Piotr Grabiec nie wiedział (i ty pewnie też nie), że Fallout Shelter jest teraz genialną grą

Artykuł/Gry 12.06.2018
Piotr Grabiec nie wiedział (i ty pewnie też nie), że Fallout Shelter jest teraz genialną grą

Piotr Grabiec nie wiedział (i ty pewnie też nie), że Fallout Shelter jest teraz genialną grą

Piotrek ciągle gra w Pokemony, rozmawialiśmy dziś chwilkę o tym i tytułem rewanżu nadmieniłem, że ja się od kilku dni wciągnąłem ponownie w Fallout Shelter. Grabiec zareagował tak, jak zareagowałbym ja jeszcze cztery dni temu. 

“No tak, grałem chwilę po premierze, ale się nie wciągnąłem”.

Myślę, że nie jest to żadna oryginalna ocena komórkowego wydania Fallouta – ja tak miałem, miał tak Piotrek Grabiec i prawdopodobnie większość z was. Fallout Shelter był fajny, ale po 3 godzinach zaczynał być nudny i bezcelowy.

Ja jednak jestem bogatszy o doświadczenia minionego weekendu, po których śmiało chciałbym stwierdzić, że Fallout Shelter jest moją ulubioną mobilną grą. Pomimo obecności w grze mikropłatności, wydają się one zupełnie zbędne – wszystkiego jest pod dostatkiem! Nie tylko nie wydałem ani złotówki, ale nawet przez chwilę nie pomyślałem, że powinienem. Przyznajcie sami – jak na grę na smartfony – rzecz niebywała.

Generalnie Fallout Shelter ma w sobie coś z Theme Hospital czy Airline Tycoon. Zarządzanie organizacją i organizacja powierzchni. Niestety w nieco mniej rozwiniętym wymiarze, ale tego typu gier jest dziś po prostu niewiele, a jeśli są, to z reguły zbrukane mikropłatnościami quasistrategie przeglądarkowe.

Fallout Shelter udanie czerpie też z dziedzictwa Falloutów. Wszystkich Falloutów. Moim zdaniem w znakomity sposób łączy wizję jeszcze XX-wieczną z nieco bardziej nastawioną na lata 50. kulturą pin-up girls. W trakcie zabawy usłyszymy więc etniczną muzykę charakterystyczną dla na przykład dwójki, która jednocześnie przerywana jest soundtrackiem kojarzącym się z Fallout 3.

Fallout Shelter to dobra gra!

Fallout Shelter stał się dobrą grą. Nie wiem kiedy, bo nie śledziłem tego projektu. Ale Bethesda najwyraźniej dłubała, kombinowała, balansowała, dodawała. Niesamowicie grę ożywił crafting oraz przede wszystkim system questów. Gram już cztery, może nawet pięć dni – zdecydowanie więcej, niż powinienem. Nie jestem jednak w stanie się oderwać.

Nie jestem w stanie się oderwać – jedna z rzeczy, których nikt nigdy nie powiedział o Fallout 4. A Fallout Shelter tak ma.

Zupełnie niezależnie ode mnie parę dni temu zaczął grać też Piotrek Barycki, a wkrótce potem wciągnęliśmy Mateusza Nowaka. Sprzedałem chłopakom patent z nazywaniem ludzików w bunkrze imionami znajomych z – jak mawia Klocuch – prawdziwości, dzięki czemu jest zabawniej, nie są tacy bezosobowi i naprawdę łatwiej nimi zarządzać. Mam wrażenie, że to też dodaje trochę grze uroku.

To dobry moment na spróbowanie Fallout Shelter

Nie mam większych złudzeń – Fallout Shelter w końcu mi się znudzi, powoli zmierzam ku 100 mieszkańcom schronu, a w konsekwencji – zamknięciu potencjału na rozbudowę z racji braku nowych pomieszczeń.

Jednak z “fajnej” i nudzącej się w mgnieniu oka gry na kilka godzin, zamienił się on w rewelacyjną grę na przynajmniej kilka dni, a może i tygodni.

Warto mu dać drugą szansę. Szczególnie teraz, ponieważ – zupełnie przypadkiem tak trafiłem – gra obchodzi właśnie swoje trzecie urodziny i w związku z tym każdy grający dostaje trzy bonusowe paczki z dodatkowymi atrakcjami. Ponadto właśnie ukazała się wersja na Nintendo Switch i PlayStation. I choć nie jestem pewien, czy Fallout Shelter odnajdzie się w konsolowej formule, to na pewno doceni to bateria smartfona.

Nie bądźcie jak Piotrek Grabiec. Dajcie Fallout Shelter drugą szansę, bo jest naprawdę dobrze.

Dołącz do dyskusji

Advertisement