Narzekasz na swojego operatora? To sprawdź, jakie niespodzianki klientom robią sieci za oceanem

Felieton/Operatorzy 11.07.2018
Narzekasz na swojego operatora? To sprawdź, jakie niespodzianki klientom robią sieci za oceanem

Narzekasz na swojego operatora? To sprawdź, jakie niespodzianki klientom robią sieci za oceanem

Narzekanie na operatorów telefonii komórkowej to takie hobby konsumentów. Oczywiście problemy z zasięgiem się zdarzają nawet w centrum Warszawy, ale i tak warto mimo wszystko docenić polskie telekomy. U naszych sąsiadów trawa tylko wydaje się bardziej zielona.

Zużycie mobilnego internetu rośnie w kosmicznym tempie. Operatorzy próbują nadążyć za klientami, stale stawiają nowe stacje bazowe i modyfikują istniejące. Coraz więcej z nich obsługuje agregację pasma, a ceny za usługi telekomunikacyjne w porównaniu do innych państw Europy plasują się u nas na naprawdę niskim poziomie.

W ofertach bez telefonu płacimy zwykle ok. 25 zł za tzw. no-limits na rozmowy i wiadomości z kilkoma gigabajtami internetu, a od zeszłego roku w tej cenie mamy też roaming bez dodatkowych opłat. Dla porównania w Niemczech trzeba zapłacić za te same usługi ok. 35 eur., a w Stanach Zjednoczonych ok. 40 dol. Nawet biorąc pod uwagę różnice w zarobkach, jest drogo.

By naprawdę docenić polskich operatorów, należy jednak wyjechać za granicę.

Oczywiście nie sposób oceniać jakości lokalnych sieci, korzystając z roamingu, ale nie jest problemem wykupienie lokalnego SIM-a. Przed wprowadzeniem zasady roam like at home korzystałem z prepaidów w Anglii, Niemczech i Hiszpanii. Za każdym razem po powrocie do domu oddychałem z ulgą.

Problemy i incydenty się zdarzają (pozdrawiam z tego miejsca sieć Play, w której notorycznie tracę zasięg w podziemiach przy warszawskiej Rotundzie), ale naprawdę na rozwój infrastruktury telekomunikacyjnej – a przy okazji na penetrację rynku przez terminale zbliżeniowe – nie powinniśmy narzekać.

Zresztą już dwa lata temu pisałem o tym, że internet mobilny w Polsce w porównaniu do tego w Stanach Zjednoczonych działa wspaniale. Od tego czasu odwiedziłem ten kraj jeszcze kilka razy. I nic się nie zmieniło. Internet mobilny nadal działa fatalnie. Niezależnie czy mowa o Los Angeles, Nowym Jorku, Seattle, czy o San Francisco.

Operatorzy w Stanach Zjednoczonych lecą w kulki.

Wysokie ceny i kiepski zasięg to nie jest zresztą jedyny problem, z którym muszą się borykać klienci telekomów za oceanem. Comcast, świadczący swoje usługi mobilne na bazie umowy z siecią Verizon, przedstawił niedawno nowe warunki korzystania z usług. Rozdzielczość wideo w taryfach Comcast będzie domyślnie limitowana do 480p.

W dobie smartfonów o rozdzielczościach QHD i 4K brzmi to fatalnie. Klienci będą musieli dopłacić, by oglądać wideo w HD 720p, ale wyższe rozdzielczości nie będą w ogóle dostępne. Do tego w nielimitowanych planach udostępnianie internetu innym urządzeniom poprzez tethering zostało ograniczone do 600 kb/s.

No i teraz wyobraźcie sobie, że takie ograniczenia pojawiają się w Polsce.

Jak na razie za ułamek kwoty, którą na usługi telekomunikacyjne wydają mieszkańcy bogatszych krajów, możemy korzystać z sieci o lepszym zasięgu, nie martwiąc się o takie obostrzenia. Wykupując abonament za 25 zł z pakietem 10 GB, mogę w Polsce przez cały miesiąc oglądać wideo jakie tylko chcę i udostępniać internet z telefonu do komputera i tabletu bez żadnych ograniczeń.

Co prawda na naszym rynku T-Mobile wprowadził już pakiety limitujące rozdzielczość strumieniowanego wideo, ale są one opcjonalne. W dodatku w zamian za obniżenie rozdzielczości oferują klientom nielimitowany transfer. Każdy może zdecydować, czy mu to pasuje, czy nie. W przypadku klientów sieci Comcast tego wyboru nie ma.

Amerykańska sieć przekonuje, że zmiany wprowadza „z myślą o klientach”.

Nawet podawane są argumenty: dzięki temu pakiet ma im wystarczyć na dłużej, a klienci często nie widzą różnicy. Brak możliwości wyboru po stronie klienta i dodatkowe opłaty zdradzają jednak, że chodzi wyłącznie o odciążenie sieci i cięcie kosztów.

Comcast nie działa na własnej infrastrukturze, a świadczy usługi na mocy umowy z Verizonem. Wideo mobilne i streaming filmów w porównaniu do tekstu, zdjęć i muzyki, są w końcu dla telekomów zabójcze. Większy transfer przykłada się na wyższe opłaty.

Oczywiście można bronić operatora, a niezadowolonym klientom poradzić zmianę sieci. Tylko co w sytuacji, gdy wszyscy operatorzy na danym rynku wprowadzą takie zmiany? W końcu nawet wspomniany Verizon już takie ograniczenia wprowadził…

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement