Mój bank wie, co dobre. Zapłaciłem już iPhone’em. Jeszcze tylko zegarek

Mój bank wie, co dobre. Zapłaciłem już iPhone’em. Jeszcze tylko zegarek

Mój bank wie, co dobre. Zapłaciłem już iPhone’em. Jeszcze tylko zegarek

Fascynujące – mamy 2018 rok, płatności zbliżeniowe są wręcz nudną codziennością, a tylko jeden (!) bank w Polsce wie, jak naprawdę chciałbym płacić za wszystkie zakupy.

Nie przepadam za tradycyjnymi, plastikowymi kartami płatniczymi. Owszem, kiedy już mamy taką w ręce, można nią szybko i wygodnie zapłacić niemal wszędzie – wystarczy przyłożyć do czytnika, ewentualnie wpisać PIN i po sprawie. Tyle tylko, że – no właśnie – trzeba ją w ręce mieć.

A z tym związany jest cały proces, którego w 2018 r. można byłoby już powoli zacząć unikać. Bo kartę trzeba najpierw zabrać z domu, wpakować do portfela, portfel schować do kieszeni, potem w sklepie go wyjąć i wydłubać z niego kartę. Na końcu, po dokonanej płatności, cały proces wypadałoby odwrócić.

Pół biedy jeszcze, kiedy kartę trzymamy na stałe w portfelu. Ja na przykład takiego komfortu nie mam – nie będę zabierał całego portfela na bieganie, jazdę na rowerze czy wypady w góry, a kartę – o czym przekonałem się już boleśnie kilka razy – zdecydowanie warto jest mieć zawsze przy sobie. Gotówka? W takich sytuacjach odpada – monety dzwonią nieznośnie, a banknoty lubią się niszczyć. Przetestowane.

Rezultat – kilkukrotnie zdarzyło mi się zrobić zakupy, po czym przy samej kasie okazywało się, że akurat kieszonka na kartę płatniczą świeci pustką.

Są jednak dwie rzeczy, które niemal zawsze mam ze sobą. I mój bank właśnie zaoferował pełne wsparcie dla obydwu z nich.

Dla wielu osób debiut Apple Pay w Polsce jest tylko ciekawostką. Dla wielu innych – jednym z najważniejszych wydarzeń w tym roku. W końcu bowiem Apple dostrzegł nasz kraj, ułatwiając wielu użytkownikom życie.

Dla mnie natomiast debiut Apple Pay jest zaskakującym uzupełnieniem oferty BZ WBK, w którym mam konto. Zaskakującym, bo moje zestawienie sprzętowe jest niesamowicie niszowe, a jednak jest w pełni obsługiwane.

Pierwszy sprzęt jest oczywisty – to iPhone.

Nie mam nawet najmniejszych wątpliwości, że od tej pory to właśnie iPhone stanie się moim podstawowym narzędziem płatniczym. O ile bowiem z łatwością wymienię z pamięci przypadki, kiedy zorientowałem się nagle, że nie mam ze sobą portfela lub karty, o tyle nie pamiętam, kiedy ostatnio nieświadomie wyszedłem gdziekolwiek bez telefonu.

W czym telefon jest lepszy od plastikowej karty? We wszystkim. Łatwiej ze sobą zabrać, szybciej uświadomimy sobie, że go zgubiliśmy, łatwiej zdalnie namierzyć, przy kasie też uwiniemy się szybciej. Nie mówiąc już o tym, że mając telefon w ręce łatwiej… sprawdzić, ile mamy gotówki na koncie, i czy starczy nam na planowane zakupy. Karta tego nie pokaże.

Jedyny aspekt, w którym fizyczna karta ma przewagę, to całkowita niezależność od gniazdka z prądem. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie jednak nawet pojedynczej sytuacji z ostatnich kilku lat, kiedy smartfon rozładowałby mi się w ciągu dnia. Nie podejrzewam więc, żeby było to problemem.

Apple Pay w BZ WBK uruchomiłem więc natychmiast, kiedy tylko ogłoszono jego wprowadzenie. I eksperymentalnie zostawię teraz kartę płatniczą w szufladzie, żeby przekonać się, czy miałem rację wieszcząc koniec plastiku w moim życiu.

Idealnym partnerem dla iPhone’a i płatności Apple Pay byłby Apple Watch. Nie mam go, ale i to nie jest przeszkodą.

Przy premierze każdej generacji Apple Watcha robię długotrwałe podchody, żeby sprawić sobie i ten gadżet. I gdybym był w innym banku, pewnie ostatecznie bym się złamał i porzucił dotychczasowy zegarek i opaskę na rzecz kolejnego sprzętu z jabłkiem w logo.

Płatność zegarkiem, choć może w Polsce jeszcze nie tak popularna jak płatność smartfonem, jest dla mnie bowiem nie tylko gadżetem, ale czymś, co niesamowicie ułatwi mi życie. Pozwala bowiem wyjść od czasu do czasu na rower czy bieganie, bez konieczności zabierania ze sobą niczego poza zegarkiem i słuchawkami. Tak, biorę tylko zegarek do rejestrowania treningu, słuchawki do odtwarzania muzyki, a całą resztę zostawiam za sobą. Co najważniejsze, pomimo tego, że portfel i telefon leżą spokojnie na szafce w domu, w każdym momencie mogę np. kupić sobie coś do picia, czy zjeść obiad na dłuższej wycieczce rowerowej. Bez zabierania ze sobą brzęczących monet, bez niszczejących np. na deszczu banknotów i bez uwierającego plastiku.

Jak to możliwe?

Nie, nie ma żadnego tricku, żeby uruchomić płatności Apple Pay na innych zegarkach niż Apple Watch. Ale właśnie dlatego cieszę się, że usługa ta trafiła m.in. właśnie do BZ WBK, bo ten bank już wcześniej oferował inną interesującą mnie metodę płatności bez plastiku – Garmin Pay. Ba, jak na razie oferuje ją jako jedyny bank w Polsce.

Na razie wprawdzie Garmin Pay jeszcze nie aktywowałem – Fenix 5 Plus został zaprezentowany zaledwie wczoraj – ale wiem, a przynajmniej mam nadzieję, że zrobię to bardzo, bardzo niedługo.

W rezultacie nie będę musiał zmieniać nic w moim komplecie codziennej elektroniki, bez której nie wyobrażam sobie życia. Nie zmienię telefonu na inny, bo płatności za jego pomocą są już wspierane. Nie jestem też zmuszony do zmiany marki moich ulubionych zegarków sportowych (i codziennych!), bo i nimi bez problemu zapłacę za zakupy.

Jednak wybór to piękna rzecz.

*Partnerem tekstu jest BZ WBK.

Dołącz do dyskusji

Advertisement