Schowajcie konfetti, reklamy z autoodtwarzaniem dźwięku w Chrome jeszcze trochę pożyją

Schowajcie konfetti, reklamy z autoodtwarzaniem dźwięku w Chrome jeszcze trochę pożyją

Schowajcie konfetti, reklamy z autoodtwarzaniem dźwięku w Chrome jeszcze trochę pożyją

Ledwie dwa tygodnie temu otwieraliśmy szampana na wieść o tym, że Chrome zacznie automatycznie blokować dźwięk na stronach zawierających reklamy z autoplayem, a Google już odwołuje imprezę. Okazało się, że zmiana przyniosła więcej szkody niż pożytku.

Wraz z aktualizacją przeglądarki nr 66, która wprowadzała automatyczne blokowanie dźwięku na stronach z upierdliwymi reklamami, programiści dostali wytyczne co do tego, jak uniknąć automatycznej blokady. Taki savoir-vivre tego, co wolno, a co nie wolno, by nadal móc „grać” w Chromie.

Niestety, jak się okazało po wypuszczeniu aktualizacji do użytkowników, Google nie zastosował się do własnych wytycznych i… po prostu wyciął z automatu dźwięk we wszystkich stronach, na których samoodtwarzający dźwięk się pojawiał.

Jak łatwo się domyślić, oberwali na tym nie ci, co powinni (dostawcy upierdliwych reklam), lecz Bogu ducha winni autorzy przeglądarkowych gier i narzędzi. Jeśli – dajmy na to – chcemy skorzystać ze stroika gitary online i stroić instrument „ze słuchu”, poprzez podanie właściwych dźwięków, to jest spora szansa, że nie usłyszymy nic.

Problemy zgłaszają jednak przede wszystkim twórcy przeglądarkowych gier, którym aktualizacja Chrome’a w zasadzie wyciszyła wszystkie projekty.

Google wycofuje się z automatycznego blokowania dźwięku w reklamach w Chrome.

Google usłyszał krzyk (słusznie) oburzonych programistów i wycofał aktualizację. Nam pozostaje się tylko smucić – oznacza to, że nadal będziemy musieli blokować Gazetę Wyborczą portale z uciążliwymi, grającymi reklamami ręcznie za każdym razem.

Znamy też datę wdrożenia funkcji – Google daje sobie czas na udoskonalenie blokady, a deweloperom na dostosowanie swoich programów do zmian, aż do października. Wtedy to funkcja powróci do Chrome’a wraz z aktualizacją o numerze 70.

Nam pozostaje zakorkować szampany i dalej klikać w „wycisz kartę” za każdym razem, gdy ogłuszy nas niechciana reklama, grająca w bliżej nieokreślonym miejscu na stronie. Niby nic wielkiego, ale jestem pewien, że wszyscy cieszyliśmy się na myśl, że Google zrobi to za nas.

Dołącz do dyskusji

Advertisement