Dane są jak puzzle. Kradzież numeru PESEL może mieć poważne konsekwencje

Dane są jak puzzle. Kradzież numeru PESEL może mieć poważne konsekwencje

Dane są jak puzzle. Kradzież numeru PESEL może mieć poważne konsekwencje

Kradzież numeru PESEL jest passe, łatwiej go po prostu spisać ze ściany, czyli o tym, jak lekką ręką udostępniamy swoje dane. 

Kolega z redakcji opowiedział mi dziś historię. Ot, taką sobie opowiastkę rodzajową, która nie zmrozi nikomu krwi w żyłach. A powinna.

Wchodzę sobie dziś na siłownię i czekałem aż dadzą mi kluczyk do szafki. Na ścianie wiszą dyplomy z kwalifikacjami trenerów, a tam… podany na tacy PESEL na jednym z dyplomów. I to nie jakimś starym, tylko z 2014 r.

Właściwie większe zdziwienie wzbudziło we mnie, to, że kolega poszedł na siłownię, niż że ktoś beztrosko powiesił na ścianie do publicznego wglądu swój numer PESEL. Chyba się przyzwyczaiłam. Co nam po RODO, jeśli sami robimy sobie takie rzeczy?.

Dane są jak puzzle. Kradzież numeru PESEL może mieć poważne konsekwencje.

Wiele informacji udostępniamy o sobie w otwarcie w internecie. Imię i nazwisko to banał, tak samo nazwisko rodowe, stan cywilny, data urodzenia, imiona rodziców, aktualne miejsce zamieszkania, etc. Brakuje tylko numeru dowodu i numer PESEL, żeby na podstawie przeciętnego konta na Facebooku można było zrobić fałszywy dowód osobisty. To dane, które teoretycznie trudno pozyskać, jeśli ich dobrze pilnujemy… ale no właśnie, słowo klucz to pilnujemy. Wieszanie na ścianach się nie kwalifikuje.

Na wyrobiony w ten sposób fałszywy dowód można wziąć pożyczkę lub kredyt. Podróbka nie musi być nawet wyjątkowo dobra. Co prawda pracownicy instytucji finansowych powinni całkiem sprawnie rozpoznać falsyfikat, ale przecież obecnie można wszystko zrobić przez internet i dowód pokazać kurierowi. Oni są zwykle w wiecznym niedoczasie i nie mają cierpliwości na skrupulatne analizowanie dokumentów.

Gorzej jest w przypadku firm udzielających chwilówek. Zdarza się też, że osoby weryfikujące dane do pożyczki po prostu nie robią tego porządnie. Sam PESEL może wtedy złodziejowi wystarczyć.

Dobra wiadomość jest taka, że od zeszłego roku znacznie trudniej jest założyć przez internet rachunek w banku; wymaga to potwierdzenia przelewem z konta, które wcześniej zostało założone w siedzibie banku z klientem ładnie prezentującym swój dowód osobisty. W dodatku istnieje Biuro Informacji Kredytowej, w którym można sprawdzić, czy nikt nie zaciągnął na nas zobowiązania finansowego.

Dużo się ostatnio mówi o bezpieczeństwie danych w firmach, a tymczasem chyba zapomnieliśmy o podstawach.

Świetnie, że mamy RODO. Przepisy, które regulują w jakikolwiek sposób rynek obrotu danymi i określają odpowiedni sposób ich przechowywania były potrzebne, ale chyba jeszcze bardziej potrzebna jest edukacja.

Rzecz nie leży w osobie, której PESEL został wystawiony na widok publiczny. Rzecz leży w tym, że ktoś ten dyplom wydał i umieścił tam masowo numery osób, które zdobyły potwierdzane nim kwalifikacje. Ktoś inny go powiesił, wiele osób go widziało. I nikt nawet nie zasugerował, że taka informacja jak PESEL nie powinna się znajdować na widoku.

Dołącz do dyskusji