Niemcy nie boją się kryptowalut. Interesuje się nimi tamtejsza giełda

Artykuł/Bankowość 25.05.2018
Niemcy nie boją się kryptowalut. Interesuje się nimi tamtejsza giełda

Niemcy nie boją się kryptowalut. Interesuje się nimi tamtejsza giełda

Pewnie coraz częściej słyszycie, że kryptowaluty czeka rychła śmierć. Bo bitcoin ciągle nie zbliża się do pułapu z końca poprzedniego roku. Do tego dodać trzeba ostrzeżenia ze strony NBP i KNF, a na domiar złego chaos podatkowy. Spokojnie, kryptowaluty mają przed sobą przyszłość. Przekonuje o tym giełda Deutsche Boerse.

Kryptowaluty powstały, żeby wyrwać się z finansowej kontroli i chyba dlatego przyczepiła się do nich etykieta czegoś nie do końca jasnego, a być może nawet nielegalnego. Od pojawienia się bitcoina mijają kolejne lata i już nie tylko najwięksi gracze na rynku wiedzą, że dalsze udawanie, że kryptowaluty nie istnieją, nie ma żadnego sensu. Podobnie zaczynają myśleć sami politycy, sterujący gospodarkami poszczególnych krajów.

Świat coraz bardziej lubi cyfrowy pieniądz.

Bardzo liberalne podejście względem kryptowalut można zauważyć w Niemczech. Według tamtejszego prawa bitcoin i inne pieniądze cyfrowe są traktowane jak pieniądz prywatny lub „jednostka rozliczeniowa”. W Japonii są legalnym środkiem płatniczym.  W Stanach Zjednoczonych jednak nadal na to czekają. Z kolei w Rosji chyba na próżno teraz wypatrywać takich a nie innych regulacji legislacyjnych. Prędzej państwo samo zapragnie mieć własną kryptowalutę, kontrolowaną przez rosyjski rząd federalny.

Nie do końca wiadomo, w jakimi kierunku podąża Polska. Z jednej strony mamy ostrzeżenia poważnych instytucji finansowo-prawnych. Mnożą się interpretacje, jak traktować pieniądz cyfrowy w kontekście rozliczeń podatkowych i w ogóle. A z drugiej przedstawiciele Ministerstwa Finansów zapowiadają prace nad stosownymi regulacjami, co z kolei sugeruje, że jednak dostrzegli potencjał kryptowalut.

Giełda Deutsche Boerse jest głęboko zainteresowana.

O tym, że opowiadanie dzisiaj o rychłej śmierci kryptowalut, to nic innego jak bujdy na resorach albo ekstremalna wersja pesymizmu, najlepiej niech świadczy zainteresowanie cyfrowym pieniądzem największych giełd papierów wartościowych. Jeszcze na początku tego roku spółka Intercontinental Exchange, do której należy m.in. giełda nowojorska NYSE, poinformowała, że planuje uruchomić globalny strumień danych kryptowalutowych.

Teraz z kolei wyszło na jaw, że kryptowalutami i ich rozwojem jak najbardziej zainteresowana jest jedna z największych giełd w Europie – Deutsche Boerse.

Giełda najpierw chce zrozumieć kryptowaluty.

Deutsche Boerse najpierw chce dobrze zrozumieć środowisko kryptowalut, jak też bardzo dokładnie przyjrzeć się regulacjom prawnym, jakim podlega w różnych krajach. Po rozpoczęciu w marcu współpracy z firmą HQLAx, której celem jest stworzenie platformy dla pożyczek papierów wartościowych – opartej na blockchainie, bliższe przyjrzenie się kryptowalutom jest po prostu naturalnym, kolejnym krokiem. “Zanim przejdziemy do przodu z czymś takim jak Bitcoin, chcemy mieć pewność, że rozumiemy transakcję, która nie jest najłatwiejsza do wykonania. Jesteśmy w trakcie prac” – przekonuje Tessler.

Bo bitcoin przebije za chwilę szklany dach?

O kondycji całego segmentu kryptowalut najlepiej świadczy kondycja samego bitcoina. A ta, według ekspertów, ewidentnie ma tendencję wzrostową. Zbadać to dokładnie postanowiła firma  Fundstrat Global Advisors.

Spodziewamy się, że gospodarka górnicza wzrośnie w ciągu najbliższych kilku lat, i prognozuje cenę BTC w wysokości około 36 000 dolarów do końca 2019 roku – czytamy w powstałym raporcie.

36 tys. dolarów za jednego bitcoina to tylko symulacja. Wartości mogą być jednak inne. Wyniki badań wskazują, że może być to w przedziale od 20 tys. dolarów aż do 64 tys. dolarów. To oznacza, że kurs najbardziej rozpoznawalnej kryptowaluty w najbardziej optymistycznej wersji wzrośnie w przyszłym roku o ponad 580 procent względem obecnej ceny.

Dołącz do dyskusji