To przerażająca i fascynująca galeria. Fotograf robi zdjęcia ekranów z rozmowami przypadkowych osób

News/Social media 03.07.2018
To przerażająca i fascynująca galeria. Fotograf robi zdjęcia ekranów z rozmowami przypadkowych osób

To przerażająca i fascynująca galeria. Fotograf robi zdjęcia ekranów z rozmowami przypadkowych osób

Jeff Mermelstein zagląda ludziom do telefonów, robi zdjęcia i publikuje to, co widzi. To fascynujący i przerażający zapis intymnych rozmów, które zostały wystawione na widok publiczny. 

Nie wiem, czy też tak macie. Czy kiedy ktoś obok was czyta książkę, musicie poznać jej tytuł? Kiedy siedzący naprzeciwko chłopak ogląda film, próbujecie rozpoznać, jaki? A czy wasza ciekawość idzie tak daleko, że zaglądacie ukradkiem w telefon piszącej SMS-y dziewczyny obok?

Projekt Jeffa Mermelsteina jest tyleż kontrowersyjny, co fascynujący.

Business Insider opisał bardzo specyficzną galerię zdjęć umieszczoną na Instagramie. Fotograf Jeff Mermelstein robi zdjęcia rozmów. Konwersacji toczących się smsowo czy przez Messengera lub WhatsAppa. Te zdjęcia dają wgląd w to, co często jest zbyt intymne, by zostać opublikowane bezpośrednio w mediach społecznościowych.

#nyc

A post shared by Jeff Mermelstein (@jeffmermelstein) on

Jest jak odtrutka od przebranego przez sito krytycznej samooceny doboru scen, póz i informacji, serwowanych nam przez znajomych w aktualnościach.

#nyc

A post shared by Jeff Mermelstein (@jeffmermelstein) on

Do świata ciężkich decyzji, z których każda jest zła, ale przecież i tak trzeba jakąś podjąć.

#nyc

A post shared by Jeff Mermelstein (@jeffmermelstein) on

Albo wyznań, na które niewielu stać i które zachowujemy zwykle dla siebie, z dala od pięknych wakacyjnych zdjęć.

#nyc

A post shared by Jeff Mermelstein (@jeffmermelstein) on

Inne wprowadzają w świat fantazji.

#nyc

A post shared by Jeff Mermelstein (@jeffmermelstein) on

W miejsca, w które trudno dostać się bez specjalnego zaproszenia.

#nyc

A post shared by Jeff Mermelstein (@jeffmermelstein) on

I to jest też bardzo niepokojące. Ci ludzie fotografa do swojego świata nie zaprosili, tak jak nie zaprosili tam setek ludzi, którzy na Instagramie oglądają fragmenty ich prywatnych rozmów.

#nyc

A post shared by Jeff Mermelstein (@jeffmermelstein) on

Zdjęcia, po których czasami łatwo rozpoznać autora wiadomości. Czasami obie strony konwersacji.

#nyc

A post shared by Jeff Mermelstein (@jeffmermelstein) on

Z jednej strony fotograf robi zdjęcia w miejscu publicznym, nie pokazując twarzy fotografowanych osób, z drugiej jednak trudno nie zauważyć, że prywatność tych osób została zdecydowanie naruszona. Wszyscy mamy takie wiadomości, które zostały napisane tylko dla jednej osoby. Tylko dla jej oczu.

#nyc

A post shared by Jeff Mermelstein (@jeffmermelstein) on

A jednak piszemy je i czytamy w miejscu publicznym. Do tej pory o pomieszaniu prywatnego i publicznego myślałam tylko w kontekście internetu i mediów społecznościowych, w których te dwie domeny przenikają się i nie pozwalają jasno rozdzielić.

#nyc

A post shared by Jeff Mermelstein (@jeffmermelstein) on

Może też w fizycznej przestrzeni zaczęliśmy zachowywać się znacznie swobodniej, przekonani, że, jeśli robimy coś w zaciszu naszego własnego telefonu, to świat zewnętrzny nie ma do tego dostępu. Naiwnie powierzając swoje i nie tylko swoje tajemnice oczom wszystkich zainteresowanych.

#nyc

A post shared by Jeff Mermelstein (@jeffmermelstein) on

Patrzę na ten projekt z mieszaniną fascynacji i przerażenia. Pogwałcenie prywatności tych ludzi pozwala na pokazanie autentycznych rozmów nieprzemielonych przez autocenzurę.

Dołącz do dyskusji

Advertisement