Kocham rok 2018. Wcześniej internet niedomagał w toalecie, teraz Wi-Fi mam nawet w piwnicy

Kocham rok 2018. Wcześniej internet niedomagał w toalecie, teraz Wi-Fi mam nawet w piwnicy

Kocham rok 2018. Wcześniej internet niedomagał w toalecie, teraz Wi-Fi mam nawet w piwnicy

 – Marcin, są trzy routery do sprawdzenia. Po tej wiadomości od szefa byłem daleki od ekscytacji. Nie wiedziałem jednak, że przyjdzie mi testować Teslę Model S wśród routerów.

Mój redakcyjny kolega Jakub Kralka w 2012 roku popełnił tekst o wymownym tytule „Trzech niedoskonałych: router, odtwarzacz, drukarka”. Dziś o odtwarzaczach CD wiele osób już nie pamięta, drukarki stały się nieco bardziej ucywilizowane, ale routery nadal są zagadką.

Jeżeli nie jesteś pasjonatem teleinformatyki, na hasło „konfigurowanie sieci” możesz reagować z niepokojem, szczególnie jeśli zdarzyło ci się stracić kilka wieczorów na walce z bramkami, DNS-ami i poleceniem ipconfig w systemowym Wierszu poleceń. Powiedzmy wprost: nikt tego nie lubi, dlatego po instalacji sieci w domu najczęściej zostawiamy wszystko tak, jak jest, żeby niczego nie zepsuć.

Tak też było w moim rodzinnym domu. Przyzwyczaiłem się do tego, że w piwnicy i garażu zasięg Wi-Fi jest nieobliczalny, bo raz jest, a raz go nie ma. W ogrodzie sprawa od zawsze była prosta: tam po prostu Wi-Fi nie docierało. Przez kilka ładnych lat nikomu to nie przeszkadzało, a na dobrą sprawę moim rodzicom nie przeszkadza do dziś. A przynajmniej tak o tym myślą. Ja z kolei czasami mam już dość wyjaśniania, że to właśnie oglądanie filmów na huśtawce w ogródku zużywa limit gigabajtów w smartfonie, bo smartfon przełącza się z Wi-Fi na LTE…

Od dwóch tygodni: jak ręką odjął. Jak Wi-Fi nie było, tak teraz jest.

Czasami w ramach redakcyjnej pracy na Spider’s Web przyjeżdzają do nas paczki, których wybitnie nie chcemy otwierać. Nie ukrywam, że tak właśnie było z zestawem routerów Tenda Nova. Spodziewałem się długiej walki ze sprzętem, dlatego zarezerwowałem całą sobotę na instalację tego systemu u rodziców.

Możecie sobie wyobrazić moje zdziwienie, kiedy montaż zajął mi 10 minut, w czasie których zdążyłem przeczytać całą (!) instrukcję i przeklikać się przez aplikację Tenda.

Tenda Nova MW6 to zestaw trzech routerów, które są banalnie proste w instalacji i obejmują sygnałem Wi-Fi dom o powierzchni do 500 m kwadratowych.

W zgrabnym pudełku znajdziemy trzy sześcienne routery o boku 10 cm, trzy przewody do podłączenia ich do gniazdek i jeden przewód internetowy.

Każdy router ma u dołu trzy gniazda: do zasilania sieciowego, do połączenia z routerem, który mamy już w domu i do utworzenia przewodowej sieci LAN, gdyby tylko ktoś miał taką dziwną zachciankę. Porty ethernet mają przepustowość jednego gigabita. Routery tworzą sieć Wi-Fi o dwuzakresowym paśmie, gdzie pasmo 2,4 GHz działa z prędkością do 300 Mb/s, a pasmo 5 GHz z szybkością do 867 Mb/s. Z polskiego na nasze: routery sprawdzą się, nawet jeśli masz podłączone do domu bardzo szybkie łącze światłowodowe.

Cała instrukcja mieści się na jednej kartce, ma pięć kroków i niewiele więcej zdań.

I faktycznie, z konfiguracją poradzi sobie nawet dziecko. Zaczynamy od tego, że wyłączamy domowy router z prądu. Kiedy jest wyłączony, podłączamy do niego przewodem router Tenda Nova. Oba routery podłączamy do prądu i… na tym kończy się część techniczna. Poradzi sobie z tym dosłownie każdy.

Instalację kończymy w aplikacji mobilnej Tenda WiFi, którą można pobrać na Androida lub iOS. Aplikacja krok po kroku informuje nas, co powinniśmy zrobić, a cały proces trwa ok. dwie minuty. Zaczynamy od połączenia się z nową siecią Wi-Fi korzystając z hasła nadrukowanego na routerze. Następnie możemy ustawić własną nazwę sieci i zastosować własne hasło.

To już koniec. Nowa sieć działa, a aplikacja zachęca do podłączenia kolejnych routerów, bo przecież system Tenda Nova ma za zadanie pokryć siecią Wi-Fi cały dom. To dlatego w pudełku są dwa kolejne routery.

Dodawanie kolejnych routerów do domowej instalacji sprowadza się do podłączenia ich do prądu.

Niczego tu nie upraszczam, to naprawdę jest tak proste. Ustawiamy drugi i trzeci router w takim miejscu, bo pokrył siecią Wi-Fi kolejną partię domu, podłączamy go do prądu, a po 45 sekundach sprzęt zaczyna działać. Nie jest potrzebna żadna konfiguracja z naszej strony.

W moim rodzinnym domu zadziałał następujący schemat połączenia. Stary router mieścił się na piętrze. Tam też podłączyłem pierwszy router Tenda Nova. Kolejny router postawiłem na parterze w salonie, a ostatni w piwnicy. Taki układ pozwolił uzyskać pełen zasięg Wi-Fi w całym domu (na wszystkich trzech kondygnacjach), na podjeździe i trawniku przed domem, a także w ogródku. We wszystkich tych miejscach smartfon pokazywał maksymalny poziom zasięgu Wi-Fi.

Tutaj trzeba dodać ważną uwagę. Odległość między routerami nie może być za duża. Przykładowo, jeżeli między urządzeniami jest zbyt wiele ścian, mogą się one nie widzieć i nie utworzyć sieci. W takim przypadku zobaczymy czerwoną diodę (lub żółtą, jeśli zasięg będzie bardzo słaby), co jest sygnałem, że odległość między routerami powinna być mniejsza. Przewody zasilające mają długość 1,9 m, więc dają dośc dużą swobodę w rozstawianiu sprzętu.

Sygnał Wi-Fi w garażu przed instalacją systemu Tenda Nova…
…i po instalacji.

Moje testy pokazały, że urządzenia radzą sobie bez problemu na trzech kondygnacjach, więc żelbetowe stropy nie są przeszkodą w zasięgu. Ciekawą właściwością systemu jest fakt, że jeśli pierwszy router straci połączenie z trzecim, cała sieć będzie nadal działać, bo połączenie będzie przechodzić przez router numer dwa. Nie ma też żadnego problemu z automatycznym przełączaniem urządzeń na kolejne routery, kiedy chodzimy po domu.

Wróćmy na chwilę do aplikacji, bo jest w niej kilka użytecznych funkcji.

Zacznijmy jednak od tego, czego w aplikacji nie ma. Nie znajdziemy w niej praktycznie żadnych opcji konfiguracji sieci, co dla części osób może być rozczarowaniem. Mamy tu tylko najbardziej podstawowe ustawienia skierowane raczej do laików. Producent najpewniej wychodzi z założenia, że tworzy sprzęt dla osób, które oczekują przede wszystkim prostoty.

W aplikacji znajdziemy za to kilka użytecznych funkcji. Pierwszą jest tryb gościa, dzięki któremu możemy udostępnić sieć – jak sama nazwa wskazuje – naszym gościom. Możemy wybrać nazwę sieci i hasło, a także czas, po którym gościnne połączenie zostanie automatycznie zerwane. To ustawienie sprawi, że po pierwsze, sąsiad nie pozna naszego hasła do sieci, a po drugie – nie będzie z niej korzystał po powrocie do swojego domu. Sieć Tenda Nova jest przecież mocna, więc możliwe, że dotrze do sąsiada.

Drugim użytecznym dodatkiem jest kontrola rodzicielska, która pozwala wyłączać dostęp do sieci Wi-Fi dla konkretnych urządzeń. Możemy też zdefiniować okresy dostępu do internetu, w których urządzenia będą miały dostęp do sieci. Za tą podpowiedź dzieci mnie znienawidzą, ale może to być dobra opcja do zdalnego odłączania PlayStation od internetu…

Ile to kosztuje?

Zestaw Tenda Nova MW6 znalazłem w polskich sklepach za 758 zł. Na Amazonie trwa właśnie promocja, w której sprzęt kosztuje 139,99 dol (506 zł). Czy taki zakup się opłaca? Wszystko zależy od punktu widzenia. Z pewnością znajdą się osoby, które zbudują i skonfigurują działającą sieć o podobnych parametrach za połowę tej ceny, albo nawet jeszcze taniej.

Tenda Nova to w mojej opinii sprzęt dla osób, którym zależy na tym, by poza budżetem pieniężnym szanować też swój budżet czasu. Można konfigurować sieć przez cały wieczór i liczyć na to, że nic się nie zepsuje. Można też dopłacić do świętego spokoju.

Dołącz do dyskusji

Advertisement