Sam mógłbym dostać taki prezent na Dzień Dziecka. Nintendo LABO to raj dla młodych inżynierów – recenzja

Recenzja/Gry 31.05.2018
Sam mógłbym dostać taki prezent na Dzień Dziecka. Nintendo LABO to raj dla młodych inżynierów – recenzja

Sam mógłbym dostać taki prezent na Dzień Dziecka. Nintendo LABO to raj dla młodych inżynierów – recenzja

Obiekty od trzech godzin biorą udział w zamkniętym laboratoryjnym eksperymencie. Samiec, 28 lat, zdaje się posiadać główną inicjatywę, ale samica, 28 lat, również przejawia zainteresowanie produktem. W przypadku obu osobników zarejestrowano takie symptomy i zachowania jak śmiech, szczerzenie zębów, zadowolenie i ekscytacja. Wnioski z obserwacji: niesamowite, ile radości może dać kilkanaście kartonów.

Nintendo LABO to specjalne zestawy do własnoręcznego złożenia, stworzone głównie z myślą o dzieciach od 7 roku roku życia. LABO łączy unikalne możliwości konsoli Nintendo Switch, wirtualnych gier wideo oraz tekturowych konstrukcji, które składa się w taki sam sposób jak popularne puzzle 3D. Kartonowe arkusze stanowią większą część zestawu, uzupełnione o pudełko z grą oraz pakiet akcesoriów takich jak gumki, sznurki czy plastikowe obręcze.

Każdy zestaw Nintendo LABO to spoooora paka

Do konstruowania przedmiotów z serii Nintendo LABO nie potrzeba żadnych narzędzi. Ideą tego produktu jest to, aby korzystać z niego bez niebezpiecznych obiektów dla dzieci, zachowując czystość oraz porządek. Jedynymi odpadami tworzonymi podczas składania są kawałki kartonu pochodzące z plansz pełnych elementów do wypychania. Następnie z tych elementów tworzy się konstrukcje w oparciu o instrukcje wyświetlane na ekranie Nintendo Switcha.

Poradnik składania przedmiotów na konsoli Nintendo Switch to wzór, jakim powinno inspirować się LEGO.

W skład testowanego przeze mnie zestawu Variety Kit wchodzi pięć projektów: wędka, kierownica, samochodziki RC, domek oraz pianino. Każdy z tych modeli posiada własną instrukcję tworzenia, w pełnym środowisku 3D. Instrukcję można dowolnie obracać, przybliżać oraz oddalać. Polecenia są świetnie rozpisane, krok po kroku pokazując każdy ruch. Nie w formie slajdów, ale płynnej animacji, której tempo można dostosowywać do własnych potrzeb.

W menu można poznać szacowany czas składania każdego projektu

Gdy coś pójdzie nie tak, poradnik można cofnąć i dokładniej przyjrzeć się konkretnemu krokowi. Instrukcja jest tak czytelna, że nawet najmłodsi konstruktorzy bez problemu sobie z nią poradzą. Nawet ci bez znajomości języka angielskiego. Właśnie czegoś takiego brakowało mi w zestawach LEGO. Możliwości uruchomienia płynnej, zaanimowanej instrukcji 3D na smartfonie, która krok po kroku pokazuje co robić dalej. Powstała co prawda aplikacja dla zestawów Technic, ale jest takiej jakości, że lepiej o niej nie wspominać.

Co ważne, trójwymiarowe poradniki również są częścią atrakcyjnej przygody. Pojawiają się w nich postaci niezależne, które mają swoje charaktery, a nawet misje do wykonania. Niestety, w tym obszarze brak polskiej wersji językowej daje się mocno we znaki. Bez podstawowej znajomości angielskiego pociecha może stracić wiele smaczków. Nie sprawi to, że konstruowane modele będą gorsze, ale to już naprawdę najwyższy czas, żeby Nintendo na poważnie pomyślało o języku polskim.

Tych smaczków niestety nie wychwyci dziecko bez znajomości angielskiego

Jestem zdumiony, jak pomysłowe, ciekawe, interaktywne i solidne są konstrukcje LABO.

Można sądzić, że kartonowe przedmioty posiadają niską wytrzymałość, a dzieci w kilka chwil się z nimi rozprawią. Nintendo jednak naprawdę się postarało, aby konstrukcje były możliwie wytrzymałe oraz odporne na eksploatację. Weźmy wędkę z kołowrotkiem. Po tak zwanej domówce sprzęt do wirtualnego połowu był nie tylko cały, ale rownież bez widocznych zniszczeń. Tam, gdzie konstrukcje LABO są ruchome i interaktywne, postarano się o optymalne zabezpieczenie materiału. Autentycznie chylę czoła przed projektantami tych cudów i ich pomysłowością.

Składanie obiektów to wielka przyjemność. Zwłaszcza, jeżeli w dzieciństwie szaleliście za klockami, puzzlami albo próbowaliście sił z origami. Projekty są zdumiewająco interaktywne. Gdy po raz pierwszy zobaczyłem pomysł na środek pianina, kiwałem z uznaniem głową szczerząc się od ucha do ucha. Tworzenie z Nintendo LABO relaksuje i daje wiele frajdy. Trzeba jednak liczyć się z tym, że projekty bywają bardzo angażujące. Cześć zbudujesz w kilkanaście minut, ale cześć w parę godzin. Nie przesadzam. Leniwe składanie wędki przy jednoczesnym oglądaniu treści VoD zajęło dwóm dorosłym osobom całe południe.

Model kołowrotka jest trójwymiarowy i można go swobodnie obracać

Podczas składania LABO ani razu nie doszło do uszkodzenia materiału. Karton jest wystarczająco gruby i nie wygina się. Wracając do wcześniej wspomnianej wędki, wysuwane wędzisko nie wygina się w żadną stronę. Motocyklowa kierownica jest zaskakująco solidna i można wykonywać nią raptowne skręty. Nie trzeba rownież obawiać się o wytrzymałość klawiszy pianina. Chociaż mówimy o tymczasowych zabawkach z kartonu, których czas sprawności jest policzony, to nie trzeba się obawiać, że konstrukcje rozlecą się w kilka godzin od zbudowania.

Tworzenie to tylko cześć przyjemności. Żywotność Nintendo LABO wydłuża granie.

Każdy z pięciu projektów jest jednocześnie kontrolerem dla unikalnej gry wideo wyświetlanej na tablecie konsoli Nintendo Switch. Wędką będziemy łowić jak największe ryby. Z kierownicą weźmiemy udział w prostym wyścigu. Za pomocą pianina skomponujemy utwór, a domek to seria mini-gier w zamkniętym, eksperymentalnym i bardzo sympatycznym środowisku. Każdą grę można uruchomić dopiero po zbudowaniu obiektu, czyli prześledzeniu instrukcji od początku do jej końca.

W każdej konstrukcji jest miejsce na Joy-Cony, będące sercem LABO

Oczywiście gry nie są przesadnie rozbudowane. To pomniejsze tytuły, w które można z przyjemnością pograć kilkanaście minut dziennie, lecz dłuższej rozgrywce zaczyna towarzyszyć monotonia. Małe dzieci są zachwycone, ale dla nich największa frajda to samo machanie wędką albo wykręcanie kierownicy. Kilkuletni podopieczni tak naprawdę nie zwracają uwagi na jakość samej rozgrywki. Ważniejsza jest immersja, a w tym obszarze Nintendo przeszło samo siebie.

Jestem pod wielkim wrażeniem tego, jak pomarańczowy sznur od wędki zamienia się w cyfrowy obiekt. Wirtualna linka zaczyna się w tym samym miejscu, w którym kończy się ta prawdziwa. Ruszając nią na boki ruszamy również wirtualnym odpowiednikiem. Akcelerometry, żyroskopy i czujniki podczerwieni umieszczone w Joy-Conach zostały wykorzystane po mistrzowsku. Wmontowane w kartonowe obiekty, spisują się zaskakująco dobrze. Cechuje je gigantyczna precyzja. Trzymając w dłoniach kierownicę motocyklu kompletnie zapomniałem, że to tylko karton napędzany plastikowymi Joy-Conami.

Gry wideo są miłe dla oka, ale niezbyt rozbudowane

Wielka szkoda, że Nintendo nie poświęciło na potrzeby LABO którejś kultowej marki. Na przykład Zeldy, Metroida albo Mario. W zestawie Variety Kit brakuje mi rozbudowanej produkcji, w której z przyjemnością spędziłbym kilka godzin zamiast kilkunastu minut. Ależ ochoczo wymachiwałbym Master Swordem, walcząc z goblinami z The Legend of Zelda. Albo strzelał do kosmitów z perspektywy pierwszej osoby, jak w Metroid Prime. To by było coś kapitalnego. Autentyczny system seller. Na własnej skórze przekonałem się, że LABO skrywa gigantyczny potencjał i wiem, że można go jeszcze lepiej wykorzystać.

Prawdziwie inspirujący Toy-Con Garage, czyli ukryty eng-game Nintendo LABO

Po zbudowaniu wszystkich konstrukcji wchodzących w skład zestawu gracze zyskują dostęp do zupełnie nowego trybu, jakim jest Toy-Con Garage. To właśnie tutaj kreatywność i pomysłowość młodych inżynierów może się wznieść na zupełnie nowy poziom. Garage jest czytelnym i prostym edytorem, który oferuje masę możliwości. Program działa w oparciu o zasady if -> then, uzależniając wibracje, elementy wyświetlane na ekranie, dźwięki oraz masę innych elementów od komend. Te własnoręcznie stworzy gracz przy użyciu dotykowego ekranu, stylizowanego na połączenie deski kreślarskiej z programem komputerowym.

Chociaż wykonane z kartonu, konstrukcje LABO są zaskakująco wytrzymałe

Jestem pod wielkim wrażeniem kreacji, jakie powstają w Toy-Con Garage. Gracze z całego świata tworzą niesamowite konstrukcje, jak na przykład stadion baseballowy z punktacją działającą w czasie rzeczywistym, arenę do walk Pokemonów czy tor z przeszkodami dla Joy-Conów poruszających się pod wpływem… wibracji. Niesamowite, absolutnie niesamowite pomysły. Jeżeli macie w domu małego inżyniera, Garaż Nintendo będzie dla niego kapitalnym miejscem do rozwoju. Aż dziw, że tak wspaniała opcja LABO została oddana użytkownikom dopiero na sam koniec. Moim zdaniem to największa zaleta tego produktu!

Największe zalety:

  • Kreatywny Toy-Jon Garage
  • Akceptowalna cena (259 i 299 zł w zależności od zestawu)
  • Kartonowe konstrukcje są zaskakująco solidne i interaktywne
  • Świetne instrukcje 3D (uczcie się, LEGO!)
  • Zabawa na znacznie dłużej niż dwa popołudnia
  • Bardzo przyjemny proces składania, do którego nie potrzeba żadnych narzędzi

Największe wady:

  • Gry wideo średniej jakości
  • Brak wsparcia solidnymi markami Nintendo takimi jak Mario czy Zelda
  • Brak polskiej wersji językowej
  • Ograniczona czasowo żywotność konstrukcji-kontrolerów

Najciekawsze garażowe projekty możecie podejrzeć na oficjalnej stronie Nintendo. Układy zależności efektownych konstrukcji sięgają dziesiątek, jak nie setek zależności. Wyglądają niczym gigantyczne pajęczyny powiązań, których nikt by nie podejrzewał po „prostej grze dla dzieci z kartonami“. Nintendo po raz kolejny pokazuje swój geniusz, tworząc tak unikalny, nastawiony na rozwój i edukację tytuł. LABO spisuje się średnio jako zbiór gier wideo, ale to kapitalne środowisko dla wspierania kreatywności młodych twórców.

Tylko co ja teraz zrobię z papierową wędką, kierownicą, samochodzikami, pianinem oraz domkiem?

Dołącz do dyskusji