Chcesz uczyć się programowania? Kilka razy się zastanów

Chcesz uczyć się programowania? Kilka razy się zastanów

Chcesz uczyć się programowania? Kilka razy się zastanów

Mija kolejny miesiąc mojej nauki programowania. Mam ochotę powiedzieć za Sokratesem: wiem, że nic nie wiem.

Bardzo stare powiedzenie mówi, że reklama jest dźwignią handlu. W gruncie rzeczy to mało istotne, czy prezentowany jest w niej proszek do prania, lek przeciwbólowy czy kurs programowania. Reklama ma zainteresować odbiorcę produktem i najczęściej zmusić go do zakupów. Proszek zatem, nie tylko spierze każdą plamę, ale zapewni ubraniom biel szat istot niebiańskich. Lek przeciwbólowy zadziała prawie w momencie zażycia go. Kurs programowania zaś uczyni programistę z każdego, kto weźmie w nim udział.

W ostatnim przypadku dowiemy się przy okazji o niedoborze specjalistów, wysokich zarobkach i szeroko pojętej świetlanej przyszłości w branży. W reklamach mało kto zająknie się o tym, że nauka programowania, zwłaszcza dla osób, które nie miały z nim wcześniej styczności, może okazać się ogromnym trudem.

Ten marketingowy obraz może być bardzo mylący i frustrujący. Co ciekawe, istnieje też drugi biegun. To postawa, zgodnie z którą programowanie jest wiedzą tajemną, przeznaczoną dla wybrańców namaszczonych przez przez kapłanów kodu. Prawda, jak zwykle, leży gdzieś pośrodku. Z jednej strony nie jest tak, że każdy ma predyspozycje do zostania programistą, z drugiej, nie potrzeba objawienia z nieba i inicjacji w podziemnym kręgu, by tego dokonać.

Pisałem już kilkakrotnie o drodze znaczonej przez pot i łzy. Pracuję zawodowo, mam obowiązki domowe, ogródek działkowy, lubię poczytać książkę i obejrzeć film. Doba skraca mi się w zastraszającym tempie, ale każdego dnia próbuję wyrwać choć kilkadziesiąt minut (ideałem jest więcej), by poświęcić czas na naukę programowania.

Bywa, że po prostu mi się nie chce lub nie mogę. Bo jestem zmęczony. Bo czeka kolejny odcinek serialu. Bo książka, którą czytam jest fascynująca. Bo trzeba podlać działkę. Bo ogórki zjada zaraza. Nierzadko brakuje mi zapału, bo przerabiany moduł jest trudny, niezrozumiały i mam ochotę krzyczeć, że nic nie rozumiem i rzucić naukę, oddychając pełną piersią i ciesząc się z wolności. Wtedy staram się siłą woli trwać przy powziętym zamiarze, powtarzając mantrę: zobacz, ile miesięcy życia poświęciłeś, ile pracy włożyłeś. Nie zmarnuj tego.

Nie, nie mam zamiaru wcielać się w rolę tandetnego mówcy motywacyjnego. Wręcz przeciwnie. Ty, który myślisz, że będzie łatwo, że nauczysz się w mig, że zostaniesz programistą w kilka miesięcy, jesteś w błędzie. Uległeś ułudzie, zwiodła cię reklama, a ja mam zamiar dokonać czegoś odwrotnego, niż próbują robić liczni coache, którzy w ostatnich latach rozprzestrzenili się niczym zaraza na moich ogórkach. Chcę ci powiedzieć, że bardzo prawdopodobne, że nie wytrzymasz nawet miesiąca nauki, że zniechęcisz się równie szybko, jak się podekscytowałeś mirażem kariery programisty z pięciocyfrowymi zarobkami.

Oczywiście nie zamierzam siać też defetyzmu. Jeżeli wytrwasz (wytrwamy!), jest szansa, że marzenia o zdobyciu nowego zawodu się spełnią. Sam, siadając każdego dnia do komputera nie robię tego po to, by się katować, ale by zdobywać wiedzę i umiejętności. Cieszyć się efektami.

Kurs programowania nie jest magicznym teleportem do lepszego świata.

Mniej więcej tak sprawę stawiają twórcy kursu Complete Java Masterclass – updated for Java 10. To szkolenie od podstaw w języku angielskim, w którym wzięło udział ponad 231 tys. osób.

Owszem, w opisie przeczytamy o 30 dniach, w czasie których powstać ma nasz pierwszy zaawansowany program. Dowiemy się jednak również, że kurs nie pełni funkcji magicznego przycisku, który sprawi, że dostaniemy coś w rodzaju gotowca, który pozwoli odtwarzać kod napisany przez innych i zarabiać na tym pieniądze. – Nie zrozum mnie źle – pisze Tim Buchalka – ten kurs nie jest dla wszystkich.

Kurs Complete Java Masterclass – updated for Java 10 dostępny jest w cenie 34,99 zł. Kwota jest niewielka, dlatego ta nieobciążająca budżetu inwestycja, może dać nam odpowiedź na fundamentalne pytanie: czy jesteśmy w stanie uczyć się programowania. Zanim zatem wyobraźnia podpowie nam obraz, w którym zobaczymy siebie w roli wziętych programistów, warto sprawdzić, czy napiszemy w życiu choć jedną linijkę kodu.

* Partnerem tekstu jest platforma Udemy.

Dołącz do dyskusji