Nie sądziłem, że będę się ekscytował z powodu kurtki za 800 zł. Wszystko przez grę-widmo, którą śledzę od 3 lat

Artykuł/Gry 09.06.2018
Nie sądziłem, że będę się ekscytował z powodu kurtki za 800 zł. Wszystko przez grę-widmo, którą śledzę od 3 lat

Nie sądziłem, że będę się ekscytował z powodu kurtki za 800 zł. Wszystko przez grę-widmo, którą śledzę od 3 lat

Jest czarna. Jest solidna. Posiada nadrukowane logo służb mundurowych na ramionach. Ma miejsce na odznakę oraz naprawdę pokaźne kieszenie. Najważniejsza jest jednak metka, ledwo widoczna od wewnętrznej strony. Naszyty na nią wyraz – BIOHAZARD – sprawił, że od wczoraj jestem jak nafaszerowany amfetaminą.

Stali czytelnicy Spider’s Web mogą wiedzieć, że mam potężne, zdiagnozowane zboczenie na punkcie konkretnej serii gier. Chodzi o survival horrory spod szyldu Resident Evil, których jestem gigantycznym fanem nieprzerwanie od 1998 r. Jeszcze parę lat temu posiadałem kilka regałów akcesoriów na licencji RE. Byłem w stanie kupować zagraniczne wydania gier, figurki, komiksy, książki (swoją drogą naprawdę niezłe), naklejki na karoserię czy nawet kontroler w kształcie… piły spalinowej. Miałem totalnego fioła.

Dzisiaj większość kolekcji leży w garażu i piwnicy, ale wciąż zdarzają się mi chwile słabości.

Jak na kilka dni przed premierą Resident Evil 7, kiedy sprawiłem sobie oficjalną świeczkę pachnącą starym domem, bagnem, drewnem i krwią. Swoją drogą zapach wcale nie był tak okropny jak mogłoby się wydawać. Wiele samochodowych zawieszek oraz męskich dezodorantów stylizowanych na świerkowy powiew świeżości wypada znacznie gorzej. Wracając jednak do tematu – mam bzika na punkcie Resident Evil. Chociaż znam wiele lepszych, bardziej niesamowitych serii gier, tę uwielbiam ponad wszystko. Mam do niej słabość, która rozpoczęła się za czasów pierwszego PSX-a i trwa do teraz.

Właśnie dlatego kilka minut po północy wpadłem do sypialni, z ekscytacją bucząc o kurtce za 800 zł. Bardziej do siebie niż do lepszej połówki, ze smartfonem ściśniętym w ręce, jak gdyby na potwierdzenie, że wszystko dzieje się naprawdę. Po tylu plotkach, mylnych wiadomościach i wodzie nabieranej w usta przez samych producentów, potrzebowałem takiego dowodu. Namacalnego świadectwa tego, że tym razem mam do czynienia z czymś rzeczywistym.

W azjatyckim sklepie z gadżetami Capcomu pojawił się wyjątkowy uniform policyjny.

Ciemna policyjna kurtka nie rzuca się w oczy na internetowej miniaturce. Można wręcz mieć wrażenie, że do oficjalnego sklepu Capcomu trafiła zupełnie przypadkowo. Jakiś błąd w systemie. Dopiero przybliżenie zdjęcia sprawiło, że serce zabiło mi nieco szybciej. Na plecach kurtki znajdują się bowiem litery RPD, z kolei naszywka na wysokości piersi ma wyhaftowane imię, nazwisko oraz stopień: detektyw Leon. S. Kennedy.

Każdy fan survival horroru doskonale wie, że Leon Kennedy to główny bohater gier Resident Evil 2, Resident Evil 4 oraz Resident Evil 6. Mężczyzna jest także ważną postacią wielu spin-offów, animacji, komiksów i książek. To właśnie zza pleców Leona dokonywała się wielka rewolucja całego gatunku survival horroru. Kontrowersyjne RE4 kompletnie przemodelowało sposób, w jaki dzisiaj myślimy o interaktywnych straszydłach. Kamera znad ramienia, precyzyjne hitboksy czy elementy QTE to właśnie część odwżnych zmian, jakie wprowadzał do gatunku Kennedy.

Teraz policyjna kurtka kultowej postaci znalazła się w oficjalnym sklepie Capcomu. Do tego za zawrotne 800 zł. Fani serii mogą zadawać sobie pytanie, dlaczego akurat ten uniform pojawił się w ofercie wydawcy. Wszakże Leon nie jest policjantem od 1998 roku. Mężczyzna został amerykańskim agentem (RE4) oraz specjalistą od bio-terroryzmu. Fikcyjna postać stała się nawet jednym z zaufanych i zasłużonych pracowników prezydenta USA (RE6). Dlaczego więc Capcom cofa się tak daleko w przeszłość, tworząc nowy produkt dla zasobnych w portfelach fanów?

Wydawca wcale nie sięga w przeszłość. Wręcz przeciwnie – mierzy w niedaleką przyszłość.

Miłośnicy serii gier od razu zauważą, że policyjna kurtka radykalnie różni się od uniformu, który Leon posiadał w Resident Evil 2 z 1998 roku. Wtedy rozpikselowana postać paradowała w niebieskim stroju, który tylko częściowo przypominał mundur z prawdziwego zdarzenia. Ot, japońska ekstrawagancja. Czujni fani dostrzegli jednak, że bohater RE2 faktycznie posiada ciemną kurtkę policyjną, chociaż tylko ja jednym, jedynym ujęciu. Leon jest w nią ubrany na grafice podsumowującej, która wyświetlała się graczom po przejęciu jego scenariusza. Możecie ją zobaczyć poniżej.

Resident Evil 7 to pierwsza odsłona serii, która postawiła na bardziej realistyczny, mniej azjatycki wygląd głównych bohaterów. Zdaje się, że Capcom idzie za ciosem i nadaje bardziej wiarygodnego wizerunku pozostałym herosom odcinkowego horroru. Stąd wybór kurtki, która znacznie bardziej odpowiada amerykańskim uniformom niż niebieski, obcisły kostium z 1998 r. Po co jednak urealniać bohatera gry z minionego wieku, który wygląda jak worek możliwych do policzenia pikseli?

Odpowiedzią jest oczywiście remake Resident Evil 2 – mokry sen każdego fana serii.

Pośród najstarszych graczy to właśnie Resident Evil 2 jest uważane za tę najlepszą odsłonę. Dlatego nic dziwnego, że internauci od lat domagają się jej remastera. Zwłaszcza, że potężnie odświeżone wersje tytułów Resident Evil 0 oraz Resident Evil wyszły naprawdę, naprawdę przyzwoicie. Capcom miał jednak znacznie bardziej ambitne plany co do Dwójeczki. Wydawcy zamarzyła się gra robiona kompletnie od zera, z wielkim budżetem, wielką pompą oraz dbałością o każdy najmniejszy detal. Ekipa Capcomu zapowiedziała remake Resident Evil 2 w 2015 r., po czym… zapadła się w pod ziemię.

Mijały kolejne lata, a wydawca nawet się nie zająknął o oczekiwanym projekcie. W międzyczasie powstały ciekawe plotki dotyczące nowego RE2. Między innymi takie, że grę uruchomimy na silniku RE Engine z Resident Evil 7, a na konsolach PS4 Pro oraz XOX tytuł zadziała w natywnej rozdzielczości 4K. Zamiast statycznych ujęć kamera trafi na ramię głównego bohatera, a rozgrywka stanie się bardziej dynamiczna. Otoczenie powstanie zupełnie od zera, tak samo jak wszystkie modele i obiekty w grze.

Ta nieszczęsna kurtka za 800 zł jest pierwszym oficjalnym dowodem tego, że nowe Resident Evil 2 istnieje.

Niebawem rozpoczną się targi E3 2018. Jeżeli podczas ich trwania remaster nie zostanie pokazany światu, ze wściekłości zjem własnego buta. Skoro jednak Capcom sfinalizował wygląd odzieży głównego bohatera, a następnie zamówił i włączył do swojej oferty policyjny mundur, to firma musi być na pewnym poziomie zaawansowania prac. Skoro powstają już oficjalne akcesoria i gadżety, to powiedziałbym, że nawet bardzo zaawansowanym poziomie.

Mój optymistyczny scenariusz zakłada, że podczas E3 2018 zobaczę fragment rozgrywki na silniku, a następnie Capcom poinformuje o premierze Resident Evil 2 Remake jeszcze w 2018 r. Do pełni szczęścia brakuje tylko dodatkowej informacji, że demo gry właśnie wylądowało na platformach cyfrowej dystrybucji i może je przetestować każdy zainteresowany. Dokładnie tak było w przypadku Resident Evil 7, również pokazanego światu po raz pierwszy właśnie na E3.

Pozostaje kluczowe pytanie – brać czy nie brać?

Porządna kurtka za 800 zł nie jest przesadnym wydatkiem, o ile mówimy o ciepłej, solidnej odzieży na kilka sezonów. Boję się jednak, że policyjnemu uniformowi od Capcomu bliżej do lekkiej wiatrówki. Nie będę się jednak oszukiwał. Tutaj wcale nie chodzi o racjonalność zakupu. Wewnątrz mnie piszczy rozpieszczony fan, który chce położyć łapska na kolejnym licencjonowanym gadżecie. Niezależnie od ceny.

Jeśli więc zauważycie gdzieś świra z kurtce z literami RPD na plecach, koniecznie podejdźcie chwilkę pogadać.

Dołącz do dyskusji

Advertisement