Paweł Opydo ma prawo do hejtu, nawet kiepskiego. Będę go bronił

Felieton/Media 17.05.2018
Paweł Opydo ma prawo do hejtu, nawet kiepskiego. Będę go bronił

Paweł Opydo ma prawo do hejtu, nawet kiepskiego. Będę go bronił

Paweł Opydo to chyba najbardziej znany hejter polskiej sieci. Kiedyś hejtował w komentarzach pod tekstami w internecie, potem hejtował już bezpośrednio, wywołując zainteresowanych do tablicy na swoim Facebooku.

Potem hejtował jeszcze na swoim blogu. Bardzo podobał mi się happening, w którym shejtował sprzedajną vlogosferę w serwisie Patronite.pl, gdzie zorganizował na siebie samego zrzutkę, ale wraz ze swoją bardzo żywą, zaangażowaną, fanatycznie oddaną wręcz społecznością w milczącym, artystycznym porozumieniu, nonkonformistycznie zakończył ją na deklaracji 150 złotych miesięcznie. Celnie ganiło to oderwanie twórców od wartości i hejtowało ślepą pogoń za mamoną.

Potem Paweł Opydo zaczął hejtować na swoim kanale w serwisie YouTube – taki Niekryty Krytyk, tylko z brodą, bez kilku zabawnych filmów i bez miliona subskrypcji. A dowiedziałem się o jego istnieniu dopiero kilka dni temu, gdy pojawiło się podejrzenie, że znany wydawca muzyki, firma Universal, wysuwa względem jego osoby roszczenia prawnoautorskie.

Żebyśmy lepiej mogli zrozumieć, co jest przedmiotem dyskusji, tutaj na przykład Paweł Opydo hejtuje piosenkę Taconafide. Czy krytyka jest w tym wypadku uzasadniona – trudno powiedzieć, w mojej na przykład ocenie twórczość Taco Hemingwaya stoi na porównywalnym poziomie, co cały kanał Pawła Opydo, program gospodarczy Partii Razem, Radomiak Radom, ludzie chodzący w sandałach i napoje Pepsi. Wnioski pozostawiam każdemu z osobna.

Universal nie ma racji w sporze z Pawłem Opydo.

W mojej prywatnej ocenie, bazując na doświadczeniu zawodowym, znajomości ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, doktryny i orzecznictwa, firma Universal nie ma – niestety – racji w tym sporze i tym samym wręcz troszeczkę szkodzi swojemu wizerunkowi.

Szerzej o prawnych aspektach tego, co tam się dzieje, piszę oczywiście na Bezprawniku, więc wszystkich planujących karierę na polskim YouTube, możliwość tworzenia świeżych, dowcipnych treści niewielkim kosztem, wielkie pieniądze z Patronite, czy uznanie fanek komiksów – odsyłam do lektury artykułu: Pawel Opydo kontra Universal, czyj prawnik ma rację?

Martwi mnie natomiast, że tego typu sytuacja ma miejsce, ponieważ wydaje mi się, że jest to kolejny raz, gdy prawo autorskie jest nadużywane, a tym samym szkodzi ludziom, którzy pewnego pięknego dnia, zupełnie na poważnie, będą chcieli egzekwować swoje prawnoautorskie roszczenia. Niestety, YouTube – za co trudno go winić – zwykł stawać w tego typu sytuacjach po stronie wielkich wydawnictw.

A te? Cóż, przypomina mi się historia, jak Telewizja Republika opublikowała wycinek filmu Pyta.pl w swoim materiale, po czym zgłosiła prawnoautorskie roszczenia względem oryginału.

Universal twierdzi, że o pomyłce nie może być mowy i wchodzi w spór doktrynalny. Zastanawiam się (i mam nadzieję) czy sprawa trafi do sądu. Jeśli Universal Music Polska wygra, no to pewnie wyświetli sobie przy filmach Opydo reklam za dobre 30-40 złotych. Jeśli przegrają, bardzo możliwe, że nazwa wielkiego  wydawnictwa zacznie się w internetowych wyszukiwarkach pojawiać w kontekście słów “copyright trolling”.

Dołącz do dyskusji

Advertisement