Za wcześnie się cieszyłem. Nowe Google News to jednak porażka

Felieton/Media 28.08.2018
Za wcześnie się cieszyłem. Nowe Google News to jednak porażka

Za wcześnie się cieszyłem. Nowe Google News to jednak porażka

Z jednej strony aplikacji do czytania newsów nie brakuje i chyba nigdy nie brakowało, a jednak z jakichś względów czekałem na pojawienie się nowej wersji Google News. Teraz, po kilku miesiącach od premiery, wiem, że moja początkowa radość była przedwczesna. Na dłuższą metę Wiadomości Google rozczarowują, a sztuczna inteligencja, która miała być ich mocną stroną, zawodzi na całej lini.

W przeszłości korzystałem z bardzo wielu różnych aplikacji do czytania wiadomości. Lubiłem Wiadomości i Pogodę Google, Kiosk Google Play i upday news for Samsung. Uwielbiałem Feedly, Flipboarda, Reddita i Squida. Jednak ucieszyłem się, gdy usłyszałem, że Google zrobi porządek ze starymi aplikacjami, aby wypuścić zupełnie nową – Wiadomości Google (znane też jako Google News).

Liczyłem na to, że Google News będzie najlepsze. W końcu Google bardzo dobrze zna swoich użytkowników. W końcu Google bardzo dobrze radzi sobie z wyszukiwaniem informacji. W końcu Google to olbrzymia firma, która niejako tworzy obecny obraz internetu. Niestety przeliczyłem się.

Google News: grzech pierwszy

Pierwsza karta w Wiadomościach Google nosi nazwę „Dla Ciebie”. Zapowiadała się interesująco.

Oczekiwałem, że aplikacja będzie dobierała wiadomości dnia specjalnie dla mnie, bazując przy tym na moich zainteresowaniach i wiedzy o mnie, jaką Google zgromadził przez lata, w których korzystałem z Androida i przeglądarki Chrome na każdym urządzeniu. Liczyłem, że sztuczna inteligencja odsieje ziarno od plew i pod nos podsunie mi prasówkę, która została skrojona na miarę.

Oj, jak się myliłem!

Na każdym kroku w karcie „Dla Ciebie” trafiam na wiadomości, które mnie zupełnie nie interesują i w które nigdy bym nie kliknął. Żeby nie być gołosłownym, aktualnie Wiadomości Google polecają mi m.in:

„Legendarny prezenter TVP ożenił się w wieku 84 lat. Rozumiemy się, kochamy, szanujemy” – ja nie czytam takich rzeczy. Nie interesują mnie śluby, rozwody i pogrzeby obcych ludzi. Nie oglądam też TVP. Po co mi to polecono?

„Kim był Leszek Miller junior? Coraz więcej pogłosek ws. śmierci” – ponownie, nie interesują mnie takie informacje. Nie czytam o śmierciach nieznanych mi ludzi.

„Grażyna Torbicka wrzuciła zdjęcie z tancerzem. Internauci nie zorientowali się, że fotografia jest… (przyp. red.: tytuł się urywa, nie klikam, więc nie wiem, co było dalej) – ponownie mnie to nie interesuje. Ja chyba nawet nie wiem, kim jest pani Torbicka.

„USA: Czwórka nastolatków zginęła na autostradzie. Pomagali pchać zepsute auto” – smutne, ale nieistotne.

„Fałszywe zabawkowe dokumenty hitem wśród turystów na Ukrainie” – sprawy związane z Ukrainą są ważne, ale ta niekoniecznie.

„Małgorzata Rozenek-Majdan siedzi w Izraelu i dumnie w słońcu pręży pierś” – gdybym chciał oglądać takie zdjęcia, to bym śledził panią Rozenek na Instagramie.

„Gdzie jest Jaki Cafe. Byliśmy w kawiarni Patryka Jakiego” – oho, dzieje się!

„Agresywny delfin terroryzuje turystów! Denerwuje go… brak samic” – nosz k%!#@.

W teorii aplikacja Wiadomości Google pozwala na oznaczania nieinteresujących nas treści przez wybieranie opcji „Mniej artykułów tego typu”. Użytkownik może też ukryć konkretne źródło newsów. Niestety w tym momencie dochodzimy do drugiego grzechu Google News.

Google News: grzech drugi

To całe oznaczanie treści, które nam się nie podobają, w zasadzie nie działa. Wiele razy klikałem przy pani Małgorzacie Rozenek, że nie chcę jej już więcej widzieć. Ona jednak wraca. Czasem codziennie.

Ja jej powtarzam: – pani Małgorzato, proszę odejść. To się musi skończyć. A ona ciągle wyskakuje i przypomina, że była na zakupach albo że jest na wakacjach. Ja jej mówię: – sam nie byłem jeszcze na urlopie, proszę mnie nie drażnić. A ona: – ale proszę zobaczyć, mam nowe bikini i przez przypadek pokazałam za dużo. I tak w kółko.

Z podobnym uporem walczyłem z polecanymi materiałami wideo. Nie wiem dlaczego, ale przy nich nie mogłem ukryć danego źródła, ale mogłem wyłącznie dawać znać, że chcę widzieć mniej takich materiałów. Niestety bezskutecznie.

Pewnego dnia Google News polecił mi jakieś wideo od Eska TV. Materiał dotyczył tego, czego słuchają ludzie w danym mieście. Chyba w Poznaniu. Poprosiłem o mniej takich materiałów. Następnego dnia dostałem ten sam program, ale z Wrocławia. Zaraportowałem go. Dzień później pojawił się ze Śląska.

Serio? Tak działa to całe uczenie maszynowe i sztuczna inteligencja? I to w rękach jednej z najpotężniejszych firm na świecie? Przecież to jakiś żart.

A na tym nie koniec! Pamiętam dokładnie, że ukrywałem treści z serwisu Aleteia – to jakiś katolicki portal. Jednak przez kilka dni nadal je dostawałem. Sprawdziłem na liście zablokowanych źródeł i był tam Aleteia. Dlaczego Gogole nadal mi go pokazywał? Nie mam pojęcia.

Google News: grzech trzeci

Dobra, daję sobie spokój z tą kartą „Dla Ciebie” – pomyślałem. Zmieniłem sposób korzystania z z Google News i zacząłem zaglądać tylko do drugiej karty – „Nagłówki”. Wiadomości nie są spersonalizowane, więc czasem bardzo wysoko wyświetlają mi się wiadomości o tym, że np. w drugiej części Polski zbliżają się groźne burze albo o tym, że jakaś droga setki kilometrów ode mnie się zakorkowała. Nic z tym nie zrobię. Przyzwyczaiłem się i korzystałem dalej.

Jednak szlag mnie trafia z innego powodu – wiadomości są nieaktualne. Bardzo często widzę – i to bardzo wysoko – wiadomości sprzed dwóch lub nawet trzech dni. Wiadomości z wczoraj to standard.

W tej chwili „Najnowsze” w Google News wyglądają u mnie tak:

  1. Informacja z wczoraj.
  2. Informacja sprzed 7 godzin.
  3. Informacja sprzed 3 godzin.
  4. Informacja z wczoraj.
  5. Informacja sprzed 4 godzin.
  6. Informacja sprzed 8 godzin.
  7. Informacja z niedzieli (trzydniowa).
  8. Informacja sprzed 23 godzin.
  9. Informacja z wczoraj.

Dzisiaj, wczoraj i przedwczoraj Google News pokazał mi informację o jakimś karambolu na autostradzie. Nie czytałem go w niedzielę. Nie czytałem go w poniedziałek. Nie zamierzam czytać go we wtorek. Ale Wiadomości Google nadal mi go pokazują.

Tak właśnie działa sztuczna inteligencja giganta technologicznego – stara, trzydniowa wiadomość o utrudnieniach w ruchu jest pokazywana w zakładce „Najnowsze” na 7. pozycji. Rzeczywiście, bardzo aktualna, przydatna i istotna informacja.

Sam nie wiem, co mam o tym myśleć. Coraz cześciej odnoszę jednak wrażenie, że ta cała sztuczna inteligencja, którą dzisiaj firmy technologiczne wciskają do procesorów, systemów operacyjnych i aplikacji z newsami, to jedna wielka ściema. Wydmuszka. PR-owy bełkot. Próba zrobienia na nas wrażenia czymś, czego działania i tak nie jesteśmy w stanie odczuć lub (d)ocenić.

Dołącz do dyskusji