Z Londynu do Nowego Jorku w nieco ponad godzinę. Boeing wie, jak zbudować tak szybki samolot pasażerski

News/Podróże 29.06.2018
Z Londynu do Nowego Jorku w nieco ponad godzinę. Boeing wie, jak zbudować tak szybki samolot pasażerski

Z Londynu do Nowego Jorku w nieco ponad godzinę. Boeing wie, jak zbudować tak szybki samolot pasażerski

Podróż samolotem z Londynu do Nowego Jorku zajmuje dziś ponad 7 godzin. To dużo, szczególnie jeśli ktoś lata na tej trasie regularnie. Dlatego też kwestią czasu było, aż ktoś z branży lotniczej zaproponuje powrót do pasażerskich lotów z prędkością ponaddźwiękową.

Tym kimś jest firma Boeing, która zaprezentowała projekt swojego ponaddźwiękowego samolotu pasażerskiego. A raczej: pomysł na stworzenie takiego samolotu. Na razie wiadomo tylko tyle, że latałby z prędkością hipersoniczną (czyli przekraczającą mach 5).

Ponaddźwiękowy samolot Boeinga byłby szybszy niż Concorde

ponaddzwiekowy-samolot-boeinga
Piękna wizualizacja. Na razie musi nam wystarczyć.

Prędkość przelotowa Concorde’a wynosiła 2,04 macha. Z przechwałek Boeinga wynika, że ich nowy ponaddźwiękowy samoloty byłby ponad dwa razy szybszy od produkcji francusko-brytyjskiego konsorcjum. Firma na pewno dysponuje odpowiednią technologią.

Przypomnę, że najszybszą obecnie jednostką latającą jest bezzałogowy samolot Boeing X-43, który jest w stanie latać z prędkością 9,6 macha. Budowa prawie dwukrotnie wolniejszego samolotu pasażerskiego nie byłaby zbyt dużym wyzwaniem dla inżynierów Boeinga.

Inną kwestią pozostaje rentowność takiego projektu. Dlatego zresztą Boeing nie podaje żadnego konkretnego terminu. Producent sam do końca nie wie, kiedy ponaddźwiękowe podróże staną się na tyle rentowne, żeby inwestować w produkcję takiego samolotu. Concorde produkowany był tylko przez 6 lat (73-79) i został wycofany z użytku 15 lat temu. Powodem były wysokie ceny biletów i przepisy lotnicze ograniczające dość mocno pasażerskie loty ponaddźwiękowe.

Przez okno takiego samolotu widać byłoby już czerń kosmosu…

Wraz z postępem technologii, nowy samolot Boeinga mógłby latać znacznie wyżej, niż Concorde, dzięki czemu gromy dźwiękowe (ang. sonic boom) nie byłyby aż takim problemem, jeśli chodzi o loty nad zurbanizowanymi terenami. Według pięknej wizji, roztaczanej przez inżynierów Boeinga, loty odbywałyby się na pułapie 27 km.

Tak, z takiej wysokości widać już kulistość Ziemi (drżyjcie płaskoziemcy!) i czerń przestrzeni kosmicznej. No i pasażerowie nie narzekaliby na turbulencje – nie występują one tak wysoko. Za to przez pierwsze 12 minut (licząc od startu) czuliby przyjemne wciskanie w fotel, w czasie gdy samolot rozpędzałby się do szybkości mach 5.

Nie powiem, chciałbym się czymś takim przelecieć.

Dołącz do dyskusji

Advertisement