Historyczny moment. Uruchomiłem konto Microsoft na Nintendo i połączyłem się z Xboksem

Artykuł/Gry 22.06.2018
Historyczny moment. Uruchomiłem konto Microsoft na Nintendo i połączyłem się z Xboksem

Historyczny moment. Uruchomiłem konto Microsoft na Nintendo i połączyłem się z Xboksem

Dla mnie to historyczny moment. Sytuacja, która jeszcze kilka lat temu byłaby nie do pomyślenia. Właśnie uruchomiłem grę na Nintendo Switchu, następnie zalogowałem się w niej za pomocą konta Microsoft, a potem podejrzałem gamerscore znajomego na Xboksie i odblokowałem achievement. Co w tym takiego niezwykłego? W zasadzie wszystko.

Jedną z głównych różnic między konsolami oraz komputerami jest otwartość środowiska. Na PS4, XONE czy Switchu wszystko musi być licencjonowane. Ma pochodzić z oficjalnego źródła dystrybucji, nad którym pieczę trzyma tylko i wyłącznie architekt platformy. Wykorzystanie cudzej infrastruktury czy programów trzecich nie wchodzi w grę. Wszystko, co pojawia się na konsoli, musi najpierw dostać zielone światło jej producenta, a także być pod jego pełną kontrolą oraz ścisłym nadzorem.

Na konsoli gracz nie jest w stanie zrobić niczego bez wiedzy i woli producenta urządzenia.

Nawet grając w gry zewnętrznych deweloperów oraz używając aplikacji pokroju Spotify czy Netflix architekci konsoli mają nad użytkownikiem pełną kontrolę. Widzą, jakie aktywności ten podejmuje i w każdym momencie mogą go odłączyć od usługi albo zablokować. Każda gra i każdy program jest tak zintegrowany ze środowiskiem konsoli, aby jej administratorzy zawsze mieli najwyższy stopień uprawnień. Producenci zewnętrznych aplikacji albo się na to zgodzą, albo nie pojawią się na danej platformie.

Oczywiście wraz z postępem technologii zdarzają się odstępstwa. Na przykład podczas integracji sklepu Xbox ze sklepem Microsoft, na konsoli powstało wysypisko nielegalnych aplikacji, nawet takich z dostępem do torrentów. Administratorzy Xboksa szybko uporali się z tym śmietnikiem, ale trudno o lepszy obraz różnic między programami na Windows i na konsolę. Czysta, nieskrępowana, pozbawiona cenzorskiego sita fuzja sklepów przysporzyła Microsoftowi wiele problemów.

Dzisiaj dochodzi do historycznego momentu, w którym Nintendo zrzeka się kontroli, oddając ją w ręce konkurencji.

To pierwszy raz, kiedy producent konsoli przestaje polegać na własnych rozwiązaniach systemowych. Zamiast tego Nintendo oddaje swoich graczy w ręce bezpośredniej konkurencji, pozwalając Microsoftowi zainstalować na Switchu własną sieciową infrastrukturę. W ten sposób Japończycy tracą pełną kontrolę nad swoim środowiskiem, polegając na konkurencyjnych rozwiązaniach rynkowego rywala. Coś niesamowitego. Gdyby ktoś powiedział mi kilka lat temu, że dojdzie do takiej sytuacji, nie uwierzyłbym.

Grając w nowego Minecrafta (Bedrock) dla Nintendo Switcha, gracz MUSI POSIADAĆ konto Microsoft. Wyjątkiem jest rozgrywka lokalna lub na jednej konsoli. Jeśli jednak chcecie budować i eksplorować razem ze znajomymi za pośrednictwem sieci, konto Microsoft jest niezbędne. Bez niego gracz nie tylko nie będzie w stanie zaprosić kolegów do wspólnej zabawy, ale również nie odwiedzi światów stworzonych przez innych graczy.

Microsoft odpowiada za całość sieciowych procesów na Nintendo Switchu. Od profilu, przez sklep, na serwerach kończąc.

Japończycy w całości scedowali odpowiedzialność za wieloosobową rozgrywkę dla Minecrafta na rynkowych rywali. W pełni otwarli Switcha dla konkurencji, co jest wydarzeniem bez precedensu. Podobna sytuacja nigdy wcześniej nie miała miejsca. Żaden inny architekt konsoli nie poświęcił własnej infrastruktury i nie oddał własnych klientów ręce rywala. Microsoft świetnie to wykorzystuje, inkorporując do Switcha swój sklep, profile Xbox, a nawet system achievementów oraz powiązany z nim gamerscore.

Dzięki kontu Microsoft gracz ma dostęp do wszystkich raz kupionych skórek, tekstur i światów na wszystkich platformach z dostępem do Minecrafta na silniku Bedrock. Na ten moment są to programy w wersji dla konsol Xbox One oraz Nintendo Switch, a także komputerów z Windows oraz urządzeń mobilnych z iOS oraz Androidem. Konta Microsoft pozwalają również prowadzić rozgrywkę cross-play, niezależnie od platformy. Gracz na Androidzie może wspólnie eksplorować świat z graczem na PC i tak dalej.

To niecodzienne uczucie, słyszeć na Nintendo Switchu charakterystyczny dźwięk powiadomienia Xbox.

Miałem na twarzy uśmiech od ucha do ucha, gdy zobaczyłem, że grając w Minecrafta na Nintendo Switchu zdobywam achievement. Gdyby tego było mało, informacja o osiągnięciu pojawia się na ścianie informacji oficjalnej aplikacji Xbox. Moi znajomi na Windows 10, Xboksach, Androidach oraz iOS widzą, że gram na Switchu w Minecrafta i właśnie dostałem 10 punktów za ubicie zombie. Do tego w każdej chwili mogą wskoczyć do mojej rozgrywki, o ile nie zablokowałem swojego świata.

Cross-play działa bajecznie. Gdy chcę zaprosić znajomego do swojej krainy, widzę spójną listę wszystkich osób na Xboksach, PC oraz urządzeniach mobilnych. Maciej Gajewski dostał powiadomienie na swoją konsolę, które wyświetliło mu się, jak gdyby wołał go inny gracz na Xboksie. Redakcyjny kolega potwierdził zaproszenie i od razu przeniósł się do mojego świata. Bez żadnych odnotowanych problemów ani technicznych niedoskonałości.

Podczas wspólnej rozgrywki trudno odróżnić, kto gra na jakiej platformie. Technologiczne bariery kompletnie znikają. Jak gdyby nigdy ich nie było. Muszę przyznać, że robi to wrażenie. Nawet na kimś, kto widzi cross-play jako usługę drugorzędną, wciąż uznając gry na wyłączność za najważniejszy element współczesnych konsol.

Dołącz do dyskusji

Advertisement