Ale się zagotował warszawski redaktor. Jest oburzony, bo do mediateki za publiczne pieniądze trafiają gry wideo

Artykuł/Gry 31.07.2018
Ale się zagotował warszawski redaktor. Jest oburzony, bo do mediateki za publiczne pieniądze trafiają gry wideo

Ale się zagotował warszawski redaktor. Jest oburzony, bo do mediateki za publiczne pieniądze trafiają gry wideo

„Prymitywna rozrywka“, „czy wyście w tym urzędzie oszaleli“, „kompletne bzdury“ – tak podsumowuje decyzję obywateli warszawskich Bielan Dominik Gadomski. Redaktor serwisu Tu Bielany odsądza od czci wszystkich graczy. Ba, według niego osoby powyżej 18 roku życia grające w gry wideo to nawet nie dorośli, tylko wyrośnięte dzieci.

Nie posiadałem się z radości, gdy lata temu do jednej z miejskich bibliotek trafiły gry planszowe. W deszczowe dni potrafiliśmy przesiedzieć długie godziny w publicznej placówce. Graliśmy w tytuły, na które normalnie nie było nas stać. Z czasem biblioteka przekształciła się w mediatekę, a razem z kolegami zyskaliśmy dostęp do klasyki rocka, wspaniałej muzyki filmowej oraz polskiej poezji śpiewanej. Co kto wolał. Obok zawsze były tradycyjne książki, po które sięgaliśmy albo odruchowo, albo przy okazji. Przyjemne z pożytecznym.

Mediateka to w dobie cyfrowej ery multimediów kluczowa instytucja publiczna.

Bielany: do mediateki za publiczne pieniądze trafiają gry wideo
Współczesna biblioteka miejska ma być miejscem nauki oraz rozrywki. Ma służyć mieszkańcom

Ona nie tylko zapewnia dostęp do dóbr kultury wysokiej oraz kultury masowej. Pełni także dodatkową funkcję, o której łatwo zapomnieć. Mediateka w pewnym stopniu eliminuje cyfrowe wykluczenie, czyli niezwykle ważny problem XXI wieku. To jak z książkami albo innymi tradycyjnymi mediami – jeśli kogoś nie stać na płytę ze wspaniałą muzyką czy wybitnem filmem, zawsze ma szansę zdobyć ją w mediatece. W ten sposób człowiek angażuje się w placówce publicznej, pod okiem wykwalifikowanych osób, a także nie przyczynia się do piractwa własności intelektualnej.

Decyzją mieszkańców Bielan, warszawska mediateka dostała 20 tys zł. na zakup gier wideo. W nowym budżecie placówka dostanie drugie tyle na zakup kolejnych. Wszystko z woli głosujących mieszkańców. Bardzo nie podoba się to redaktorowi Dominikowi Gadomskiemu z serwisu Tu Bielany. Tak bardzo, że gry wideo nazywa „prymitywną rozrywką“, a osoby lubiące odprężyć się przed konsolą nie są według niego dorosłymi, a jedynie dzieciakami po ukończeniu 18 roku życia. Nie przeczę, w każdym mężczyźnie zostaje coś z dziecka. Pewnie dlatego tak chichotałem pod nosem, czytając komentarz pana Gadomskiego.

Redaktor serwisu Tu Bielany jest oburzony faktem, że dostęp do gier wideo zapewnia się z podatków warszawiaków.

Pan Gadomski wskazuje, że wśród zakupionych gier znajduje się bijatyka Mortal Kombat XL, czyli brutalna pozycja dedykowana osobom powyżej 18 roku życia. Rozsierdzony redaktor komentuje sprawę w następujący sposób:

Najwyraźniej dożyliśmy czasów, w których zapewnianie darmowej rozrywki pełnoletnim fanom gier na konsole stało się jedną z pełnionych przez samorząd funkcji. Czy wyście w tym urzędzie oszaleli, że dopuszczacie do głosowania takie projekty? Kto na to pozwolił?

Tutaj dochodzimy do ciekawego wyróżnienia medium, jakim są gry wideo, na tle pozostałych dóbr mediateki. Problemem nie są bowiem płyty z muzyką ani cyfrowe filmy. Chodzi o gry na konsole. O tę rozrywkę niskich lotów, dla niewyrośniętych dzieci, które teraz będą żerować na podatkach Pana Gadomskiego. Rozumiem, że gdyby chodziło o brutalny horror zapisany na kartkach papieru, to problemu by nie było. Zawsze ciekawiło mnie, dlaczego akurat gry wideo traktowane są jako medium drugiej kategorii.

Bawi mnie, że gdy na półki biblioteki trafia papierowa szmira, nikt nie robi podobnego rabanu.

Bielany: do mediateki za publiczne pieniądze trafiają gry wideo
Przekonanie, że książka zawsze jest lepsza, bywa mylące

W bibliotece może się pojawić najgorszy harlekin i nie ma żadnej awantury. Literatura brukowa, niska, oparta na najprostszych instynktach i żądzach czytelnika jest licznie obecna w większości bibliotek miejskich. Nie daj jednak dobry Boże, żeby na półkach mediateki pojawiła się brutalna gra wideo. Co to, to nie! Marnotrastwo środków! Zawsze mnie ciekawiło, w czym fatalna książka jest lepsza od kultowej, uznanej serii gier wideo. Może redaktor Gadomski odpowie mi na to pytanie.

Jasne, nawet najgorsza książka zapoznaje z formą pisaną, gramatyką, a przy odrobinie szczęścia poszerza zasób słownictwa. Jednak taką banalną piłeczkę można odbić również w drugą stronę. Bijatyka taka jak Mortal Kombat XL rozwija funkcje motoryczne. Polepsza koordynację wzrokowo-ruchową. Zwiększa zręczność oraz poprawia czas reakcji. To wszystko prawda oparta na wielu naukowych testach. Więc albo rozmawiamy na poważnie, albo przerzucamy się idiotycznymi argumentami tak wyświechtanymi, że zaczyna je porastać rdza.

Na szczęście redaktor Gadomski jest jeden, a mieszkańców Bielan wielu.

Zakup gier został dokonany za środki z funduszu partycypacyjnego. Oznacza to, że potrzebę i chęć poszerzenia zasobów mediateki o gry wideo wyrazili sami mieszkańcy Warszawy, biorąc udział w głosowaniu. Co więcej, pomysł się przyjął, ponieważ mediateka niebawem dostanie kolejne 20 tys zł. na zakup następnych konsolowych hitów. W publicznej placówce znajdują się również konsole, na których mogą się bawić wszyscy ci, których nie stać na kupno własnej platformy do gier wideo.

Bielany: do mediateki za publiczne pieniądze trafiają gry wideo

W przeciwieństwie do bibliotek akademickich czy klasztornych, miejskie mediateki mają odpowiadać na potrzeby szerokiego zbioru mieszkańców o rozmaitych zainteresowaniach. Również te bardziej przyziemne, jak relaks po pracy. Jeśli mieszkaniec Bielan chce po powrocie z korpo wstąpić do mediateki, wypożyczyć grę wideo i uruchomić ją w zaciszu własnego salonu, to pozostaje jedynie zazdrościć, że ma taką możliwość. W Katowicach gry wideo na wypożyczenie to wciąż rzadkość.

Uwielbiam czytać książki i kocham zapach świeżego druku. Nie ma jednak nic gorszego niż nadmierna ekscytacja papierem, z pominięciem analizy zawartości. Założenie, że mdły harlekin to w pewien sposób lepsze dzieło niż gra wideo poruszająca ważne społecznie tematy jest wsteczne, zaściankowe i zgubne. Mamy XXI wiek. Gry stały się równie ważnym medium co książki, filmy oraz muzyka. Ba, patrząc na to z perspektywy ekonomii i dochodów, gry to dzisiaj najważniejsze medium ze wszystkich wymienionych. Gdzie odważne Hellblade: Senua’s Sacrifice zwiększające społeczną świadomość na temat chorób psychicznych, a gdzie miłosne przygody fetyszysty Greya.

Redaktor Gadomski ma pełne prawo nie być zadowolonym z wyników podziału budżetu partycypacyjnego. Demokracja nigdy nie była sprawiedliwa. Jednak odsądzanie od czci i wiary tych, którzy cenią gry wideo jako potężne, immersyjne medium na miarę XXI wieku, wynika z czystej niewiedzy i ignorancji. W mediatece jest takie samo miejsce dla gier, jak dla filmów oraz muzyki. Zwłaszcza, jeżeli życzą sobie tego sami mieszkańcy.

Dołącz do dyskusji

Advertisement