Dzięki Google News dowiaduję się rzeczy, które zupełnie mnie nie interesują. W dodatku z dużym opóźnieniem

Felieton/Technologie 22.05.2018
Dzięki Google News dowiaduję się rzeczy, które zupełnie mnie nie interesują. W dodatku z dużym opóźnieniem

Dzięki Google News dowiaduję się rzeczy, które zupełnie mnie nie interesują. W dodatku z dużym opóźnieniem

Gdy na konferencji I/O zaprezentowano odświeżone Google News, bardzo chciałem się zachwycić. Dziś odinstalowałem aplikację, bo okazała się równie pożyteczna, jak czytanie wiadomości sprzed doby w papierowej gazecie.

Na początku maja Google pokazał odświeżone Google News. Prezentacji podczas I/O towarzyszyło sporo górnolotnych zapewnień. Sundar Pichai mówił o odpowiedzialności za informacje, jakościowym dziennikarstwie itp. Gdy tego słuchałem, bliżej mi było do tego, co kilka godzin później wyraziła w swoim tekście Ewa Lalik, niż do zachwytu.

Mimo wszystko postanowiłem spróbować, przede wszystkim z poczucia obowiązku. Gdy uruchomiłem aplikację Google News w dniu, gdy pojawiła się na urządzeniach z iOS, doznałem pierwszego zawodu. Zobaczyłem newsy sprzed 16 – 20 godzin, w dodatku dobór treści wydawał się całkowicie przypadkowy. Bardzo słabo, biorąc pod uwagę, jak wiele wie o mnie Google i jak długo zbierał dane o moich preferencjach.

Koledzy zapewniali, że Google News szybko poukłada wiedzę o moich ulubionych źródłach, nauczy się tego, co lubię i dostarczy wartościowe treści. Minął tydzień, zaczął się kolejny, a ja nadal widzę w zakładce Najnowsze sekcji Nagłówki newsy sprzed kilkudziesięciu godzin.

Powtórzę: powyższy zrzut ekranu prezentuje zakładkę Najnowsze sekcji nagłówki Google News. Praktycznie zawsze widzę tam wiadomości trącące myszką, w dodatku dobrane w totalnej kontrze do moich zainteresowań.

Gdy zmieniam kategorię na Polska, w sliderze zawierającym 7 materiałów, tylko jeden z nich jest tym razem w miarę świeży, bo liczy godzinę. Pozostałe są sprzed 12 godzin i więcej. Dzieje się tak o różnych porach dniach – rano, w południe i wieczorem. Identyczna sytuacja wita mnie w kolejnych zakładkach. Świat – pokazuje mi newsa sprzed 19 godzin, Nauka i technika sprzed prawie doby, a Rozrywka sprzed 19 godzin.

Sztuczna inteligencja Google’a ma pomagać w dostarczaniu i grupowaniu treści, ale w przypadku Google News najwyraźniej nie opuściła jeszcze przedszkola.

Google News miał dostarczać wiadomości spersonalizowane i szybkie. W moim przypadku aplikacja jest zupełnie nieużywalna, choć dostrzegam tu swoisty paradoks. Dowiaduje się bowiem sporo nowych rzeczy, mimo że są to newsy sprzed kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu godzin. Dzieje się tak, bo Google dostarcza mi treści, w które nigdy bym nie kliknął. Ba, nie mam pojęcia na jakiej podstawie algorytm stwierdził, że mnie zainteresują, skoro nie miał danych wejściowych, które sugerowałaby, że mogę być ciekawy np. jak toczy się życie gangsterów ze Śląska.

W zakładce Ulubione określiłem sporą liczbę preferowanych źródeł. Nie ma w nich np. Onetu, który wyświetla mi się prawdopodobnie najczęściej. Co do jednego Google się nie myli. Wie, że często, a w zasadzie bez przerwy korzystam ze Spider’s Web. Problem tylko w tym, że z racji pełnionej w serwisie funkcji, znam jego treść na wylot. Ale o to już Google’a winić nie mogę. Tej wiedzy nie musi posiadać.

Po ponad tygodniu z Google News odinstalowałem aplikację, bo jest dla mnie bezużyteczna. Daleko mi do zachwytów moich redakcyjnych kolegów – Jakuba Kralki i Mateusza Nowaka. Trochę i nawet zazdroszczę, że znaleźli aplikację, na którą czekali. Sam będę nadal korzystał z Feedly na przemian z Reederem i Flipboarda.

Dołącz do dyskusji