App Store robi dobrze to, co Google Play robi tragicznie. Dzięki iPhone’owi zacząłem odkrywać świetne aplikacje

App Store robi dobrze to, co Google Play robi tragicznie. Dzięki iPhone’owi zacząłem odkrywać świetne aplikacje

App Store robi dobrze to, co Google Play robi tragicznie. Dzięki iPhone’owi zacząłem odkrywać świetne aplikacje

Z Androidem spędziłem kilka ładnych lat. W zasadzie byłem z nim od samego początku – od modelu HTC Dream (Era G1). Jednak od wielu miesięcy, jak nie lat, miałem wrażenie, że przestały pojawiać się nowe aplikacje, które są warte uwagi. Dopiero gdy przesiadłem się na iPhone’a, zacząłem je na nowo odkrywać. Winny był Sklep Google Play.

App Store to wzór tego, jak powinien wyglądać i działać nowoczesny sklep z aplikacjami i grami mobilnymi. Po wejściu do App Store’u użytkownik dostaje pod nos przygotowane na każdy dzień aplikacje i gry. W zakładce „Dziś” codziennie czeka nowa historia lub nowy temat – mogą to być aplikacje odprężające, wspomagające naukę języków, inspirujące do nauki programowania, zdradzające tajniki fotografii oraz obróbki zdjęć, itp. itd.

Oprócz tego jest polecana jedna aplikacja i jedna gra na każdy dzień. Wystarczy dotknąć karty „Aplikacja na dziś”, aby przeczytać krótki artykuł poświęcony konkretnemu tytułowi. W publikacji tej często są przyjemne grafiki oraz animacje, które pokazują, jak działa dana apka lub gra.

Ostatnią pozycją, którą użytkownik codziennie dostaje świeżą, jest zbiór kilku aplikacji lub gier powiązanych tematycznie. Mogą to być aplikacje zwieszające produktywność, gry, których akcja toczy się w kosmosie lub aplikacje do medytacji i ćwiczeń.

Poza zakładką „Dziś” na użytkownika czekają również katalogi wszystkich gier i aplikacji. Tutaj też sporo się dzieje i co jakiś czas można trafić na zupełnie nowe pozycje.

Twórcy sklepu App Store zadbali o to, aby w widocznym miejscu były wyświetlane zestawienia takie jak „Nasze ulubione nowe gry”, „What We’re Playing”, „This Week’s Favourites”, czy „Nasze ulubione nowe aplikacje”.

Ogólnie jest bardzo, bardzo dużo miejsc, w których sklep wyświetla świeże aplikacje i gry. Użytkownik nieustannie trafia na nowe tytuły. Właśnie to uwielbiam w sklepie Apple. Mam wrażenie, że ktoś po drugiej stronie robi dobrą robotę i dba o to, żebym mógł stale testować nowe pozycje, grać w świetne gry i uczyć się nowych rzeczy – jak medytacja czy programowanie.

Teraz zajrzyjmy do Sklepu Google Play

Po uruchomieniu aplikacji sklepu na samej górze ekranu polecane są „Nowe i zaktualizowane gry”. Spoko.

Jednak chwilę później widzę „Wcześniej zainstalowane aplikacje” i dopisek „Wypróbuj”. Czyli sklep Google Play poleca mi wypróbowanie aplikacji, które już znam i które mam już zainstalowane na swoim smartfonie. Co więcej, często na początku tej listy spotykam aplikacje, z których korzystam regularnie. Nie ma więc mowy, że zainstalowałem coś i o tym zapomniałem. Po co polecać mi takie rzeczy w miejscu, które jest… sklepem? Nie mam pojęcia.

Lecimy dalej. Jedna kategoria gier, druga, kolejna, a potem… „Wcześniej zainstalowane gry”. Czyli znowu coś w co już kiedyś grałem lub nawet nadal mam zainstalowane na swoim smartfonie. Ponownie nie wiem, dlaczego Google próbuje polecić mi coś, co już znam i z czego korzystam.

Do tego dochodzi w kółko polecanie tych samych aplikacji w innych kategoriach i zestawieniach. Przykładowo w karcie „Może Cię zainteresuje”, która jest tworzona „Na podstawie Twoich ostatnich instalacji” widzę kilka tytułów, które dobrze znam i przez długi czas z nich korzystałem.

Serio, Google, który wie o mnie więcej niż ja sam, nie umie zaproponować mi czegoś ciekawego? Czegoś nowego? Czegoś, czego nie znam, ale pasuje do tego, co znam i lubię?

W głowie mi się nie mieści, jak bardzo Google marnuje potencjał Sklepu Google Play.

W App Store Apple codziennie przygotowuje dla swoich klientów serię artykułów i mini zestawień gier. W kategoriach poświęconym grom i aplikacjom wyświetla tematyczne propozycje, w których jest masa ciekawych tytułów. Tytułów, których nie znam i nigdy z nich wcześniej nie instalowałem.

Teraz już się nie dziwię, że korzystając wyłącznie z Androida miałem wrażenie, że nie ma już dobrych nowych aplikacji. Że wszystko, co się dało wymyślić, zostało już wymyślone. Że w kwestii aplikacji mobilnych doszliśmy do ściany.

Oj, jak bardzo się myliłem. Okazało się, że nie ma żadnej ściany, a twórcy aplikacji i gier mają ciągle masę świeżych pomysłów. Żeby jednak zacząć z nich korzystać i przebierać w świetnych tytułach, warto przesiąść na iPhone’a i/lub iPada, ponieważ pod tym względem App Store obecnie nie ma konkurencji.

Dołącz do dyskusji

Advertisement