Bardziej, niż kiedykolwiek potrzebujemy dziś dobrych aplikacji mobilnych

Bardziej, niż kiedykolwiek potrzebujemy dziś dobrych aplikacji mobilnych

Bardziej, niż kiedykolwiek potrzebujemy dziś dobrych aplikacji mobilnych

W jednym z komentarzy pod tekstem na Spider’s Web przeczytałem niedawno pytanie, czy komukolwiek potrzebne są jeszcze nowe aplikacje? Rzeczywiście, w zalewie miliardów propozycji niełatwo dziś znaleźć dobre oprogramowanie.

Nadmiar nie oznacza jednak, że aplikacje mobilne przestały być potrzebne lub odchodzą do lamusa. Wręcz przeciwnie. Im dłużej korzystam ze smartfonów, tym bardziej doceniam dopracowane produkcje i pomysłowe usługi.

Gdy przyjrzę się codziennym nawykom, jak na dłoni widzę, że wiele czynności, które wykonuję, kiedyś obsługiwała przeglądarka. Przykładowo, początek miesiąca, jeszcze parę lat temu, wyglądał tak, że siadałem przed komputerem i za pośrednictwem witryny bankowości internetowej robiłem opłaty. Dziś prawie nie zaglądam na stronę banku. 90 proc. transakcji przeprowadzam z poziomu aplikacji w smartfonie. Zdarza się, że comiesięczne rachunki płacę w autobusie. Mógłbym w zasadzie zautomatyzować tę czynność, korzystając chociażby z polecenia zapłaty, ale dopracowany system zleceń stałych, połączony z łatwością wykonania przelewu mobilnie, dają mi poczucie kontroli nad wydawanymi pieniędzmi.

To jeden przykład. Mogę mnożyć kolejne. Bilet na wspomniany autobus również kupuję w aplikacji. Nie potrafię od niej uciec nawet wówczas, gdy zmieniam środek transportu i przesiadam się na rower miejski. W tym przypadku cały proces wypożyczenia jednośladu i płatności odbywa się za pośrednictwem urządzenia mobilnego.

Zanim wyjdę z domu, by pojeździć rowerem sprawdzam prognozę pogody w aplikacji. Listę zakupów również sporządzam na smartfonie.

W aplikacjach czytam książki, robię zakupy z listy, odpowiadam na maile, komunikuję się ze znajomymi, wyszukuje tematy artykułów. Na smartfonie wykonuję tak wiele czynności, że nie potrafię ich wszystkich policzyć. Służy mi on do organizowania codziennego życia i do pracy.

Mogę się założyć, że w podobny sposób korzysta z urządzeń mobilnych wielu z was. Niewykluczone, że również autor wspomnianego na początku komentarza, choć zniechęcony nadmiarem i, być może, niską jakością niektórych produktów w sklepach Google Play czy App Store, w taki sam sposób ułatwia sobie życie.

Stworzenie dobrej aplikacji to sztuka.

Wybaczcie banał, ale z aplikacjami jest tak, jak z każdym innym przejawem ludzkiej twórczości. Obok dzieł sztuki znajdziemy bohomazy. Wybitnej literaturze towarzyszą gnioty. A naprzeciw Beethovena można teoretycznie postawić disco polo. W oceanie oprogramowania mobilnego pływa, na tej samej zasadzie, mnóstwo śmieci.

Pisanie aplikacji to proces wielotorowy, wymagający mnóstwa pracy, środków i zaangażowania. Sam pomysł nie wystarczy. Wyżej podawałem przykład softu do obsługi roweru miejskiego. Niby jest on przejrzysty i intuicyjny. Zaprojektowany został w taki sposób, że korzystanie z niego byłoby w zasadzie przyjemne. Wystarczył jeden element, fatalna optymalizacja, by zniweczyć ciężką pracę. Bo cóż z tego, że dzięki aplikacji korzystanie z roweru jest banalnie proste, skoro jest ona niestabilna i nie działa, jak należy?

Na co dzień często spotykamy się z takimi przypadkami. Wystarczy poczytać oceny aplikacji w sklepach, by, już na etapie wyboru, nie mieć wątpliwości, że niektórzy twórcy nie tylko nie mieli pomysłu, ale wręcz umiejętności wystarczających, by stworzyć dobry produkt.

Zwróćcie uwagę, że większość tego, co napisałem powyżej dotyczy często dużych, komercyjnych projektów, przy których pracowali najczęściej deweloperzy z doświadczeniem. Tymczasem dziś można usłyszeć wręcz pogląd, że tworzenie oprogramowania to umiejętność, której może nauczyć się prawie każdy.

Czy każdy może być developerem?

Żyjemy w czasach, w których słowa się zdewaluowały. Pisarzem może się nazwać autor grafomańskiej książki, wydanej w self-publishingu, a developerem człowiek, który stworzył bezużyteczną i źle działającą aplikację. W takim ujęciu w zasadzie każdy może określić się szumnym mianem twórcy oprogramowania. Inna sprawa, że nie powinien, ale ten tekst nie traktuje o etyce.

Zamiast podkolorowywania rzeczywistości w profilu na Linkedinie, dobrze byłoby po prostu uczciwie zdobyć wiedzę w zakresie większym niż szczątkowy. Wbrew potocznej opinii, proces ten jest dość długi i żmudny. Na szczęście metodę nauki możemy dostosować do własnych zdolności poznawczych.

Jednym ze sposobów uczenia się, są kursy wideo. Z doświadczenia wiem jednak, że nie powinniśmy się ograniczać do rodzimych szkoleń, prowadzonych wyłącznie po polsku.

The Complete Android Oreo Developer Course jest najlepiej sprzedającym się kursem o tworzeniu aplikacji na Androida na platformie Udemy.

Jego twórca, Rob Percival, to nauczyciel matematyki, który ponad dekadę temu zaczął uczyć również kodowania. Na swojej stronie internetowej chwali się, że w jego szkoleniach wzięło udział ponad 750 tys. osób.

Udemy: Jak tworzyć aplikacje na Androida? Kurs programowania

Kompletny kurs developera tworzącego aplikacje na Androidzie to 37,5 godziny filmów i 117 artykułów dla początkujących. Autor oferuje też voucher na dostęp do chmury Amazonu o wartości 100 dol. i zasoby w postaci zdjęć, grafik, szablonów aplikacji, które wycenił na 500 dol.

Sam kurs wprowadzi uczestników w takie zagadnienia jak Android Studio, Java, Kotlin i ma na celu nabycie umiejętności praktycznych poprzez tworzenie aplikacji.

Kupując The Complete Android Oreo Developer Course, nabywamy dożywotni dostęp do niego oraz mamy gwarancję zwrotu środków do 30 dni. Szkolenie jest dostępne w promocyjnej cenie 34,99 zł, czyli ze zniżką 94 proc.

Partnerem tekstu jest platforma Udemy.

Dołącz do dyskusji