Bez zmęczenia, za to z mnóstwem frajdy. Elektryczny rower MTB Kawasaki – recenzja

Recenzja/Sprzęt 19.05.2018
Bez zmęczenia, za to z mnóstwem frajdy. Elektryczny rower MTB Kawasaki – recenzja

Bez zmęczenia, za to z mnóstwem frajdy. Elektryczny rower MTB Kawasaki – recenzja

Na Spider’s Web z reguły nie testujemy rowerów, ale tym razem mamy do czynienia z wyjątkowym jednośladem. Kawasaki KX-E-MTBFRONT-RBA to elektryczny rower, który świetnie sprawdzi się nie tylko w terenie, ale i w mieście.

Małe pojazdy elektryczne z roku na rok stają się coraz popularniejsze. Przykładowo, segment deskorolek elektrycznych mocno promuje Casey Neistat – jeden z najpopularniejszych youtuberów – który słynie z tego, że porusza się po Nowym Jorku właśnie na takim sprzęcie. Zanim jednak wskoczycie na elektryczną deskorolkę, warto przyjrzeć się konstrukcji nieco bliższej naszym przyzwyczajeniom, czyli rowerowi.

Jak działa elektryczny rower Kawasaki?

Kawasaki KX-E-MTBFRONT-RBA (co za nieprzyjemna nazwa!) to elektryczny rower górski legendarnego japońskiego producenta. Kawasaki na pewno możecie kojarzyć z motocyklami, ale elektrycznego KX-E-MTBFRONT-RBA nie można określić tym mianem. To rower pełną ramą, tyle tylko, że z silnikiem.

Elektryczny rower różni się od zwykłego dwoma elementami: akumulatorem i silnikiem. Ten pierwszy jest zgrabnie wmontowany w dolną część ramy, a napęd mieści się w tylnej piaście, dzięki czemu bezpośrednio napędza koło. Poza tym to klasyczna konstrukcja MTB z dość fikuśną ramą, tarczowymi hamulcami mechanicznymi i pojedynczą tylną przerzutką Shimano Acera z siedmioma biegami.

Co ważne, rower elektryczny nie może jeździć na samym napędzie silnika. Pedałujemy tak jak na klasycznym rowerze, a cała elektronika to jedynie (albo aż!) układ wspomagający. Silnik sprawia, że w jazdę wkładamy mniej siły, dzięki czemu mniej się męczymy. Możemy jechać szybciej przy mniejszym wysiłku i o wiele sprawniej pokonujemy wzniesienia.

Jazda rowerem elektrycznym kojarzy mi się z chodzeniem po ruchomym chodniku.

Kojarzycie ruchome chodniki znane na przykład z lotnisk? Idziecie na nich ze zwykłą szybkością, a wszystko wokół przemieszcza się nieproporcjonalnie szybko. Takie wrażenie towarzyszy jeździe elektrycznym rowerem.

Po włączeniu zasilania poprzez przycisk na akumulatorze musimy włączyć sterownik na kierownicy. Niewielki panel pokazuje poprzez diody poziom naładowania akumulatora i stopień wspomagania. Sterownik niestety nie robi najlepszego wrażenia swoją jakością wykonania (w testowanym przeze mnie modelu był w jednym miejscu wgnieciony), a dodatkowo diody są zupełnie niewidoczne w słońcu.

Poprzez przyciski możemy wybrać poziomy wspomagania: Low, Medium i High, a także pośrednie wartości. W ustawieniu Low wspomaganie jest ledwie odczuwalne, z kolei w High naprawdę mocno czuć pracę silnika. Jazda w tym trybie nie sprawia żadnej trudności nawet na sporych wzniesieniach.

Tryb High jest jednak problematyczny przy precyzyjnym manewrowaniu rowerem, np. na zatłoczych przejściach dla pieszych. Rower potrafi się wyrywać, więc można dość łatwo spowodować wypadek. Trzeba mieć to na uwadze. W niższych trybach wspomagania reakcje napędu nie są tak agresywne.

Maksymalna szybkość jazdy zależy od siły naszych mięśni, ale trzeba pamiętać, że powyżej prędkości 25 km/h silnik wyłącza się. Wynika to z przepisów prawa. Rower ma też tryb Walk, w którym możemy ustawić limit wspomagania na 6 km/h, dzięki czemu możemy jechać z napędem obok idącej osoby.

Warto dodać, że z uwagi na kształt ramy rower nie sprawdzi się u osób poniżej 175 cm wzrostu. Kawasaki KX-E-MTBFRONT-RBA jest dostępny tylko w jednym rozmiarze ramy – 53 cm – co teoretycznie jest rozmiarem dla osoby o wzroście 190 cm. Ja mierzę 178 cm i rower był wygodny, ale rama była dość wysoko. Niższe osoby na pewno będą musiały uważać przy zsiadaniu.

Warto dodać, że przedni amortyzator ma regulację oraz blokadę, dzięki czemu można go zablokować na płaskim terenie, np. na ścieżce rowerowej, co poprawia efektywność jazdy.

Zasięg i ładowanie

Zasięg roweru Kawasaki na jednym ładowaniu wynosi według producenta „do 80 km”. Zależy jednak od wagi użytkownika (maksymalna to 120 kg), ustawionego stopnia wspomagania, temperatury, pogody, rodzaju terenu i innych czynników. W praktyce udawało mi się wycisnąć z roweru jakieś 40, w porywach do 50 km.

Samo ładowanie jest rozwiązane bardzo rozsądnie. Możemy podłączyć cały rower do gniazdka, albo przy pomocy kluczyka wypiąć akumulator i naładować go w domu. Rower w tej sytuacji może zostać w piwnicy lub w garażu.

A co jeśli akumulator zupełnie się rozładuje?

W takiej sytuacji jazda cały czas jest możliwa, ale musimy w całości polegać na sile swoich mięśni. Niestety rower Kawasaki waży prawie 30 kg, co naprawdę czuć podczas jazdy. Sprzęt zachowuje się jak mały czołg, co jest problematyczne nie tylko podczas jazdy, ale także przy wnoszeniu roweru na piętro.

Mimo to bez prądu można sobie poradzić. Na rozładowanym akumulatorze przejechałem trasę o długości 10 km, co było bardziej męczące niż w zwykłym rowerze, ale jak najbardziej możliwe.

Czy elektryczny rower daje radość z jazdy?

Daje, i to jaką! Jazda to czysta przyjemność. Podczas kilku pierwszych tras na pewno będzie wam towarzyszył banan na twarzy. Kawasaki KX-E-MTBFRONT-RBA na pewno sprawdzi się u osób, które podróżują rowerem do pracy lub na uczelnię. Do tego Kawasaki poradzi sobie w deszczu.

Elektryczny rower nie sprawdzi się jednak u osób, którym zależy na poprawie kondycji. Jazdy, zwłaszcza na wysokim trybie wspomagania, zupełnie nie czuć. Nie można traktować tego traktować jako wysiłku fizycznego, to raczej efektywny sposób poruszania się po mieście lub w terenie, bo przecież testowany rower to pełnokrwisty MTB.

Komu mogę polecić rower Kawasaki KX-E-MTBFRONT-RBA?

Sprzęt kosztuje obecnie 6999 zł. Sporo, jak na rower, ale całkiem przyzwoicie jak na rower elektryczny. Konkurenci prezentują podobny poziom cenowy.

Niestety jednocześnie często prezentują bardziej nowoczesne podejście do tematu elektryczności, co rozumiem chociażby poprzez wyświetlacz w sterowniku, czy aplikację mobilną pozwalającą sterować rowerem i zmieniać jego parametry. Tego typu dodatków nie znajdziecie w Kawasaki, a szkoda.

Radość z jazdy stoi jednak na bardzo wysokim poziomie. Mam porównanie jedynie do elektrycznego roweru BMW, który był dokładnie dwa razy droższy, a pod względem jazdy nie dawał właściwie nic ponad to, co zapewnia testowany rower Kawasaki.

Podsumowując: jeśli możesz przeznaczyć na taki sprzęt 7 tys. zł, gorąco polecam, o ile potrzebujesz efektywnego środka transportu, lub po prostu nie lubisz się męczyć. Musisz jednak pamietać, że jazda rowerem elektrycznym raczej nie pomoże ci w poprawie kondycji. Pomijając ten fakt, Kawasaki KX-E-MTBFRONT-RBA oferuje wszystkie zalety jazdy rowerem, na czele ze spędzaniem czasu na świeżym powietrzu.

Zalety:

  • naprawdę duża przyjemność z jazdy,
  • akumulator ładnie zintegrowany z ramą,
  • możliwość wyjęcia akumulatora i ładowania go w mieszkaniu,
  • możliwość regulacji siły wspomagania,
  • tryb Walk (prędkość ograniczona do 6 km/h),
  • to nadal rower, którym można poruszać się bez wspomagania…
  • …w czym pomaga amortyzator z możliwością blokady, wygodne siodełko, sprawne hamulce i pojedyncza, siedmiobiegowa przerzutka.

Wady:

  • bardzo duża masa roweru (prawie 30 kg),
  • sterownik na kierownicy nieczytelny w słońcu,
  • rama niedostosowana do osób o niższym wzroście,
  • dość archaiczny sterownik i brak aplikacji.

Recenzję roweru elektrycznego Kawasaki możecie też zobaczyć na filmie.

Dołącz do dyskusji