Kopia zapasowa w terenie i szybki magazyn danych w jednym. WD MyPassport Wireless SSD – recenzja

Artykuł/Foto 13.06.2018
Kopia zapasowa w terenie i szybki magazyn danych w jednym. WD MyPassport Wireless SSD – recenzja

Kopia zapasowa w terenie i szybki magazyn danych w jednym. WD MyPassport Wireless SSD – recenzja

Western Digital słucha swoich klientów. Taki wniosek mogę wyciągnąć po kilku tygodniach testów WD MyPassport Wireless SSD, który jest lepszy od swoich poprzedników pod każdym względem.

Gdy wziąłem 2 lata temu na warsztat WD MyPassport Wireless, narzekałem na jego krótki czas pracy, powolne kopiowanie danych i brak wsparcia dla innych nośników jak karty SD.

Kilka miesięcy później trafił do mnie WD MyPassport Wireless Pro, w którym czas pracy był niemal dwukrotnie dłuższy, transfery danych niemal dwukrotnie szybsze i pojawiło się złącze USB, pozwalające podłączyć czytniki kart innych formatów lub zewnętrzne dyski twarde. Narzekałem na brak wsparcia dla podglądu plików RAW z aparatów i uciążliwą konfigurację urządzenia.

Przewińmy do przodu o kolejnych kilkanaście miesięcy i WD prezentuje MyPassport Wireless SSD – z podglądem RAW-ów i bajecznie prostą konfiguracją.

Tak, WD MyPassport Wireless SSD jest pod każdym względem lepszy od poprzedników. Jednak ze względu na zastosowanie dysku beztalerzowego cena drastycznie wzrosła. Czy nowe możliwości warte są dopłaty?

Używanie WD MyPassport Wireless SSD tylko do backupu, to jak kupienie Ferrari by jeździć nim tylko po bułki.

Pierwszą i najważniejszą funkcją bezprzewodowych magazynów danych WD jest oczywiście backup. Nie inaczej rzecz się ma w przypadku MyPassport Wireless SSD, gdzie – podobnie jak w innych modelach – najczęściej używaną funkcją będzie kopiowanie zawartości na dysk.

Wkładamy kartę SD, wciskamy przycisk z tyłu obudowy i czekamy. Migające diody pokażą nam, jaki jest progres kopiowania danych z karty.

Potem zgrany materiał możemy podejrzeć w aplikacji WD MyCloud, przetransferować na inne urządzenia, albo po prostu zostawić je na dysku i zgrać po powrocie ze zlecenia czy też podróży.

Jednak wykorzystywanie nowego dysku WD tylko w tym celu kompletnie nie wykorzystuje potencjału urządzenia.

WD MyPassport Wireless SSD powstał przede wszystkim po to, by uwolnić nas od konieczności zabierania komputera w teren. Dzięki bardzo szybkiemu napędowi SSD możemy go używać nie tylko jako magazynu danych, ale także jako tzw. „scratchdisku”, podłączonego do urządzenia mobilnego i pracować na zgromadzonym materiale bezpośrednio z telefonu czy tabletu.

Jest to funkcja dedykowana przede wszystkim podróżującym niezależnym filmowcom, którzy nie chcą zabierać ze sobą tony sprzętu. Mając pod ręką smartfona i WD MyPassport Wireless SSD mogą pracować na nagranym materiale. Dysk bezprzewodowy jest wspierany przez aplikacje Filmic Pro i Luma Fusion – możemy więc nagrywać wideo bezpośrednio na dysk, albo montować wideo korzystając z zasobów zgromadzonych na dysku.

Nieco szkoda, że pełne wsparcie mają tylko te dwie aplikacje, bo Luma Fusion dostępna jest wyłącznie na sprzęty Apple’a. Po raz kolejny potwierdza to tezę, że mobilne sprzęty z Androidem nie są najlepszym wyborem dla kreatywnych. Jeśli jednak ktoś ma iPhone’a, albo jeszcze lepiej – iPada (najlepiej Pro), może wykorzystać pełnię potencjału WD MyPassport Wireless SSD.

Fotografowie mogą mieć mieszane uczucia.

Dla nich WD przygotowało tylko jedną nowość – podgląd RAW-ów wewnątrz aplikacji WD MyCloud. Nie zrozummy się źle, bardzo to doceniam. W końcu można zrobić pierwszą selekcję zdjęć z poziomu telefonu, nie przegrywając materiału na komputer osobisty, to ogromna zaleta.

Szkoda tylko, że nie można równie łatwo tych zdjęć wywołać. MyPassport Wireless SSD nie jest niestety rozpoznawany jako magazyn danych przez takie aplikacje jak Adobe Lightroom czy Photoshop na urządzenia mobilne, więc chcąc obrobić zdjęcie z poziomu telefonu, musimy je najpierw przenieść z dysku do pamięci urządzenia mobilnego.

Niby drobiazg, ale na dłuższą metę dość irytujący. Szczególnie że filmowcy dostali możliwość pracy bezpośrednio na danych zapisanych na dysku.

WD MyPassport Wireless SSD to bezcenny kompan w czasie wyjazdów.

Pomijając nowe funkcje, bezprzewodowy, mobilny backup od WD powinien się znaleźć w torbie każdego podróżującego fotografa. Używałem go przez ostatni miesiąc w czasie zleceń komercyjnych, w czasie wyjazdów służbowych i fotografując po prostu dla przyjemności. Po każdej sesji karta lądowała w czytniku, wciskałem przycisk, kopiowałem zdjęcia i wracałem do pracy, spokojny o bezpieczeństwo materiału.

Podobnie jak WD MyPassport Wireless Pro, model z SSD również pracuje bez ładowania około 10 godzin. Podobnie jak poprzednik, on również może służyć jako powerbank, dysponujący zapasem 6700 mAh i prądem o natężeniu 1,5A.

Nie przekonała mnie za to guma, którą pokryta jest obudowa dysku. Owszem, zabezpiecza ona urządzenie w razie upadku, ale widać na niej każdy pyłek, każdą drobinkę i każdy brud. Nie wygląda to zbyt pięknie i dość trudno jest tę gumę wyczyścić.

Wracając do plusów, MyPassport Wireless SSD spisuje się znacznie lepiej od poprzedników jako dysk zewnętrzny. Praca na danych zapisanych na modelu Pro była raczej powolna, a do tego dysk był dość głośny w czasie pracy. Wariant SSD oferuje transfer danych na poziomie 350-390 mb/s i pracę kompletnie bezgłośną.

Nie mogę tylko zrozumieć, dlaczego w 2018 roku WD proponuje nam dysk wyposażony w starusieńkie złącze microUSB typu B. USB-C to dzisiejszy standard i klienci mają pełne prawo oczekiwać go w dysku kosztującym ponad 1000 zł.

I tym sposobem doszliśmy do ceny.

Postawmy sprawę jasno – tak, WD MyPassport Wireless SSD jest drogi i nie, nie jest to wielki problem dla potencjalnego nabywcy.

Jeśli ktoś faktycznie potrzebuje takiego urządzenia, to zakładam, że sfinansuje zakup ułamkiem zarobku za zlecenie, a potencjalna utrata materiału kosztowałaby go znacznie więcej, niż kosztuje ten dysk.

Lecz fakt, że kogoś na coś stać, wcale nie oznacza, że musi na to coś wydać pieniądze, prawda? A zatem – czy warto kupić MyPassport Wireless SSD? To zależy.

Ceny modelu SSD w chwili pisania tej recenzji prezentują się następująco:

  • WD MyPassport Wireless SSD 500 GB – 1270 zł
  • WD MyPassport Wireless SSD 1 TB – 3120 zł
  • WD MyPassport Wireless SSD 2 TB – 3620 zł

Jednocześnie w sprzedaży dostępny jest też model Pro, w cenach:

  • WD MyPassport Wireless Pro 1 TB – 700 zł
  • WD MyPassport Wireless Pro 2 TB – 790 zł
  • WD MyPassport Wireless Pro 3 TB – 870 zł
  • WD MyPassport Wireless Pro 4 TB – 990 zł

Różnica w cenach jest miażdżąca dla nowego modelu. Przed podjęciem decyzji zakupowej warto więc uczciwie sobie odpowiedzieć na pytanie: czy wykorzystam możliwości nowego modelu?

Przypomnijmy – oprócz znacznie szybszego napędu, model SSD od Pro różni się przede wszystkim wsparciem dla podglądu RAW-ów i możliwością pracy na materiale zapisanym na dysku przy pomocy aplikacji mobilnych. Reszta specyfikacji i funkcji jest bardzo zbliżona.

Jeśli więc zależy ci na możliwości podglądu RAW-ów, obróbki wideo i na znacznie szybszym transferze danych: bierz WD MyPassport Wireless SSD. To też niejako urządzenie 2w1 – backup danych i świetny dysk do pracy na surowym materiale.

Jeśli jednak ten dysk ma być przede wszystkim zabezpieczeniem danych na wyjazdach, gdy nie masz dostępu do komputera, a nie planujesz używać go jako scratchdisku: postaw na WD MyPassport Wireless Pro.

Nowy model, wyposażony w napęd SSD, jest pod każdym względem lepszy od poprzedników.

Wyeliminował większość ich wad (choć nie wszystkie). Jednak zdrowy rozsądek nakazuje się dwa razy zastanowić, czy samo bycie lepszym wystarczy.

A w momencie, kiedy za mniej niż kosztuje 500-gigabajtowy magazyn SSD można mieć magazyn HDD o ośmiokrotnie większej pojemności i tych samych podstawowych możliwościach… trzeba naprawdę szczerze ocenić swoje realne potrzeby.

Dołącz do dyskusji

Advertisement