Lepiej na zimne dmuchać? Komisja Nadzoru Finansowego apeluje o większy nadzór nad Revolutem

News/Bankowość 05.07.2018
Lepiej na zimne dmuchać? Komisja Nadzoru Finansowego apeluje o większy nadzór nad Revolutem

Lepiej na zimne dmuchać? Komisja Nadzoru Finansowego apeluje o większy nadzór nad Revolutem

Komisja Nadzoru Finansowego chce pokazać, że ciągle dba o polskich klientów. Po awarii Revoluta sprzed paru dni teraz wydała oświadczenie, w którym zwraca uwagę brytyjskiemu regulatorowi rynku finansowego, by ten zwiększył nadzór nad bankowym startupem.

Bezgotówkowe płatności w Polsce mają się naprawdę dobrze. Wyróżniamy się w tym na tle Starego Kontynentu dokonując transakcji bez użycia gotówki trzy razy częściej niż nasi europejscy sąsiedzi. Kłopot w tym względzie mogliśmy ewentualnie odczuwać chcąc realizować zakupy na zagranicznych stronach internetowych. Wtedy z pomocą przyszedł Revolut. Aplikacja pozwala na wyrobienie wirtualnej karty i za jej pomocą dokonywania transakcji w innej walucie.

Po awarii Revoluta czar prysł?

Przez kilka miesięcy z każdej strony słychać było zachwyty nad Revolutem. Było łatwo, przyjemnie i bezpiecznie. Niestety, do czasu. Kilka dni temu doszło do poważnej awarii. Aplikacja pobierała pieniądze za daną transakcję, ale ona sama była odrzucona. Tym samym klient wydawał pieniądze, ale nie otrzymywał już towaru lub usługi, za którą płacił.

Revolut próbował ratować sytuację informując swoich klientów, gdzie się tylko da, że jest świadom problemów i do czasu ich usunięcia prosił wszystkich użytkowników o korzystanie z innych kart płatniczych. W końcu awarię usunięto. Przyczyną miał być jeden z partnerów firmy, którego usługi nagle przestały działać. Revolut obiecał zwrot zablokowanych pieniędzy w ciągu 24 godzin.

Komisja Nadzoru Finansowego grozi palcem.

Ta awaria, mimo, że blokowała pieniądze klientów, nie wydawała się czymś aż tak strasznym. Ot kłopoty techniczne, po których firma zwraca pieniądze. Tak niekiedy bywa, zwłaszcza, że wirtualne karty płatnicze jednak dopiero raczkują. Tymczasem na całą sytuacja zwróciła uwagę Komisji Nadzoru Finansowego. Ta nie ma formalnych możliwości reakcji. Revolut bowiem jest podmiotem działającym na podstawie licencji udzielonej przez Financial Conduct Authority w Wielkiej Brytanii.

W ramach unijnej swobody świadczenia usług i na zasadzie tzw. jednego paszportu europejskiego, Revolut Ltd. Jest uprawniony do prowadzenia działalności na terytorium innych państw członkowskich Unii Europejskiej, w tym w Polsce – czytamy w oświadczeniu KNF.

Komisja zwróciła się do swojego brytyjskiego odpowiednika – Financial Conduct Authority, by zwiększyć nadzór nad bankowym startupem, i żeby takie sytuacje, jakie miały miejsce 1 lipca, wyeliminować do zera.

A Revolut ma się coraz lepiej.

Być może apel KNF to wynik prawdziwej troski nad polskim klientem. Być może to przejaw nadpobudliwości, po tym jak Polaków gremialnie wystrychnęły na dutka takie spółki jak Amber Gold, czy GetBack, a udział krajowych instytucji regulacyjny w tych sprawach był nieefektywny. To może teraz lepiej dmuchać? Nawet na średnio zimne?

Tymczasem Revolut ma się coraz lepiej. Powstał w 2013 r. Kilka tygodni temu przedstawiciele bankowego startupu poinformowali, że w Europie mają już 2 mln klientów. Polska jest tutaj dla nich trzecim rynkiem.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement