Nie, Apple nie połączy macOS oraz iOS. To się nie opłaca

Nie, Apple nie połączy macOS oraz iOS. To się nie opłaca

Nie, Apple nie połączy macOS oraz iOS. To się nie opłaca

Microsoft połączył swój mobilny i stacjonarny system operacyjny w jedno i, delikatnie mówiąc, nie wyszło mu to na dobre. Apple na szczęście nie zamierza powtarzać błędów swojego konkurenta.

Gdy wiceprezes Apple, Craig Federighi, zaczął głośno komentować pytania na temat łączenia iOS oraz macOS w jedno, na sali konferencyjnej panowała cisza. Zapewne duża część słuchaczy podejrzewała, że Apple zamierza stworzyć jeden rodzaj oprogramowania, który będzie działał zarówno na smartfonach, tabletach, jak też komputerach. Okazało się jednak, że tak nie będzie.

Apple już kilka miesięcy temu, przyznawał, że nie zamierza tego robić. I absolutnie mnie to nie dziwi, ponieważ już Microsoft starał się stworzyć jeden system do wszystkiego i… niespecjalnie mu wyszło.

Między innymi dlatego tablety z systemem Windows nie cieszą się zbyt dużym zainteresowaniem. Po sobie i moich wielu znajomych widzę, że obsługa dotykowa w Windows 10 jest traktowana wyłącznie jako gadżet. Nawet jeżeli ktoś korzysta z komputera konwertowalnego, używa palca wyłącznie do przewijania stron internetowych, zmiany głośności lub przewinięcia filmu. To przyjemny dodatek, ale tylko dodatek.

Oczywiście można wspomnieć tu o wszystkich kreatywnych, twórczych użytkownikach korzystających z profesjonalnego oprogramowania, które obsługuje rysik. Oni potencjalnie mogliby być zainteresowani połączeniem systemów macOS oraz iOS, jednak pełne zadowolenie ich nie jest w interesie Apple. Po co sprzedawać klientowi jeden drogi komputer konwertowalny, jeżeli można go przekonać do kupna dwóch sprzętów? I to takich, które też nie należą do tanich.

Apple w dodatku nie musi zmieniać obecnego stanu rzeczy, bo iOS jest za dobry. Choć na smartfonach mobilny system Apple’a na wielu polach ustępuje Androidowi, to jest obecnie oprogramowaniem zdecydowanie najlepiej przystosowanym do tabletów.

Windows 10 nie ma odpowiednio wielu tabletowych aplikacji. Sam na swoim Asusie UX360 praktycznie nie instaluję programów ze Sklepu Windows, bo… nie ma tam prawie niczego ciekawego. Z kolei Android ma bogatą bazę oprogramowania, ale takiego, które zupełnie nie jest przystosowane do dużego ekranu. Mam w domu zarówno dotykowy komputer, jak i dobry tablet z Androidem, ale i tak wiem, że w końcu kupię sobie iPada, ponieważ na dobrą sprawę nie istnieje dla niego żadna alternatywa.

Firma z Cupertino wybrała bardziej opłacalną drogę.

I to taką, która spodoba się większości klientów przyzwyczajonych do tabletów i komputerów jako do osobnych bytów. A mianowicie wprowadzi do macOS obsługę UIKit znanego z iOS i tym samym sprawi, że portowanie programów z iOS na macOS będzie łatwiejsze.

W ten sposób wpuści na Maki wiele nowych aplikacji, w tym gier, których ciągle brakuje na komputerach z macOS. Najważniejsze jednak jest, że dzięki temu użytkownicy posiadający choć jeden sprzęt firmy spod znaku nadgryzionego jabłka odczują większą chęć wejścia głębiej w jej ekosystem.

Przyznam, że taka możliwość jest bardzo kusząca, bo Chrome OS pozwala wyłącznie na uruchamianie androidowych programów w wersjach nieróżniących się niczym od wariantów desktopowych, co jest niewygodne. Microsoft z kolei nie ma systemu mobilnego, na którym mógłby wprowadzić podobne rozwiązanie.

Apple zaś oferuje użytkownikom korzystanie z tych samych programów dopasowanych do ekranu oraz interfejsu iPhone’a, iPada oraz Maka. Dzięki wprowadzeniu obsługi UIKit do macOS takich międzyplatformowych programów będzie jeszcze więcej, dzięki czemu pokusa przesiadki na ekosystem Apple’a będzie większa niż kiedykolwiek.

Dołącz do dyskusji