NIewydolność serca zbiera śmiertelne żniwo. Wkrótce na pomoc przyjdą komórki macierzyste

Artykuł/Nauka 03.07.2018
NIewydolność serca zbiera śmiertelne żniwo. Wkrótce na pomoc przyjdą komórki macierzyste

NIewydolność serca zbiera śmiertelne żniwo. Wkrótce na pomoc przyjdą komórki macierzyste

Niewydolność serca to jedna z najczęściej występujących przypadłości u ludzi, która znacząco potrafi skrócić nasze życie. Najprostszym i najbardziej skutecznym rozwiązaniem tego problemu byłaby regeneracja tego organu. Wiele wskazuje na to, że już wkrótce będzie to możliwe.

Metoda regeneracji naszej naturalnej pompy została właśnie szczegółowo opisana w pracy dr Charlesa Murry’ego, opublikowanej w Nature Biotechnology. Zdaniem autora, testy kliniczne na ludziach mogą rozpocząć się już za dwa lata. To bardzo dobra wiadomość, zważywszy na fakt, że niewydolność serca jest jednym z najczęstszych powodów zgonów u ludzi.

Jak wyleczyć niewydolność serca?

Aktualnie lekarze rozkładają ręce i zalecają chorym na tę przypadłość prowadzić zdrowszy tryb życia oraz przestać się stresować. Do niedawna bowiem nie istniała żadna metoda, która byłaby w stanie zregenerować naszą główną pompę i przywrócić jej optymalne parametry. A potem odkryliśmy komórki macierzyste. Murry zainteresował się nimi już 15 lat temu, chociaż sam przyznaje, że na samym początku swoich badań nie miał za bardzo pojęcia, czym się zajmuje. Aktualnie już wie.

Żeby sprawdzić właściwości regeneracyjne komórek macierzystych, zespół Murry’ego rozpoczął elementy na makakach, które na swoje nieszczęście są zbudowane bardzo podobnie do ludzi. W warunkach laboratoryjnych wywołano u nich zawały, które mocno nadwyrężyły wydolność ich serc.

Z pomocą przychodzą komórki macierzyste

Jak mierzy się wydolność zapytacie? Bardzo prosto. Naukowcy sprawdzili jak dużo krwi wypompowywane jest przez lewą komorę małpiego serca z jego każdym uderzeniem przed i po zawałach. Różnica była spora – uszkodzone zawałem serca pompowały ok. 25 proc. mniej krwi.

Mając już pacjentów z niewydolnością serca, Murry mógł zacząć ich leczyć. W tym celu makakom podane kardiomiocyty (komórki budujące mięsień sercowy) otrzymane z ludzkich zarodkowych komórek macierzystych. Ludzkie komórki oczywiście miały nieco inny kod genetyczny, przez co makakom podawano również leki immunosupresyjne, żeby zapobiec odrzuceniu komórek przez ich organizmy.

Efekt? Cztery tygodnie po podaniu kardiomiocytów wydolność serc makaków wzrosła o 50 proc. Po trzech miesiącach, u dwóch obserwowanych nadal makaków (nie chcę wiedzieć co stało się z resztą) wydolność lewych komór wróciła do normalnego poziomu.

Jedynym problemem związanym z terapią kardiomiocytami wydaje się być układ immunologiczny

Można go rozwiązać oczywiście ingerencją w kod genetyczny zarodkowych komórek macierzystych, ale Murry słusznie wskazuje, że takie rozwiązanie byłoby po prostu zbyt drogie. Jego zdaniem o wiele tańszym i równie skutecznym rozwiązaniem będzie podawanie pacjentom środków immunosupresyjnych w okresie, w którym kardiomiocyty wnikać będą w tkankę bliznowatą serca.

Naukowiec uważa również, że jest w stanie wyhodować na tyle uniwersalne komórki, że będą one kompatybilne z większością pacjentów. Coś w stylu grupy krwi 0, która nie zawiera antygenów A i B i traktowana jest jako uniwersalna grupa do transfuzji.

Medycyna regeneracyjna to przyszłość

Osobiście jestem pod coraz większym wrażeniem właściwości komórek macierzystych. Jeśli tempo prowadzonych badań na ich temat nie zwolni, to za kilka dekad większość terapii opierać się będzie na ich zastosowaniu. Zamiast naprawiać dany narząd skalpelem, będziemy mogli go sobie po prostu zregenerować. Perspektywa ta jest prawie zbyt piękna, żeby okazała się prawdziwa.

Dołącz do dyskusji

Advertisement