W czym złącze Lightning w iPhonie jest lepsze od USB-C? A w czym jest gorsze? Już wyjaśniam

Artykuł/Sprzęt 11.08.2018
W czym złącze Lightning w iPhonie jest lepsze od USB-C? A w czym jest gorsze? Już wyjaśniam

W czym złącze Lightning w iPhonie jest lepsze od USB-C? A w czym jest gorsze? Już wyjaśniam

Unia Europejska znów chce przymusić Apple’a, by porzucił swój port do ładowania i transferu danych w urządzeniach mobilnych. Lightning w iPhone’ach i iPadach ma jednak znacznie więcej zalet niż konkurencyjne USB-C.

W świecie smartfonów lata temu doczekaliśmy się standaryzacji. Większość producentów porzuciła swoje złącza do ładowania i transmisji danych na rzecz otwartego microUSB. Teraz powoli przechodzą na USB-C, które staje się standardem również w laptopach i innych urządzeniach elektronicznych.

Rodzynkiem był jednak, jak zwykle, Apple.

Firma uznała, że od otwartego standardu woli własnościowy Lightning. Ma nad nim pełną kontrolę, a producenci akcesoriów do iPhone’ów i iPadów muszą uzyskać licencję. W przeciwnym razie ich urządzenia mogą nie działać poprawnie.

Doprowadziło to do sytuacji, gdzie wszyscy inni producenci korzystają z microUSB lub USB-C, a Apple dalej stosuje własne złącze. Unia Europejska chciałaby to zmienić, ale może tym samym wyświadczyć użytkownikom niedźwiedzią przysługę.

Przejście na USB-C w iPhone’ach i iPadach na pierwszy rzut oka może wydawać się rozsądnym pomysłem z punktu widzenia odbiorców. Diabeł jednak tkwi w szczegółach. Lightning ma mnóstwo zalet, a zmiana złącza wiązałaby się z wieloma problemami.

apple lightning czy usb-c co lepsze kabel port wtyczka

6 argumentów za tym, że Lightning jest lepszy niż USB-C

1. Lightning jest mniejszy niż USB-C.

Dotyczy to zarówno wtyczek, jak i portów. Co prawda oba złącza – własnościowe Apple’a i USB-C – są symetryczne i dużo mniejsze niż USB-A, ale gołym okiem widać, że Lightning jest bardziej kompaktowy i to niezaprzeczalna zaleta.

Co prawda w iPhone’ach i iPadach gniazdo USB-C by się zmieściło, ale przejście na otwarty standard mogłoby okazać się problematyczne w przyszłości. Wystarczyłoby, że Apple zechciałby jeszcze bardziej odchudzić swoje urządzenia.

Niewykluczone, że Apple zdecydowałby się na USB-C w telefonach – jak w MacBookach – ale nowy standard pojawił się zbyt późno. Dock connector w 2012 roku już się prosił o przejście na emeryturę, a Apple nie chciał niesymetrycznego microUSB.

2. Przejście z Lightning na USB-C byłoby problematyczne dla użytkowników.

Poprzedni standard Apple’a, czyli 30-pinowy dock connector, był w użyciu przez dekadę. Pod koniec swojego cyklu życia był już przestarzały i niepraktyczny, a mimo to klienci Apple’a byli wkurzeni, gdy producent zdecydował się na zmianę. Lightning jest z nami zaś dopiero od 2012 roku, czyli od premiery minęło 6 lat.

W dodatku przez lata Lightning stał się bardzo popularny. Sam korzystam z tego złącza w telefonie, tablecie, klawiaturze i myszy, a na tym lista się nie kończy. Do tego dochodzą stacje dokujące i pilot do Apple TV. Sporo osób ma też złącze Lightning w samochodach, zestawach audio i od niedawna w słuchawkach.

W tym momencie klienci, którzy po kilka latach zebrali wreszcie komplet urządzeń wyposażonych we wtyczki i porty Lightning, po zakupie hipotetycznego iPhone’a z USB-C z pewnością klęliby pod nosem. Do ładowania iPhone’a musieliby używać innego przewodu niż do całej reszty. Złota zasada głosi: „jak działa, to nie ruszaj”.

3. Apple ma nad Lightning pełną kontrolę i nie musi się oglądać na konkurencję.

Firma z Cupertino miała swój udział w projektowaniu USB-C, ale otwarte symetryczne złącze pojawiło się jednak znacznie później niż Lightning. Jego popularyzacja postępuje w dodatku bardzo powoli, a do tego mogą wystąpić różne problemy z kompatybilnością – jedno USB-C drugiemu USB-C nierówne.

Apple woli samodzielnie pracować nad portem w swoim sztandarowym urządzeniu. Jeśli zajdzie taka potrzeba, firma będzie mogła zmodyfikować kable, porty i wtyczki bez oglądania się na inne firmy i bez czekania na opracowany wspólnie standard, który potem każdy producent i tak wdroży po swojemu.

4. Lightning to mniejsze zło, a w przyszłości nie ma kabli.

Nie ma wątpliwości, że Apple dąży do pozbycia się wszelkich złącz i gniazd ze swoich urządzeń. iPhone’y nie mają od dwóch lat portu minijack. Do tego dane synchronizować można przy użyciu chmury, a do uzupełniania energii można wykorzystać ładowarki indukcyjne.

Na pozbycie się złącza w ogóle jest jeszcze zbyt wcześnie, ale jestem przekonany, że doczekamy się tego raczej prędzej niż później. Zamiast zmieniać Lightning na USB-C, lepiej zostawić Lightning jako rozwiązanie przejściowe i doczekać spokojnie czasów, aż żadne kable nie będą już potrzebne.

5. Dzięki złączu Lightning telefon Apple’a nie spali komputera.

Producent dzięki złączu Lightning kontroluje rynek akcesoriów i może zdecydować, które urządzenia będą wspierane przez jego system operacyjny. Można mieć też pewność, że licencjonowane produkty będą dobrej jakości. Akcesoria wątpliwego pochodzenia, w tym np. chińskie ładowarki, mogą zostać zablokowane.

Oczywiście trzeba też pamiętać, że firma nie robi tego wyłącznie z troski o użytkowników. Co prawda minimalizuje ryzyko, że akcesorium podpięte do iPhone’a wybuchnie, ale przy okazji firma zarabia na każdym sprzęcie firmy trzeciej. Na szczęście na dostępność akcesoriów z Lightning nie ma co narzekać.

USB-C jest nieco młodsze, ale tak jak producenci akcesoriów do smartfonów ochoczo produkują licencjonowane urządzenia z myślą o telefonach Apple’a, tak ten otwarty standard wybierany przez konkurencję interesuje ich jakby nieco mniej. No i z początku łatwo było spalić laptopa, podłączając zły kabel

apple lightning czy usb-c co lepsze kabel port wtyczka

6. Lightning lepiej sprawdza się przy muzyce.

Apple porzucił minijacka, ale przy okazji zadbał o to, by słuchawki przewodowe podpinane bezpośrednio do portu Lightning mogły grać naprawdę dobrze. Złącze w iPhone’ach i iPadach obsługuje protokół audio pozbawiony latencji, tak jak produkowane z myślą o nim akcesoria.

W przypadku USB-C jest to jedynie opcja w specyfikacji. Wielu producentów z tego rezygnuje, by obniżyć koszta. Z tego względu nigdy nie ma pewności, że po podłączeniu słuchawek do smartfona z Androidem uzyska się pożądaną jakość dźwięku i przed zakupem trzeba ślęczeć z nosem w specyfikacji technicznej. Do tego słuchawek z USB-C nadal jest na rynku jak na lekarstwo.

4 argumenty za tym, że USB-C byłoby lepsze niż Lightning

1. Jedna wtyczka, by wszystkimi portami rządzić.

Przejście na USB-C rodzi mnóstwo problemów. Z zewnątrz wtyczki i porty mogą wyglądać tak samo, ale w środku mogą wspierać różne interfejsy. Wcześniej kabel do monitora można było znaleźć po omacku, a dzisiaj trzeba się dobrze nagłowić, który przewód pozwoli na transfer wideo, a który nie.

Niemniej wizja, w której wszystkie sprzęty elektroniczne można łączyć ze sobą tym samym kablem, który po obu stronach wygląda tak samo, jest kusząca. I faktycznie, byłoby to wygodniejsze, niż ładowanie powerbanka przez microUSB, laptopa przez USB-C, a telefonu przez Lightning.

2. Brak problemu z kompatybilnością ładowarek.

Dekadę temu niemal dotarliśmy do momentu, gdy cały świat mógł pożyczać sobie ładowarki bez martwienia się o kompatybilność. Prawie wszystkie firmy zdecydowały się na standard microUSB, a jedynie apple’owcy byli wykluczeni. Obecnie jest pod tym względem jednak znacznie gorzej niż jeszcze kilka lat temu.

Producenci smartfonów stosują USB-C tylko w droższych modelach urządzeń, więc doszedł trzeci standard. W dodatku dwuczęściowe ładowarki często mają kabel z USB-C po obu stronach. Do tego wszystkiego dochodzą niekompatybilne ze sobą standardy szybkiego ładowania i powstaje niemały galimatias.

Przejście przez Apple’a na USB-C nie rozwiązałoby problemu z różnymi standardami szybkiego dostarczania energii do akumulatorów, ale przynajmniej dałoby się jakkolwiek naładować iPhone’a ładowarką i kablem od Galaxy, bez dodatkowego kabla. Lub podłączając go do MacBooka bez użycia drogiego przewodu.

apple lightning czy usb-c co lepsze kabel port wtyczka

3. Jeden standard złącza do słuchawek i akcesoriów.

Wraz z odejściem od złącza minijack pojawił się pewien problem. Co prawda do iPhone’a można kupić słuchawki Lightning, ale nie da się już ich łatwo podłączyć do MacBooka oraz innych sprzętów wyposażonych w złącze minijack. Jeśli tylko Apple zdecydowałby się na USB-C, to mógłby być nowy standard dla przesyłu audio.

Możliwość podpięcia tych samych słuchawek do MacBooka i iPhone’a nie byłaby zła, ale i tak skorzystaliby na tym przede wszystkim użytkownicy sprzętów z Androidem oraz osoby, które nie przesiadły się w pełni do rezerwatu. Głównie ze względu na zalew akcesoriów do iPhone’ów, które działałyby z innymi urządzeniami.

4. USB-C jest szybsze

W przypadku transferu danych Lightning jest w tyle za USB-C i działa w podstawowej wersji z wykorzystaniem interfejsu USB 2.0 (wsparcie dla USB 3.0 trafiło do iPada Pro). Zastosowanie otwartej wtyczki pozwoliłoby łatwo osiągnąć wyższe prędkości transferu. Lightning może co prawda teoretycznie przyspieszyć, ale Apple musiałby najpierw zmodyfikować wtyczki, porty i kable.

W przypadku szybkiego ładowania Apple też był bardzo długo w tyle za producentami smartfonów z Androidem. Nadgonił jednak, a od niedawna wykorzystanie ładowarki od iPada z gniazdem USB-C oraz kabla ze złączem Lightning z jednej strony, a USB-C z drugiej, pozwala już naładować bardzo szybko również iPhone’y.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement