Pionierski produkt prosto z Polski. FastTony umożliwi małym sklepom sprzedaż w… Messengerze

Artykuł/Technologie 26.07.2018
Pionierski produkt prosto z Polski. FastTony umożliwi małym sklepom sprzedaż w… Messengerze

Pionierski produkt prosto z Polski. FastTony umożliwi małym sklepom sprzedaż w… Messengerze

FastTony to polska firma marketingowa, która specjalizuje się w dostarczaniu nowinek służących promocji w mediach społecznościowych. Tym razem jako (najprawdopodobniej) jedna z pierwszych na świecie umożliwiła mniejszym sklepom sprzedaż towarów z pomocą sklepu w Messengerze, którego konfiguracja zajmuje mniej niż minutę.

Z perspektywy klienta wygląda to jak najzwyklejszy chat z botem. Wchodzimy na facebookową stronę, zaczynamy konwersację i klikając odpowiednie przyciski (np. start, nazwa kategorii, szczegóły) przeglądamy ofertę. Klikając kup przechodzimy zaś na stronę sklepu. Wg szefa FastTony, Daniela Kędzierskiego, ma to pozwolić na więcej możliwości remarketingowych.

Właśnie od tej kwestii zacząłem rozmowę z Danielem na temat jego premierowe narzędzia.

Karol Kopańko, Spider’s Web: Dlaczego nie finalizować zakupu bezpośrednio w Messengerze?

Daniel Kędzierski, FastTony CEO: Wybraliśmy opcję, dzięki której integrujemy istniejącą infrastrukturę e-commerce z nową platformą. Dzięki temu klientowi, który nie dokonał zakupu można w przyszłości zaproponować towar jeszcze raz za pomocą reklam w Google czy na Facebooku, a także komunikacji mailowej.

Zrzut ekranu z panelu FastTony.

A z perspektywy sklepu integracja z waszym produktem to długi proces?

Liczony w sekundach. Maksymalnie minuta. Praktycznie każdy sklep internetowy posiada obecnie listę produktów w standardzie dwóch powyższych firm. Nasz pająk, czyli robot, skanuje stronę klienta na podstawie tego pliku, następnie algorytm segreguje listę produktów i buduje drzewko kategorii, po którym porusza się późniejszy kupujący. Jego wydajność to ok. 10 tys. produktów na minutę.

Doceniam rozwiązanie, ale skąd wzięła się koncepcja, że sprzedaż tam, gdzie ludzie ze sobą piszą, jest dobrym pomysłem?

Wysyłanie sobie krótkich wiadomości jest najszybciej rosnącym kanałem komunikacyjnym, a więc ludzie już tu są, a będzie ich tylko więcej. Badania Facebooka pokazują również, że 64 proc. ludzi woli użyć komunikatora, niż wysłać maila czy zadzwonić. To samo badanie sugeruje, że 54 proc. ludzi, którzy pisali ze sklepem w komunikatorze, jest bardziej skłonna do zakupu.

Z drugiej strony Messengera zawsze bardzo wygodnie mamy pod ręką.

Można przeglądać sklep w tramwaju w drodze do pracy, a nawet w pracy na smartfonie, jeśli wolimy nie korzystać w tym wypadku ze służbowego smartfona. Mamy całą konwersację pod ręką.

I to nie tylko z punktu widzenia klienta, ale i samego sklepu.

Dokładnie. Skoro to zwykła konwersacja, to administrator cały czas widzi odpowiedzi i może w dowolnym momencie włączyć się do rozmowy.

To się opłaca?

Trzeba zacząć od tego, że ze względu na wysoki koszt (do kilkudziesięciu tysięcy złotych) takie narzędzia były do tej pory zarezerwowane dla większych graczy. Lego zrobiło chatbota, który przyniósł aż 3-krotnie wyższy zwrot z inwestycji porównaniu do standardowych reklam Facebooka. My podobne możliwości sprzedajemy za 69 zł/mc.

A ludzie nie obrażą się, że wchodzimy z reklamami w kolejne miejsce?

Sklep na Messengerze nie jest reklamą, ale można go skutecznie reklamować. Przygotowaliśmy do tego nawet specjalny rodzaj postu. Z perspektywy klienta wszystkie są tu intencjonalne. Sam użytkownik decyduje się na rozpoczęcie i kontynuację konwersacji.

Ale po 15 minutach dostaje powiadomienie.

Jednorazowe. Przecież mógł zapomnieć, wysiadając z autobusu. Ważne, aby zdać sobie sprawę, że my staramy się odtworzyć rzeczywistość ze stacjonarnego sklepu. Tam też możesz sobie sam przeglądać ubrania czy buty, ale w dowolnym momencie ekspedient może podejść i zapytać czy w czymś pomóc.

Jak w takim razie wygląda skuteczność? Wskaźnik otwarć newsletterów to pewnie kilka procent. A tu?

90-kilka.

Spodziewałem się takiej wielkości.

Dobrze wiemy po sobie ile mamy nieotworzonych maili. A konwersacji na Messengerze jakoś tak nie zostawiamy. To naturalne środowisko które już wrosło w nasz styl życia. A sklep pomaga się sprytnie dopasować do rosnącego trendu.

Jakie w takim razie macie plany na przyszłość z tym narzędziem?

Jako pierwsi na świecie stworzyliśmy platformę, która buduje sklep w Messengerze, nawet jeśli nie masz sklepu internetowego. I będziemy to dalej rozwijać.

Jak to możliwe sklep bez sklepu?

Połączyliśmy Allegro, eBaya i Amazona z naszym systemem. Sklep jest budowany na podstawie akcji jakie masz w tych platformach. Działa identycznie ale zamiast prowadzić do sklepu internetowego każdy produkt prowadzi do twoich aukcji. Trwają już testy takiej samej integracji z AliExpress.

Wyczuwam hit na polskich grupkach o kupowaniu w Chinach.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji