Lekarstwo na ograniczenia współczesnych laptopów. Ten gadżet powinien się znaleźć w każdej torbie

Lekarstwo na ograniczenia współczesnych laptopów. Ten gadżet powinien się znaleźć w każdej torbie

Lekarstwo na ograniczenia współczesnych laptopów. Ten gadżet powinien się znaleźć w każdej torbie

W pogoni za lekkością i smukłością komputery osobiste stały się piękniejsze i bardziej mobilne, ale zatraciły jedno – uniwersalność.

Odkąd USB-C przedarło się do głównego nurtu, a szczególnie od premiery pierwszego MacBooka 12”, który wyposażony był w tylko jedno złącze tego typu, rynek zalały urządzenia lekkie, cienkie, piękne… do których nie możemy podłączyć żadnego z posiadanych peryferiów.

Boleśnie przekonują się o tym wszyscy, którzy przywykli do korzystania z laptopa jako głównej maszyny i właśnie wymieniają sprzęt na nowy. W starym laptopie mieli zapewne wszystko – zapas portów USB, czytnik kart pamięci, złącze HDMI, do tego osobne gniazdo do ładowania. W nowym laptopie coraz częściej znajdą ledwie promil tego, do czego byli przyzwyczajeni. Nierzadko samotny port USB-C, który musi wystarczyć nie tylko do podłączenia peryferiów, ale też ładowania komputera.

Tym sposobem na rynek wróciły akcesoria, które przez lata stanowiły maleńką niszę – replikatory portów, czyli po prostu huby USB. Od premiery nowych MacBooków Pro, które mają wyłącznie porty USB-C, sklepowe półki zalała fala mniej lub bardziej udanych przejściówek, których zadaniem jest choć częściowe przywrócenie minionego stanu rzeczy.

Sęk w tym, że nadal trudno jest zastąpić wszystko jedną przejściówką. Wyjąwszy bardzo drogie huby Thunderbolt 3, z reguły musimy kupić kilka adapterów, by podłączyć do komputera wszystkie typy akcesoriów. W efekcie nie dość, że targamy ze sobą tonę przejściówek, to jeszcze wyglądamy komicznie, próbując ich użyć przy ludziach. Nie mówiąc już o tym, że to zwyczajnie niewygodne.

Green Cell USB-C Hub tanio i dobrze rozwiązuje te wszystkie bolączki.

Kosztuje niespełna 200 zł, a możliwościami przebija wiele znacznie droższych adapterów (lub kombinacje wielu przejściówek). W niewielkiej aluminiowej obudowie znajdziemy:

  • 3 porty USB (2x USB 2.0, 1x USB 3.0)
  • Złącze HDMI (obsługujące monitory 4K 30 Hz lub FHD 60 Hz)
  • Gniazdo na karty SDXC
  • Gniazdo na karty microSD
  • Dodatkowy port USB-C z Power Delivery

Wpinając do laptopa jeden adapter możemy do niego jednocześnie podłączyć wszystkie akcesoria. Klawiaturę, myszkę, może dysk zewnętrzny, kartę SD, a nawet monitor.

Green Cell USB-C Hub działa także z aplikacją Samsung Dex. Jeśli więc posiadacie Samsunga Galaxy S8/S8+, Note 8 lub nowego S9/S9+, możecie przekształcić telefony w desktopy, bez konieczności kupowania drogiej stacji dokującej producenta. Hub od Green Cell współpracuje także z trybem desktopowym w Huawei Mate 10, a także z aplikacjami niezależnych producentów, służącymi do przekształcania naszych smartfonów w komputery stacjonarne.

Jak w praktyce spisuje się Green Cell USB-C Hub?

Słowem: znakomicie. Robi dokładnie to, co deklaruje producent i nie udaje, że potrafi więcej niż jest opisane na opakowaniu.

W czasie testów używałem Huba głównie jako czytnika kart SD, ale także do transferu danych z zewnętrznych dysków twardych. Nie zauważyłem żadnych problemów z działaniem urządzenia.

W czasie pracy wnętrze Huba podświetla się na niebiesko.

Jedynym ograniczeniem, które nieco uwierało mnie w trakcie korzystania z urządzenia, była obecność tylko jednego portu USB 3.0. Często operuję na bardzo dużych plikach, a przerzucanie ich poprzez USB 2.0 trwa boleśnie długo, jak na standardy 2018 roku.

Dla niektórych problemem może być też brak wsparcia dla monitorów 4K 60 Hz, ale jest to podyktowane ograniczeniami technologicznymi złącza USB – do obsługi 4K w 60 Hz potrzebne jest złącze Thunderbolt 3. Na szczęście – sądząc po statystykach naszego serwisu – posiadacze monitorów 4K w Polsce to nadal promil wszystkich użytkowników. Rozdzielczość Full HD i 60 Hz dla znakomitej większości nabywców Huba będzie wystarczająca.

Hub od Green Cell wyposażony jest też w technologię USB-C Power Delivery, więc podłączając adapter do laptopa nie musimy rezygnować z zasilania. Urządzenie potrafi przepuścić przez siebie maksymalnie 87W mocy, co wystarczy do naładowania większości ultrabooków na rynku, a nawet 15-calowego MacBooka Pro.

Taki adapter powinien się znaleźć w każdej torbie na laptopa.

Za niespełna 200 zł odzyskujemy większość, jeśli nie wszystkie porty, które odebrała nam miniaturyzacja złącz w komputerach przenośnych. Taki Hub USB warto mieć zawsze przy sobie, bo nigdy nie wiadomo; USB-C teoretycznie staje się coraz bardziej popularne, ale w praktyce nadal częściej spotykamy się ze starymi złączami.

Lepiej być przygotowanym, szczególnie gdy często zabieramy laptopa do pracy czy do szkoły. Brak przejściówki to kiepska wymówka na niemożność podłączenia pendrive’a czy projektora do komputera, dlatego dobry adapter USB-C, jak Green Cell USB-C Hub, to dziś akcesorium absolutnie niezbędne.

Dołącz do dyskusji