No i kto powiedział, że na MacBooku nie da się grać. Stacja eGPU Razer Core X – recenzja Spider’s Web

Recenzja/Gry 04.07.2018
No i kto powiedział, że na MacBooku nie da się grać. Stacja eGPU Razer Core X – recenzja Spider’s Web

No i kto powiedział, że na MacBooku nie da się grać. Stacja eGPU Razer Core X – recenzja Spider’s Web

MacBook Pro, Total War Warhammer i kilkadziesiąt klatek w pełnym HD? Takie połączenie jest bardzo egzotyczne, ale jak najbardziej możliwe. Razer Core X sprawił, że mogę grać na Macu w najbardziej wymagające gry wideo. Wciąż jednak nie do końca rozumiem, po co właściwie to robię.

Razer ma w ofercie kilka stacji eGPU. Wcześniejsze modele były dedykowane własnym laptopom z serii Stealth. Przełomowy Core X jest pierwszą jednostką, którą podłączymy nie tylko do urządzeń z systemem Windows, ale również macOS. Posiadacze MacBooków oraz iMaców nareszcie mają możliwość zwiększenia mocy swoich sprzętów, na co pozwala marcowa aktualizacja nadgryzionego systemu. Niestety, wykorzystanie zewnętrznego modułu GPU na MacBookach jest dalekie od idealnego.

Technologia ma wiele wad, jak brak natywnego wsparcia dla Boot Campa oraz układów Nvidii.

Pełną listę moich bolączek i niedogodności podczas korzystania z eGPU na Macu znajdziecie w tym miejscu. Apple jest dopiero na początku drogi, jeżeli chodzi o zewnętrzne karty, a macOS potrzebuje lepszego wykorzystania tej technologii oraz czytelnych, zrozumiałych narzędzi do jej obsługi. Ma się wrażenie, że korzystanie z zewnętrznego układu graficznego to jak testowanie bety, w której wiele rzeczy jest jeszcze do wdrożenia i doszlifowania.

Trudno mieć o to pretensje do Razera. Po ich stronie wszystko działa jak w zegarku. To Apple robi tutaj pod górkę, nie wspierając układów Nvidii oraz wymuszając korzystanie z zewnętrznego źródła obrazu. Oczywiście to przeciwności, które da się pokonać nielicencjonowanymi metodami, ale trzeba do tego posiadać zaawansowaną wiedzę z zakresu obsługi komputera. Natywnie eGPU w środowisku Apple jest znacznie bardziej okrojone niż to samo eGPU dla Windows 10. Trzeba mieć tego świadomość.

Razer Core X, czyli miejsce na każdą potężną kartę. Nawet tę o największym głodzie energii.

Jako że macOS natywnie nie radzi sobie z układami Nvidii, w stacji zamontowałem potężnego, wielkiego AMD Radeona RX Vega 64. Ta bestia potrzebuje do działania bardzo, bardzo wiele energii. Na szczęście Razer Core X jest wyposażony w ATX 650W. To na tyle dużo, że Vega 64 podłączana do zewnętrznej stacji może być podkręcana. Zasilacz 650W wystarczy na okiełznanie tej bestii, której maksymalny porób energii wynosi około 450W – 500W. Razer Core X posiada topowe parametry zasilające stworzone z myślą o najmocniejszych kartach obecnych na rynku.

Skoro zewnętrzna jednostka radzi sobie z bardzo energożernym Radeonem RX Vega 64, to żadna karta graficzna nie będzie dla niej problemem. Razer Core X posiada długą obudowę, do której zmieszczą się nawet największe GPU. Do urządzenia bez problemu wepniemy układy GeForce Titan X czy Quadro P4000. Do tego instalacja karty jest bajecznie prosta. Wystarczy wyciągnąć płytę główną za pomocą specjalnej rączki, a następnie odkręcić jedną śrubkę (narzędzie nie będzie potrzebne). Potem wpina się kartę, podłącza ją do zasilania, zakręca śrubkę i wsuwa płytę. Gotowe.

Połączenie zasilacza 650W z gniazdem Thunderbolt 3 sprawia, że Razer Core X to podręczna ładowarka.

Z tych 650W aż 100 jest zarezerowane, aby zasilać podłączoną jednostkę główną za pomocą kabla Thunderbolt 3 w standardzie USB-C. Oznacza to, że parując Core X z MacBookiem Pro, nie potrzeba już ładowarki dla laptopa. Jednostka eGPU zasili nie tylko kartę, ale również samego Maca. Niby nic wielkiego, ale pozwala to uniknąć zbędnej plątaniny kabli. Wystarczy, że masywny Razer Core X znajduje się na biurku. Siadasz, podłączasz do niego Maca i gotowe. O resztę nie trzeba się już martwić.

Niestety, Razer Core X działa TYLKO I WYŁĄCZNIE w oparciu o Thunderbolt 3. Inne standardy przewodowej łączności nie wchodzą w grę. Jeśli posiadasz MacBooka sprzed 2016 r. lub maszynę bez gniazd Thunderbolt 3 (samo USB-C nie wystarczy), to nie skorzystasz z dobrodziejstwa eGPU. Boli również, że Core X nie posiada wejść USB dla myszki i klawiatury, a także gniazda Ethernet. To ostatnie coraz częściej ucieka z obudów lekkich laptopów, więc idealnie pasowałoby do stacjonarnego układu zewnętrznego. Tym bardziej szkoda, że Razer Core X nie jest tak wszechstronny, jak mógłby być.

Jednostka współpracuje nie tylko z laptopami Razera, ale też sprzętami pod Windows 10 i macOS.

Core X to najbardziej wszechstronna stacja eGPU w ofercie Razera. Oczywiście nikogo nie zaskoczy, że platforma najlepiej dogaduje się z laptopami od tego samego producenta. Wystarczy użyć kabelka i gotowe. Wszystkie potrzebne sterowniki są preinstalowane na drogich laptopach, przez co korzystanie z eGPU naprawdę jest łatwe, szybkie i przyjemne. Schody zaczynają się przy macOS oraz urządzeniach zewnętrznych producentów opartych na Windows 10.

MacOS teoretycznie wspiera eGPU na zasadzie plug and play. Niestety, z dziwnego, idiotycznego wręcz powodu zewnętrzna karta potrzebuje zewnętrznego wyświetlacza. Ten w MacBooku nie jest domyślnie wspierany, więc bez kabla HDMI oraz monitora/telewizora się nie obejdzie. Można to zmienić, ale jedynie korzystając z programów trzecich oraz poradników napisanych przez pasjonatów. Na Windows 10 także nie jest kolorowo. Część laptopów widzi, rozpoznaje i używa zewnętrznego układu. Część ma go w poważaniu. Czasem powinniśmy zainstalować program trzeci, a czasem wręcz go usunąć. Prawdziwa ruletka. Albo śmietnik.

Na Windows 10 jest masa zmiennych, które trzeba brać pod uwagę. Razer robi co może, aby dogadać się z wewnętrznymi GPU, lecz nie zawsze to wychodzi. Na szczęście firma przygotowała specjalną aplikację do krytycznych sytuacji (Razer Switcher), która pozwala na ręczne ustawienie wykorzystywanego GPU. Program jest bezwzględny i potrafi kompletnie odciąć wbudowaną kartę od systemu. Tak na amen, że nawet menadżer urządzeń tutaj nic nie wskóra. Razerowi należą się brawa za sprzątanie w windowsowym kurniku, ale mimo wszystko szkoda, że tylko na ich własnych laptopach eGPU działa tak, jak powinno działać wszędzie.

Granie na MacBooku stało się możliwe. Nie oczekujcie jednak gigantycznego skoku mocy.

Podłączając MacBooka Pro do Razera Core X, gry zaczęły sprawować się nieporównywalnie lepiej. Ba, programy, które normalnie nie chciały działać w ogóle, teraz rozwinęły skrzydła. Weźmy strategię Total War Warhammer. Rozbudowana, udana produkcja na integrze MacBooka Pro działała mi z zawrotną jedną klatką na sekundę. Wakacyjny pokaz slajdów był oczywiście kompletnie niegrywalny. Wrzucając obraz z eGPU na telewizor w salonie, otrzymywałem z kolei od 28 do 36 klatek w rozdzielczości FHD oraz od 18 do 32 klatek w 4K.

Gry kompatybilne z macOS dostają realny, potężny zastrzyk płynności. Warto jednak zamknąć klapę MacBooka i pozwolić działać systemowi wyłącznie na zewnętrznym wyświetlaczu. Podczas klonowania ekranu wzrost również widać, ale nie jest już tak znaczący. Dzięki eGPU po raz pierwszy mogłem cieszyć się rozbudowanymi grami 3D w 60 klatkach na sekundę. Z taką wartością działał na przykład dosyć stary, ale wciąż niezwykle grywalny Batman: Arkham City.

Wysokie ustawienia graficzne, tryb pełnoekranowy MBP 2017 1440 x 900 eGPU 1920 x 1080 (FHD) eGPU 3840 x 2160 (4K)
Batman: Arkham CIty 45 – 55 FPS 60 – 62 FPS 55 – 62 FPS
Total War Warhammer 1 – 5 FPS 28 – 36 FPS 18 – 32 FPS
Dying Light 20 – 22 FPS 28 – 34 FPS 18 – 22 FPS

Razer Core X dodawał średnio 10 – 15 klatek do tych gier, które jako tako działały na MacBooku Pro 2017 oraz 20 – 30 klatek tam, gdzie gry nie chciały działać prawie w ogóle. Trzeba jednak wiedzieć, że to wciąż nie te same wyniki, które uzyskalibyśmy natywnie, mając wyłącznie AMD Radeona RX Vegę 64 na pokładzie. Gdzieś znajduje się wąskie gardło, ale musicie mi wybaczyć, bo nie mam wiedzy by je zlokalizować. Raczej nie jest to standard Thunderbolt, który co prawda nie jest tak wydajny jak PCI Express, ale oferuje przepustowość 40Gbps.

Chociaż Razer to producent sprzętów dla graczy, nie oni najbardziej zyskają na duecie Core X – MBP.

Razer Core X kosztuje 300 dol. Firma odchudziła cenę nowej stacji aż o 200 dol względem poprzedniego Core V2. Nie zapominajmy jednak, że wciąż mówimy o sprzęcie za ponad 1100 zł. Z tej cenie gracz kupi zarówno PlayStation 4 Slim, jak również Xboksa One S. A przecież zewnętrzny układ eGPU potrzebuje jeszcze karty graficznej, która nie jest dołączona do zestawu. Sumując to wszystko, Razer Core X jest bardzo mało opłacalnym zakupem z perspektywy przeciętnego gracza. To kosztowna zachcianka, na którą można się skusić, ale która nie będzie wytłumaczalna z perspektywy racjonalnego zarządzania budżetem.

Razer Core X o wiele ciekawiej wypada, gdy zestawimy urządzenie z pracą na rozbudowanych, wielowątkowych aplikacjach. Potężne programy foto i wideo wiele zyskują na podłączeniu zewnętrznej stacji. Niezależnie, czy do macOS czy do Windowsa 10. Jeśli ktoś musi pracować na MacBooku Pro, którego w żaden sposób nie rozbuduje, eGPU wydaje się ciekawym ratunkiem i pożądanym zastrzykiem mocy. Niestety, wciąż nie wszystkie aplikacje środowiska Apple korzystają z dobrodziejstwa zewnętrznych układów. Na szczęście z miesiąca na miesiąc coraz więcej producentów jest świadoma nowych możliwości.

Największe zalety:

  • O 200 dol tańszy od Core V2
  • Banalne plug and play na macOS i laptopach Razera
  • ATX 650W plus funkcja zasilania 100W
  • Pojemna, długa obudowa mieści największe karty graficzne (nawet warianty z powiększonymi wentylatorami)
  • Banalny montaż GPU oraz obsługa
  • Awaryjny program Razer Switcher

Największe wady:

  • Brakuje gniazd USB i Ethernet
  • Mniejsza wydajność niż w przypadku wewnętrznego układu
  • Nie zawsze od razu działa na laptopach z Win10 innych producentów
  • Bardzo ciężki, masywny sprzęt
  • Gdzie mój Razer Chroma?
  • Krótki kabel Thunderbolt 3 w zestawie

Ciekawa fanaberia – tak można podsumować nowe Razer Core X z perspektywy grania na MBP 17. Zewnętrzna stacja spisuje się bardzo dobrze, jest wszechstronna, ale specyfiki macOS nie zmieni. Laptopy Apple’a nie są urządzeniami do grania. Nawet Vega 64 nie jest w stanie zmienić systemowego DNA. Jeśli chcesz kupić takie urządzenie na zasadzie kaprysu, to znam 1453 lepszych sposobów za zagospodarowanie tysiąca złotych. Core X można za to polecić osobom szukającym konkretnego rozwiązania eGPU, ponieważ to solidna, porządna i łatwa w obsłudze platforma. Jeśli jesteś świadomym klientem i wiesz, czego chcesz, RCX to jedna z najciekawszych stacji dla kombinacji Windows + Mac.

 

* Laptopy MacBook Pro dla testów stacji Razer Core X udostępnił autoryzowany serwis Apple – iMad

Dołącz do dyskusji

Advertisement