Tropiłem trenerów wracających z Nowej Zelandii, żeby skończyć Pokemon GO przed drugą rocznicą

Felieton/Gry 06.07.2018
Tropiłem trenerów wracających z Nowej Zelandii, żeby skończyć Pokemon GO przed drugą rocznicą

Tropiłem trenerów wracających z Nowej Zelandii, żeby skończyć Pokemon GO przed drugą rocznicą

Już niemal dwa lata minęły od premiery Pokemon GO. Po tym czasie wreszcie mi się udało (znowuzłapać je wszystkie. Wyśledziłem w prawdziwym świecie gracza, który tropił Pokemony w Nowej Zelandii i namówiłem go na wymianę.

Nie pokuszę się o stwierdzenie, że ta gra zmieniła moje życie. Nie da się jednak ukryć, że ikonka Poke Balla trafiła 2 lata temu na pulpit mojego smartfona i została tam na stałe. W statystykach zużycia akumulatora Pokemon GO zajmuje od tego czasu zaszczytne pierwsze miejsce.

pokemon go regionalne wymiany trade 2 lata 1

Pokemon GO to nie gra. Pokemon GO to styl życia.”

Pewnie dobrze pamiętacie, że dwa lata temu wybuchło globalne szaleństwo. Co druga osoba na ulicy lampiła się w ekran telefonu, szukając w okolicy wirtualnych kolorowych stworków. Pozostali tylko udawali, że tego nie robią. Trenerami stali się nagle wszyscy. Starzy i młodzi, ładni i brzydcy, grubi i łysi.

Nawet najbardziej leniwe nerdy wylęgły się ze swoich jaskiń. Pary zaczęły się spierać, kto pójdzie na zakupy, wyniesie śmieci i wyprowadzi psa. Dzieci jęczały rodzicom, że mają dosyć tych codziennych spacerów, na co rodzice obiecywali, że „jeszcze tylko 500 metrów do wyklucia się jajka” i wrócą do domu.

Na schodkach pod Pałacem Kultury zalegały tłumy przy Lure’ach, a strażnicy w Łazienkach zachodzili w głowę, dlaczego Polacy nagle zaczęli spędzać czas na świeżym powietrzu – na długo zanim weszły w życie przepisy o zakazie handlu w niedzielę. I tak sobie to trwało dobre kilka tygodni.

pokemon go regionalne wymiany trade 2 lata 1

A wbrew wszelkim przewidywaniom, Pokemon GO wcale nie umarło.

Oczywiście największy hype w końcu minął. Gra dawała masę frajdy, ale była niedopracowana i trapiły ją problemy techniczne. Twórcy, zamiast dodawać nowe funkcje, musieli gasić pożary w serwerowni. Zaczęła zbliżać się jesień, wielu ludziom znudziło się ładowanie telefonu kilka razy dziennie.

Pierwsza zima na północnej półkuli nie okazała się jednak gwoździem do trumny Pokemon GO, czego się po trosze obawiałem. Deweloperom udało się ustabilizować rozgrywkę i dodać masę nowych funkcji, a od tego czasu co kilka tygodni rozbudowywana jest mechanika i organizowane są liczne eventy.

Czytaj też: Tak się zmieniało Pokemon GO – zobacz naszą linię czasu

Wbrew przewidywaniom sceptyków, Pokemon GO nadal żyje i ma się nawet coraz lepiej. Niantic na chwilę przed nadchodzącymi wakacjami i drugą rocznicą mogło pochwalić się rekordowymi wynikami. Pokemon GO pojawiło się na liście najlepiej zarabiających aplikacji mobilnych, a event Safari Zone w Dortmundzie odwiedziło… 170 tys. ludzi.

pokemon go regionalne wymiany trade 2 lata 1

Nie było lepszego momentu na powrót do Pokemon GO.

Od premiery dodane zostały już trzy generacje Pokemonów, więc gracze mogą polować już na blisko 400 gatunków. Zmieniono system walk w Poke Gymach, dodano Raidy i legendy, system Questów wraz z pokemonami mitycznymi i Community Days. Pojawiły się specjalne wersje kolorystyczne (tzw. shiny) oraz stworki z regionu Alola.

Niantic wreszcie wprowadziło też system wymian pomiędzy graczami i to jest game changer. Wiele stworków można złapać na każdym rogu, ale są gatunki, które są naprawdę nieuchwytne. Niektóre można spotkać tylko w parkach, a inne nad wodą. A to dopiero początek zabawy, bo do tego dochodzą Pokemony regionalne.

Do tej pory, by zdobyć takie Pokemony, nie było zmiłuj: trzeba było się wybrać na wycieczkę na inny kontynent – jak widać zresztą na mapce. Do tego wraz z kolejnymi generacjami ich przybywało. System wymian sprawił, że teraz podróżnicy mogą przywieźć ze sobą takie egzotyczne okazy na wymianę i rozprowadzić je w miejscu zamieszkania.

pokemon go regionalne wymiany trade 2 lata 1

Niantic zaś trafiło w punkt z ograniczeniami, jakie wprowadziło w mechanizmie wymian.

Nieograniczone wymiany pomiędzy trenerami sprawiłyby, że jeden Pokemon regionalny mógłby zwiedzić cały kontynent i byłoby po zabawie. W praktyce nie dość, że gracze muszą się spotkać w prawdziwym świecie, bo gra wymaga bycia w odległości minimum 100 metrów od siebie, to Pokemon może być wymieniony tylko raz.

Po wymianie stworek zostaje na stałe przypisany do nowego trenera, więc gracze nie szafują tymi co bardziej wyjątkowymi okazami. Sam miałem zachowane Taurosy po służbowych podróżach do Stanów Zjednoczonych i po wprowadzeniu systemu wymian zacząłem szukać graczy, którzy podróżowali w inne rejony.

Pokemony regionalne szybko okazały się deficytowym towarem. Ze względu na rejony świata, gdzie można je złapać, jedne bardziej, inne mniej. Dzięki kilku Taurosom po kilku dniach miałem już w swojej kolekcji Tropiusa z Grecji, Torkoala z Wietnamu, Heracrossa z Kolumbii (i Corsolę z Tajwanu, która parę dni później trafiła na chwilę do Polski)…

pokemon go regionalne wymiany trade 2 lata 1

… a potem przez dwa tygodnie szukałem kogoś, kto grał w Pokemony w Nowej Zelandii i złapał tego cholernego Relicantha!

Pierwsze wymiany poszły gładko. Okazało się, że musiałem zrobić sobie nawet grafik, a do tego zgrywać go z grafikami innych graczy. Jedna specjalna wymiana dziennie oznacza, że trzeba było planować kolejne z wyprzedzeniem. Po kilku dniach dorwałem jednak większość stworków. Ale nie wszystkie.

Cholerna kamienna ryba nie dawała mi spokoju. Poke Dex cały czas mi wskazywał, że mam złapane 371 na 372 dostępne stworki. Przeczesywałem grupy na Facebooku, kanały na Discordzie i nawet ogłaszałem się na swoim fanpage’u Pokemon GO Polska. Okazało się, że znalezienie Relicantha było trudniejsze, niż myślałem.

Na szczęście po dwóch tygodniach natrafiłem wreszcie na trenera, który był skłonny oddać jeden egzemplarz tego stworka. W ciągu dnia wziąłem więc komputer pod pachę, pojechałem na drugi koniec Warszawy i z bólem pożegnałem swojego shiny Magikarpia. Dzięki temu od wczoraj mogę wreszcie mówić, że mam je wszystkie.

pokemon go regionalne wymiany trade 2 lata 1

Oczywiście pełen Pokedex to nie koniec zabawy w Pokemon GO.

Pomijając już prozaiczne czerpanie frajdy z gry, twórcy Pokemon GO, wzorując się na grach na konsole Nintendo, zapewnili trenerom masę innych atrakcji poza uzupełnieniem Pokedexu. W końcu większość stworków ma dwie płci, a chociaż te dostępne w Polsce już skompletowałem, to teraz poszukuję jeszcze męskiej formy wspomnianego Relicantha i kilku innych wariantów Pokemonów regionalnych.

Do tego dochodzą różne inne specjalne stworki, w tym Unowny w 28 odmianach i rodzina Pikachu nosząca różne czapki. Na razie mam wszystkie warianty z nakryciami głowy, ale już dziś zaczną pojawiać się żółte myszy w wakacyjnych kapeluszach. Z kolei w niedzielę podczas Community Day będzie można zdobyć Squirtle’a w okularach. Niantic rozkręciło się z aktualizacjami.

Na tyle, że nawet najbardziej aktywni gracze ledwo nadążają za nowościami. Najważniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że gonienie króliczka tego kolejnego nieuchwytnego Pokemona nadal sprawia masę frajdy, a gra ma teraz mnóstwo nowych sposobów, by zachęcać trenerów do wspólnej zabawy. Jeśli usunęliście Pokemon GO niedługo po premierze, to naprawdę warto dać tej grze jeszcze jedną szansę.

Dołącz do dyskusji

Advertisement