Sen o graniu w chmurze może się w końcu ziścić. Xbox One S doczeka się rewolucyjnego następcy

News/Gry 24.07.2018
Sen o graniu w chmurze może się w końcu ziścić. Xbox One S doczeka się rewolucyjnego następcy

Sen o graniu w chmurze może się w końcu ziścić. Xbox One S doczeka się rewolucyjnego następcy

Jak wynika z informacji uzyskanych przez rzetelnego dziennikarza, Microsoft szykuje nie jedną, a dwie nowe konsole, które zastąpią oferowane aktualnie Xbox One X i Xbox One S. Ta druga będzie w każdej mierze rewolucyjna.

Brad Sams, jeden z najlepiej poinformowanych dziennikarzy śledzących Microsoft, dotarł do nowych  informacji na temat Xbox Scarlett, a więc rodziny konsol mających zastąpić lub wzbogacić rodzinę Xbox One.

Pierwszą z nich jest urządzenie premium, oferujące dużą moc obliczeniową. Zapewne będzie sprzedawane z wyższą ceną i oferowane graczom, którym zależy na bezkompromisowym sprzęcie do gier. Należy zakładać, że urządzenie będzie znacznie wydajniejsze od oferowanego aktualnie Xboxa One X. Szef działu Xbox wspominał, że zależy mu na częstszym pojawianiu się gier w płynności 60 kl./s, należy się więc spodziewać nowego procesora o architekturze nowocześniejszej niż stosowana aktualnie niestandardowa iteracja Jaguara.

Druga konsola Xbox będzie prawdopodobnie tańsza. I prawdopodobnie dostępna przede wszystkim na zamożnych rynkach.

Nazywana jest wewnątrz Microsoftu według źródła Samsa określeniem Scarlett Cloud. Ma być zwieńczeniem prac nad prowadzonych od 2013 r. prac nad technologią strumieniowania gier. Samo strumieniowanie jest czymś w rodzaju Świętego Graala branży gier, zapewnia bowiem możliwość dotarcia do mniej zamożnych graczy przy jednocześnie zwiększoną kontrolą nad oferowanymi treściami.

Wiele firm już próbowało wdrożyć usługi strumieniowania gier, ale żadna z nich nie rozwiązała dwóch problemów z tym związanych – przez co jakości tych usług lub ich ceny pozostawiały sporo do życzenia. Pierwszym są opóźnienia sieciowe, skutkiem których jest mniej precyzyjna kontrola gracza nad grą.

Drugim jest obciążenie zasobów centr danych – gry wymagają dużej mocy obliczeniowej a zarazem ich konsumpcja jest niestała. Gdyby nawet jakaś firma zainwestowała w niezbędny do wirtualizowania dziesiątek instancji gier sprzęt, to przeżywałby on oblężenie w godzinach wieczornych i w weekendy, a w ciągu dnia roboczego i szkolnego marnowałby się, generując niepotrzebne koszty.

Microsoft podobno rozwiązał oba te problemy. Należy jednak zakładać, że i tak ta usługa będzie wymagała wydajnego łącza internetowego – a więc takiego dostępnego przede wszystkim na obszarach rozwiniętych.

Nie wszystkie obliczenia związane z grami będą liczone przez chmurę. Następca Xbox One S to konsola hybrydowa.

Scarlett Cloud ma nadal zawierać w sobie układy do przeliczania danych, choć oczywiście nie tak wydajne i różnorodne jak jej większy brat. Mają one zajmować się przeliczeniami związanymi z rejestrowaniem sygnałów z kontrolerów, przetwarzaniem obrazu oraz wykrywaniem kolizji obiektów w grach. Reszta wyliczeń będzie dokonywana w chmurze. To sugeruje, że Scarlett Cloud będzie znacznie tańszy od większości lub wszystkich konsol stacjonarnych dostępnych na rynku.

Jeżeli informacje zdobyte przez Samsa są prawdziwe, to Microsoft może znacząco poszerzyć swoją klientelę. Nie opuści graczy preferujących przetwarzanie gier lokalnie, gdzie mogą liczyć na najwyższe doznania audiowizualne i największą precyzję w sterowaniu. A dodatkowo może pozyskać graczy, dla których do tej pory nawet wydatek na Xbox One S był zbyt dużym, by mogli go brać pod uwagę.

Największą niewiadomą pozostaje zagadnienie rzekomego wyeliminowania opóźnień z technologii dostarczania gry do odbiorcy. Microsoft w teorii ma ku temu know-how i odpowiednią infrastrukturę centr obliczeniowych Azure. W tym przypadku jednak uwierzę, jak zobaczę.

Dołącz do dyskusji