Rząd nie czeka na referendum. Już wie, gdzie powstanie Centralny Port Komunikacyjny

Artykuł/Biznes 24.05.2018
Rząd nie czeka na referendum. Już wie, gdzie powstanie Centralny Port Komunikacyjny

Rząd nie czeka na referendum. Już wie, gdzie powstanie Centralny Port Komunikacyjny

Mieszkańcy Baranowa są wściekli i dali temu wyraz podczas ostatniego spotkania z przedstawicielem rządu. Ten udaje, że ich słucha, a tak naprawdę ma jedno zadanie: przekonać do jedynie słusznej wizji władzy. A co jak baranowiczanie w zaplanowanym referendum zdecydowanie sprzeciwią się temu, żeby Centralny Port Komunikacyjny powstał u nich?

Teraz w przypadku przyszłej budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego, co to ma być jedną z dźwigni polskiej gospodarki, mamy dwa tory. Jednym poruszają się mieszkańcy Baranowa, którzy mają liczne wątpliwości, co do zlokalizowania CPK między innymi na ich terenie.

Nie wiedzą, na jakich zasadach rząd wykupywałby od nich ziemie z domami, na jakie mogą liczyć ewentualnie odszkodowania i wreszcie – czy ktokolwiek może im zagwarantować, że w okolicy kupią nową ziemie i nowy dom. Bo gdzie mają się podziać?

W kotka i myszkę z mieszkańcami.

Drugim z kolei torem pędzi rząd. Na złamanie karku, nie oglądając się na nic i na nikogo. Zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Infrastruktury ostateczną lokalizację miały wskazać specjalne ankiety. I właśnie poznaliśmy ich wynik. Są jednoznaczne: CPK ma powstać na terenie o powierzchni 66,2 km kwadratowych na styku trzech gmin: Baranowa, Teresina i Wiskitki. To prawie ten sam rejon, który rząd wskazał jako najbardziej potencjalny jeszcze w listopadzie ubiegłego roku.

Ale przedstawiciele gabinetu Mateusza Morawieckiego dalej z mieszkańcami Baranowa grają w kotka i myszkę. Z jednej strony informują ich, że częściowy teren ich gmin to najlepsza lokalizacja, a z drugiej szybko uspakajają mówiąc, że nic nie jest jeszcze przesądzone i ostateczna lokalizacja będzie wskazana w 2020 r.

Referendum w połowie czerwca. Ale po co?

Mieszkańcy Baranowa uparcie nie chcą dać za wygraną. Już 18 kwietnia tamtejsza Rada Gminy przyjęła uchwałę, na mocy której 17 czerwca ma odbyć się tutaj referendum, w którym mieszkańcy wyrażą swoje zdanie na temat budowy CPK na ich terenie.

Tutaj ludzie nie są zupełnie przypadkowo. Mieszkają tutaj od wielu lat, pokoleń. Myślę, że te więzi emocjonalne są najbardziej istotne. Jeśli mieszkał tutaj mój dziad, moi rodzice, mieszkam ja i moje dzieci – to ta więź jest dość silna. I tutaj upatruję największy problem – stwierdził podczas ostatniego spotkania z mieszkańcami Andrzej Kolek, wójt gminy Baranów.

Zadzwoniłem, żeby zapytać, co się stanie, jak w referendum mieszkańcy jednoznacznie rządzącym odmówią.

Nic. To inwestycja rządowa i tak naprawdę nic nie możemy zrobić. Więc tak naprawdę referendum to działanie pro forma – usłyszałem w sekretariacie wójta.

Więcej kasy niż przy autostradach.

Władza centralna dwoi się i troi, żeby mieszkańców Baranowa uspokoić i zachęcić do współpracy, która przy konieczności wykupywania ziemi może okazać się kluczowa. Chociaż na ostatnim spotkaniu Mikołaj Wild, pełnomocnik rządu ds. CPK, miał nie lada problem.

My nie mamy kolejnych 20 lat na organizowanie swoich domów na nowo – usłyszał na spotkaniu.

W odpowiedzi mógł jedynie zachęcać odszkodowaniami, które – jak zarzekł przed mieszkańcami Baranowa Mikołaj Wild – mają być wyższe niż w przypadku wykupów przy okazji budowy autostrad.

To nie pierwsza komunikacyjna czkawka rządzących.

Nie wiem, czy taka czy nie inna lokalizacja dla Centralnego Portu Komunikacyjnego to przysłowiowy strzał w dziesiątkę. Czy jest wystarczająco już dzisiaj skomunikowana? Pewnie głowili się nad tym fachowcy i pokazali na mapie punkt, który ma być dźwigarem całej polskiej gospodarki. I raczej wiedzą, co robią. Nie nam, laikom się wtrącać.

Ale pod względem komunikacji i przepływu informacji to prawdziwa tragedia. Przecież idea Centralnego Portu Komunikacyjnego, wpisana w Strategię na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, znana nie była od dzisiaj. Od wczoraj też nie. Naprawdę nie można było od początku rozmawiać z mieszkańcami Baranowa i innych gmin? Tłumaczyć, pokazywać możliwości?  Szkoda, że stało się inaczej, a rządzący przybrali taktykę „my wiemy lepiej”.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji