Honor 10 to świetny smartfon dla blogera. Przekonuję się o tym każdego dnia

Honor 10 to świetny smartfon dla blogera. Przekonuję się o tym każdego dnia

Honor 10 to świetny smartfon dla blogera. Przekonuję się o tym każdego dnia

Od ponad dekady pracuję w mediach technologicznych. Zaczynałem od testowania podzespołów komputerowych, następnie zająłem się publicystyką, zaś teraz do pisania dorzuciłem regularne występy na YouTube. W swojej pracy korzystam z wielu narzędzi, z których zdecydowanie najważniejszym jest smartfon taki jak Honor 10.

Być może nie jest to do końca zdrowe, ale smartfon w dłoni mam już chwilę po przebudzeniu się. Mimo że jeszcze leżę w łóżku, to sprawdzam maile z prasówkami i przeglądam zagraniczne serwisy w poszukiwaniu ciekawych tematów. Następnie to samo robię na YouTube. Nie podłączam słuchawek, bo głośniki Honora 10 wystarczają do oglądania filmów w domowym zaciszu.

W trakcie tej czynności często przypominam sobie, że zapomniałem w nocy naładować telefon. Wskaźnik akumulatora wynosi 20-30 proc., więc telefon nie wytrzyma kolejnego dnia pracy, ale wystarczy na dokończenie prasówki. Potem podpinam urządzenie do prądu. Technologia szybkiego ładowania sprawia, że braki energii zostaną uzupełnione w relatywnie krótkim czasie. Idę zjeść śniadanie i umyć się, co zajmie mi 30-40 minut. W tym czasie telefon naładuje się do poziomu 70-80 proc.

Gdy to zrobię, wychodzę z domu i udaję się na spotkanie lub konferencję prasową. Mieszkam dość blisko centrum Warszawy, więc jadę na nie rowerem miejskim lub komunikacją. W międzyczasie sporo bawię się telefonem. Przede wszystkim robię zdjęcia. Aparat Honora 10 ładnie odwzorowuje barwy i szczegóły i w zupełności wystarcza dla takiego fotoamatora jak ja. Przydatne są tu wbudowane algorytmy sztucznej inteligencji poprawiające robione przeze mnie fotografie. To dzięki nim zdjęcia robione Honorem są tak ładne.

W międzyczasie sprawdzam też, co dzieje się w aplikacji Slack. Korzystam z niej praktycznie przez cały czas.

To takie narzędzie, w którym można stworzyć prywatny czat dla swojej firmy, podzielony na kanały. To tam znajduje się wirtualna redakcja Spider’s Web. Tam omawiamy tematy na teksty, rozmawiamy o tym, jak usprawnić pracę serwisu, a także załatwiamy wszystkie możliwe kwestie redakcyjne. Na naszym Slacku znajduje się kilkadziesiąt różnych kanałów, dzięki czemu praca jest sprawna. Program mam zainstalowany zarówno na moim laptopie, jak też smartfonie Honor 10, dzięki czemu mam dostęp do wszystkich informacji zarówno w biurze, jak też w biegu.

Przykładowo, kanał z propozycjami tematów warto śledzić na bieżąco, kanał o sprawach growych warto sprawdzić co kilka godzin, zaś kanał ogólny można niekiedy nawet pominąć, bo jest to redakcyjny ściek świadomości. Z kolei na kanał z ramówką nie zaglądam w ogóle. Wygodniej sprawdza mi się ją w aplikacji Trello, z którą zresztą Slack spięty jest w jedną całość. Jak widać, praca blogera wymaga przełączania się między wieloma aplikacjami, do której potrzebny jest smartfon z co najmniej 4 GB RAM i bardzo szybkim procesorem.

Następnie przychodzi czas na pracę właściwą. Której jest całkiem sporo.

Zazwyczaj jest nią pisanie tekstów na laptopie. Mam zainstalowany pakiet Microsoft Office, ale korzystam z Google Docs, który częściej synchronizuje teksty w chmurze i pozwala na łatwiejsze przełączanie się między urządzeniami. Jest to bardzo istotne, gdy mamy w planach mnóstwo spotkań i konferencji prasowych. Wówczas tekst możemy zacząć pisać na komputerze w domu i dokończyć go na smartfonie, by potem wrzucić go do redakcyjnej konsoli i opublikować.

Najczęściej jednak nie ma na to czasu. W końcu jesteśmy medium internetowym i musimy walczyć o czytelnika wrzucając wszelkie informacje z jak najmniejszym opóźnieniem. Dlatego często po napisaniu tekstu i zrobieniu kilku zdjęć wrzucam materiały na Slacka, by opublikowali je prowadzący. Ja z kolei wtedy biegnę na kolejne spotkanie, by powtórzyć cały proces.

Czas pomiędzy konferencjami to chwila relaksu, w trakcie której mogę, zależnie od wybranego środka transportu, posłuchać muzyki lub obejrzeć odcinek serialu na Netfliksie. I to korzystając z moich ulubionych słuchawek, bo Honor 10 ma wyjście słuchawkowe. Korzystanie z przejściówek USB-C na miniJack nie jest tu konieczne, co oznacza, że można jednocześnie ładować smartfon z powerbanka i słuchać muzyki na słuchawkach przewodowych. Jest to bardzo ważne podczas pracy w biegu.

Zdarza mi się też prowadzić wywiady. Nie decyduję się na niezbyt naturalną mailową wymianę wiadomości. Wolę spotkanie w cztery oczy, gdy rozmówcę można pociągnąć za język, odczytać coś z mimiki jego twarzy. Rozmowy nagrywam za pomocą dyktafonu, oczywiście tego wbudowanego w mój smartfon. Już w drodze do domu zakładam słuchawki, odsłuchuję efekty mojej pracy i spisuję na cyfrową kartkę. Dzięki temu po powrocie będę miał więcej czasu dla siebie.

A gdy nie ma spotkań? Zazwyczaj testuję rozmaite sprzęty. Przede wszystkim smartfony.

Staram się sprawdzać liczne urządzenia z każdej możliwej strony, by pokazać je na Spider’s Web oraz naszym kanały na YouTube. Opisuję poszczególne aspekty korzystania z urządzenia, zaś następnie wykonuję ich zdjęcia.

Kiedyś do tego celu używałem aparatu, ale do prostych fotografii produktowych absolutnie wystarcza mi aparat smartfona z najwyższej półki. Trzeba tylko zadbać o dobre oświetlenie. W letni, słoneczny dzień wystarczy światło wpadające przez okno. W jesienne i zimowe wieczory nie da się zrobić fotografii bez dodatkowego oświetlenia.

Smartfon przydaje się też do tworzenia wideo. Zdarzało się już nam kręcić testy urządzeń korzystając z takiego sprzętu, ale pełen potencjał pokazuje on przy okazji vlogów, które niebawem pojawią się na naszym kanale. Lekki smartfon, dodatkowy stabilizator oraz zewnętrzny mikrofon wystarczą do kręcenia takich materiałów. Wystarczy mieć tylko smartfon z dobrą przednią kamerą, taki jak Honor 10.

Akumulator? On zawsze przegrywa to starcie. Po prostu rozładowuje się za szybko.

Jak widać, smartfon towarzyszy mi przez cały czas, korzystam z niego niezwykle intensywnie. Dlatego nie powinno nikogo dziwić, że w dni robocze praktycznie każdy telefon rozładuje się wieczorem, w nocy lub rano. Opisywany model nie jest tu wyjątkiem, choć radzi sobie całkiem nieźle i pozwala na cały dzień pracy. To zasługa akumulatora o pojemności 3400 mAh wspierającego szybkie ładowanie w standardzie SuperCharge.

Jaki smartfon powinien mieć bloger lub dziennikarz?

Dobry, najlepiej taki z najwyższej półki. Model, któremu nic nie brakuje. Z szybkim procesorem, dużą ilością pamięci RAM oraz świetnym aparatem. Niestety, za tego typu sprzęty zazwyczaj trzeba zapłacić 3000-4000 zł. Większość osób zaczynających swoją przygodę z pisaniem lub nagrywaniem treści nie może sobie pozwolić na taki wydatek.

Dlatego lepiej jest wybrać tańszy model, który ma te same cechy, co sprzęty konkurencji. Najlepszym tego typu wyborem jest Honor 10, czyli jeden z najbardziej opłacalnych smartfonów. Jest to sprzęt ładny, bardzo wydajny, wyposażony w dobry aparat z obsługą AI oraz spory akumulator z technologią szybkiego ładowania. Mimo że model ten kosztuje sporo mniej niż 2000 zł, spokojnie sprawdzi się jako uniwersalne narzędzie pracy blogera lub dziennikarza.

Wpis powstał we współpracy z marką Honor.

Dołącz do dyskusji