Porównano otwarty teren w Forza Horizon 4 z prawdziwym światem. Ależ ta gra się dobrze zapowiada

News/Gry 26.06.2018
Porównano otwarty teren w Forza Horizon 4 z prawdziwym światem. Ależ ta gra się dobrze zapowiada

Porównano otwarty teren w Forza Horizon 4 z prawdziwym światem. Ależ ta gra się dobrze zapowiada

Najlepsza zręcznościowa gra wyścigowa 2016 roku? Forza Horizon 3. Najlepsza zręcznościowa gra wyścigowa 2017 roku? Forza Horizon 3. Najlepsza zręcznościowa gra wyścigowa 2018 roku? Również Forza Horizon 3, ale tylko do czasu kapitalnie zapowiadającej się części czwartej, która przeniesie nas do Zjednoczonego Królestwa.

W kuluarach szeptano, że Forza Horizon 4 przeniesie graczy do nowoczesnej, skąpanej w świetlne neonów Japonii. Nie miałem nic przeciwko. Ba. Byłem tą plotką wręcz zachwycony. Kapitalna mechanika jazdy od studia Playground Games, otoczka nocnych, nielegalnych wyścigów oraz klimat z Tokio Drift? Jestem z miejsca kupiony. Wchodzę to w to bez zastanowienia. Okazało się jednak, że nie o tę wyspę chodzi w grze dla Microsoftu.

Ostatecznie Forza Horizon 4 zabierze graczy do Zjednoczonego Królestwa.

Fani zręcznościowych wyścigów trafią na Wyspy, gdzie zmieniające się pory roku diametralnie wpłyną na styl jazdy i wygląd otoczenia. Wirtualny świat znowu będzie w pełni otwarty. Gracz pojedzie czym chce, dokąd chce i jak chce. Poczucie wolności to jedna z największych zalet tej serii. Kochałem je w drugim Undergroundzie, kochałem w Test Drive Unlimited i kocham w Horizon.

Swobodna jazda niemalże zgodnie z przepisami, z promieniami zachodzącego słońca odbijającego się od karoserii Chevroleta Impali 67, a wszystko w 4K i 60 klatkach na sekundę – czego chcieć więcej? Wszystko, co ważne, jest w tej serii już od dawna. Łącznie z najlepszym na rynku zręcznościowym modelem jazdy. Jedyne, o co miałem lekkie wątpliwości, to właśnie o otoczenie. Wyspy nie wydają się tak dzikie i emocjonujące jak Australia z poprzedniej odsłony serii.

Na szczęście IGN pokazało, że twórcy dołożą wszelkich starań, aby świat gry był zgodny z oryginałem. Redakcja porównała lokacje ze zwiastuna z prawdziwymi obiektami na terytorium Zjednoczonego Królestwa. W bezpośrednim powiększeniu modele 3D może nie są identyczne, ale musicie brać pod uwagę, że mówimy o elementach otwartego świata, obok których przejedziemy z prędkością 250 km/h. Takich, które ledwo migną nam kątem oka.

Z tej perspektywy przywiązanie do detali robi gigantyczne wrażenie.

Po drewnianych domkach we wsi Snowshill, 131 km od Londynu, wiją się bujne pnącza. Korony drzew wyglądają niezwykle obficie. Zachowano nawet niedoskonałości budowlanego fachu, pokazując pojedyncze nierówności między żółtymi cegłami. No i ta tekstura pokrycia dachu.

Ciekawe, dlaczego Playground nie pokazało herbu na zamku w Edynburgu.

Być może chodzi o prawo do wykorzystania tego typu symboli. Będę musiał o to dopytać kolegów z Bezprawnika. Już nie mogę się doczekać, kiedy będę podjeżdżał pod szkocki zamek. Od bram dzieli kierowców śliski, skalisty podjazd do 120 mnpm rozpoczynający się w samym centrum miasta. Z widokiem na morze, o ile pogoda dopisze.

Jednym z najlepiej wyeksponowanych obiektów zwiastuna jest Scott Monument.

Obiekt zbudowany na cześć pisarza Waltera Scotta znajduje się zaraz obok edynburskich ogrodów. Oba miejsca przecina Princes Street, którą będziemy się ścigać przez prawie 2 km prostego odcinka. Do wciśnięcia hamulca zostaniemy zmuszeni dopiero po ponad mili. Ulica jest zamknięta dla kierowców, służąc wyłącznie transportowi publicznemu. Nie będzie więc problemów z rozwinięciem odpowiedniej prędkości. Oczywiście to rywalizacja o pierwsze miejsce na mecie pozostaje najważniejsza, ale uwielbiam od czasu do czasu wyłączyć HUD i po prostu zwiedzać okolicę.

Dam sobie rękę uciąć, że pod wiatrakiem Chesterton będzie bonus do zebrania.

Cylindryczna wieża opiera się na trzech nogach, między które producenci na pewno włożą sekret do zebrania. Tych od zawsze było w serii Forza naprawdę wiele. Dzięki tzw. znajdźkom eksploracja pięknego, otwartego świata stawała się jeszcze ciekawsza i liczę, że podobnie będzie również tym razem.

Dołącz do dyskusji