Co ja właśnie zobaczyłem? Samsung porównał Galaxy S9 do jakiegoś starego iPhone’a i cieszy się, że jest szybszy

Artykuł/Sprzęt 18.05.2018
Co ja właśnie zobaczyłem? Samsung porównał Galaxy S9 do jakiegoś starego iPhone’a i cieszy się, że jest szybszy

Co ja właśnie zobaczyłem? Samsung porównał Galaxy S9 do jakiegoś starego iPhone’a i cieszy się, że jest szybszy

Konkurentem dla najnowszego Samsunga Galaxy S9 jest iPhone 6 – takie wnioski rodzą się po obejrzeniu nowej reklamy Samsunga, zaprezentowanej w Stanach Zjednoczonych.

Lubiłem reklamy porównawcze Samsunga. Koreański producent od lat wbija szpilę swojemu amerykańskiemu konkurentowi. Robił to już w czasach modelu Galaxy S II, czyli w okolicach 2011 r.

Koreańczycy od lat pozycjonują swoje urządzenia jako znacznie lepszą alternatywę dla iPhone’a. Wspomniany spot sprzed siedmiu lat pokazuje słynne kolejki do Apple Store’ów tuż przed rozpoczęciem sprzedaży kolejnego iPhone’a. Marketingowcy Samsunga postanowili wówczas wyśmiać ten, nie ukrywajmy, irracjonalny zapał fanów Apple’a, wymagający od nich ofiary w postaci długich godzin spędzonych w kolejkach po smartfon, który miałby być gorszy od Galaxy S II.

Ten typ reklamy pojawiał się wielokrotnie. Przykładowo, 3 lata później Samsung kpił, że iPhone 6 Plus jest imitacją Galaxy Note’a. Pretekstem był rozmiar wyświetlacza.

Historia się toczy, a Samsung z nieudolnego kopisty przeistoczył się przez lata w potentata na rynku smartfonów, oferującego urządzenia, które określamy kalką z języka angielskiego, czyli mianem flagowców. Dziś tak naprawdę Samsung nie musi porównywać się z Apple’em, ale robi to z uporem maniaka i bywa, że nieudolnie.

Samsung Galaxy S9 konkurencją dla iPhone’a 6.

W najnowszym spocie zobaczyć możemy scenę z lotniska. Widzimy zatem sfrustrowaną kobietę z iPhone’em 6 w ręku, która może z zazdrością popatrzeć, jak działa najnowszy Samsung Galaxy S9. Oś fabuły spotu stanowią problemy z wydajnością, związane ze spowalnianiem starszych urządzeń Apple’a. To pokłosie afery, która ujrzała światło dzienne pod koniec ubiegłego roku, gdy okazało się, że Apple obniża za pomocą oprogramowania wydajność m.in. procesora i układu graficznego, by zapobiec restartom urządzeń. Gdy skandal wybuchł, Apple początkowo zmniejszył ceny wymiany akumulatorów w iPhone’ach 6, 6S, 7 i ich wersjach Plus, oraz iPhonie SE.

Z kolei pod koniec marca bieżącego roku pojawiła się aktualizacja systemu iOS do wersji 11.3, która pozwala użytkownikowi wybrać, co jest dla niego ważniejsze – wydajność czy brak samoczynnych restartów w sytuacjach, gdy akumulator nie może obsłużyć tzw. „szczytowego poboru mocy”.

Oczywiście afera z zaniżaniem wydajności iPhone’ów nadawała się idealnie do obśmiania przez konkurencję.

Ba, zdziwiłbym się, gdyby nie wykorzystano jej przeciwko Apple’owi. Problem w tym, że najnowszy spot to poniekąd strzał w stopę Samsunga.

Jak bowiem tłumaczyć fakt, że Koreańczycy zestawiają swój najnowszy, napakowany technologią model do staruszka sprzed 4 lat, który trafił na rynek kilka miesięcy po Samsungu Galaxy S5? Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że dziś rzadko już widuje się posiadaczy wspomnianego telefonu Samsunga, zaś w sklepach można nadal nabyć nowego iPhone’a 6. Mało tego, urządzenie w dalszym ciągu otrzymuje najnowsze aktualizacje oprogramowania, w przeciwieństwie do es-piątki, o której świat dawno zapomniał.

Reklama pomyślana została bez wątpienia z myślą o zainteresowaniu użytkowników starszych urządzeń. To rodzaj oczka puszczonego do nich. Samsung zdaje się mówić: czas na zmianę. Problem w tym, że równie dobrze posiadacze nowszych smartfonów mogą zadać pytanie: dlaczego koreański gigant porównuje swój topowy telefon z dziadeczkiem. Co z nim nie tak, skoro nie stawia się go w pierwszej kolejności naprzeciw iPhone’a X?

Owszem reklama podkpiwa również z notcha, ale jest to już raczej zwykła złośliwostka, strzał z kapiszonu. Zwłaszcza, biorąc pod uwagę, jak w wielu urządzeniach z Androidem, również tych sztandarowych, notch się pojawił.

Po obejrzeniu spotu, chciałoby się napisać tylko jedno: Samsungu, stać cię na więcej. Naprawdę nie musisz, a nawet nie powinieneś porównywać swojego najlepszego smartfonu z telefonami sprzed lat.

Dołącz do dyskusji

Advertisement