My poznaliśmy już Androida na wskroś, wiemy jak zarządzać jego rozwojem i go łatać. Musieliśmy się tego nauczyć, Windows niestety już nie istnieje na rynku mobilnym, a iOS jest dla nas niedostępny. Współpraca z Microsoftem nauczyła nas, że warto poświęcać środki i czas na ścisłą współpracę z dostawcą platformy. Taką też nawiązaliśmy z Google’em. Od razu nas informują, nad czym pracują i co musi być niezwłocznie załatane, a my się na to szykujemy błyskawicznie – testujemy nowy kod, by nadal działał stabilnie i bezawaryjnie, jesteśmy w stanie szybko wypuścić aktualizacje do klientów. Zapewniamy też klientom narzędzia, dzięki którym sami mogą decydować, kiedy ich telefony mają przyjąć nowe wersje oprogramowania. Zresztą nie tylko telefony, tyczy się to wszystkich naszych produktów z Androidem i Windowsem.

To wasz debiut na europejskim rynku, oczywiście w tej kategorii produktowej. T1 to eksperyment, czy już jesteście pewni, że wzmocnione telefony Panasonic to produkty, które są gotowe na wprowadzenie do globalnej oferty?

Na pewno możecie spodziewać się więcej produktów tego typu od nas. Spodziewamy się też sukcesu T1. Nie jest to produkt eksperymentalny. Na pewno pozostaniemy zaangażowani na rynku telefonów.

T1 wykorzystuje Androida z Usługami Play, a więc ma też dostęp do Sklepu Play. Wierzę w pana zapewnienia, że samego Androida będziecie szybko łatać przed lukami w zabezpieczeniach. Niestety wiele słyszy się o złośliwych aplikacjach w Sklepie Play. A przecież nad tym nie macie kontroli. Zwłaszcza że aby otrzymać certyfikat Google Play, jesteście zobowiązani do promowania tych usług w interfejsie telefonu.

To prawda, ale zapewniamy też naszym klientom rozmaite metody ochrony. T1 będzie dostępny wraz z systemem AOSP, a więc bez aplikacji i usług Google’a. Mamy w ofercie narzędzia do ścisłej kontroli instalowanego na zarządzanych nimi urządzeniach oprogramowania. Nasi klienci mogą też zamawiać u nas niestandardowe wersje ROM-ów do preinstalacji, które zawierają pożądane przez nich oprogramowanie, ustawienia, czy nawet logo firmy przy rozruchu telefonu.

Panasonic Toughbook FZ-T1

Jest takie modne branżowe słówko. To tak zwany ekosystem. Rozumiem księgową wygodę w kupowaniu różnego rodzaju sprzętu i oprogramowania od jednego partnera. Ale czy klienci odczują jakieś inne korzyści z łączenia Toughbooków z Toughpadami i tak dalej?

Oczywiście, choć tu raczej chodzi o sprzęt. Akcesoria, które pasują do wielu urządzeń. W tym akumulatory, stacje dokujące i tak dalej. Stacja dokująca, która obsługuje zarówno T1, jak i Toughpady i może je ładować równocześnie, to jeden z lepszych przykładów.

T1 to specyficzny sprzęt. Jedno jednak mi zaimponowało.

Nie forma urządzenia, którą tak chwali się producent, a właśnie ścisła współpraca z dostawcą systemu operacyjnego i opieka, jaką nabywca jest otoczony. Trudno się spodziewać, by nabywca każdego telefonu konsumenckiego był otoczony bezpośrednią opieką fachowców. Nadal jednak nie rozumiem, dlaczego większa liczba producentów nie współpracuje tak blisko z Google’em.

Panasonic Toughbook FZ-T1

Panasonic jest w stanie – a przynajmniej tak twierdzi – wdrożyć do T1 błyskawicznie aktualizacje oprogramowania. W tym, a właściwie przede wszystkim, łatki bezpieczeństwa. I jest w stanie to zrobić mimo wprowadzonych przez klienta zmian w tymże oprogramowaniu, przy zachowaniu jego stabilności i niezawodności. T1 to bardzo bezpieczny telefon, nie tylko przez swoją wzmocnioną konstrukcję. A więc da się to robić w przypadku telefonu z Androidem tak, jak robią to Apple czy Microsoft ze swoimi platformami. Malutki pod względem udziałów rynkowych Panasonic właśnie dał gorzką lekcję gigantom. Obawiam się jednak, że reszta producentów sprzętu z Androidem tylko wzruszy ramionami…

Dołącz do dyskusji