Fani Windowsa, proszę się rozejść. Tegoroczna konferencja Microsoft Build nie jest dla was

Fani Windowsa, proszę się rozejść. Tegoroczna konferencja Microsoft Build nie jest dla was

Fani Windowsa, proszę się rozejść. Tegoroczna konferencja Microsoft Build nie jest dla was

No chyba, że chcecie posłuchać o biznesowej chmurze, rozwiązaniach B2B. Albo o optymalizacji przepływu informacji w dużym przedsiębiorstwie. Czy też o technologiach dla startupów. Szczerze wątpię, by dzisiejszej mowie otwierającej było cokolwiek mogącego zainteresować tych wierzących w Windowsa.

No dobrze, może nieco przesadnie uogólniłem czytelników Spider’s Web. Część z was na pewno nie może się doczekać, by usłyszeć, co Microsoft ma do powiedzenia w kwestii rozwoju Azure’a czy swoich usług biznesowych opartych o sztuczną inteligencję. Zapewne niektórzy z was polegają na biznesowych rozwiązaniach Microsoftu. I ogólnie na pewno dla niektórych z was temat jakiegoś systemu na pecety jest żenująco błahy w zestawieniu z wizją wdrożenia inteligentnej sieci czujników Internetu rzeczy wspomagających pracę jakiejś ogromnej stoczni.

A właśnie to jest bieżącą tożsamością Microsoftu. To firma, która opiekuje się przedsiębiorcami. Od wielkich korporacji wymagających przełomowych rozwiązań opartych o chmurę i sztuczną inteligencję aż po małe działalności, które potrzebują wygodnych narzędzi do pozyskiwania klientów i optymalizacji pracy.

Windows w domu? Konsole do gier? Tak, to istotny dodatek. Bardzo istotny dodatek. Ale nic więcej.

Zdajmy sobie sprawę z pewnej kwestii.

Wydaje mi się, że większość Czytelników Spider’s Web jest na tyle stara, by myśląc o Microsofcie instynktownie kojarzyć go z Windowsem. Dopiero po chwili namysłu w pamięci pojawiają się też Office, Xbox, Skype czy OneDrive. Czy wiecie, że po ostatniej reorganizacji firmy nie ma już osoby, która odpowiadałaby za Windows i która odpowiadałaby w wewnętrznej kadrze kierowniczej firmy przed jej prezesem? Nawet Xbox ma w Microsofcie wyższy status od działu Windows.

To oczywiście nie oznacza, że Windows przestaje być rozwijany. Że firma nie zamierza nim walczyć o rynek konsumentów. Że nie będą ku temu przeznaczane ogromne inwestycje. Windows jednak nie jest już sercem Microsoftu. Gdyby zniknął z rynku, firma bardzo by ucierpiała finansowo. Ale też zarazem spokojnie by sobie bez niego poradziła.

Tego nie można powiedzieć o innych usługach firmy. Mówimy tu zarówno o usługach przetwarzania w chmurze Azure, jak i rozwiązaniach programowych, takich jak Office 365, Microsoft 365 czy nawet Dynamics 365. To one są kluczowe dla Microsoftu.

Niestety dla wielu z nas są też przeraźliwie nudne. By zniszczyć Windowsa wystarczyło wykonać jeden telefon.

Tyle że nie do kogoś, a w fabryce. iPhone zmienił świat, Windows Phone pojawił się za późno, Microsoft się na zmianę tego świata nie załapał. To historia już tak często przywoływana, że każdy zna ją już na pamięć. Teraz, gdy Microsoft został z rynku mobilnego wykurzony, jego zwycięzcy zaczynają myśleć o przejściu na desktopy. Idą bardzo ciężkie czasy nie tylko dla Windowsa, ale również i dla macOS-a. Na rynku konsumenckich desktopów coraz częściej będą pojawiać się iOS i Android. Tak, desktopów.

Windows i macOS to platformy przemijającego świata. Fundamenty, na których stoją Android i iOS, sprawdzają się lepiej w nowoczesnym świecie. Świecie, w którym chcemy nosić nasze urządzenia w kieszeniach, które mają długo pracować bez podłączania ich do jakiegokolwiek przewodu. Windows i macOS nadal istnieją głównie z uwagi na fakt, że iOS i Android zdecydowanie nie są jeszcze gotowe, by te desktopy przejąć. W wielu zawodach i działalnościach poleganie na tych dwóch mobilnych platformach byłoby niemożliwe lub co najmniej karkołomne.

Ale brakuje tym platformom do tego coraz mniej.

Windows jest przy tym na znacznie gorszej pozycji niż platformy konkurencji. By móc przygotować Windowsa na nowe, lepsze czasy, Microsoft musi go odchudzić. Rozmontować. Pożegnać stare technologie, które są dla niego balastem. Niestety, póki co odnosi porażkę za porażką. Ani Windows RT, ani też Tryb S dla Windows 10 nie okazały się sukcesami.

Co gorsza, pierwsze prezentowane w Internecie testy laptopów ze Snapdragonem 835 i Windows 10 wykazują, że choć te urządzenia faktycznie trzymają bardzo długo na akumulatorze, ich rozczarowująca wydajność drastycznie obniża możliwe ich zastosowania.

ipad pro 10.5 ios 11 public beta 2

Android i iOS nie mają takich problemów. Ich bowiem nie trzeba przebudowywać, nie trzeba ich odchudzać. Dużo łatwiej dodawać nowe funkcje i możliwości, niż się ich pozbywać – wiedząc zarazem, że polega na tych funkcjach dziesiątki tysięcy klientów. Jakakolwiek próba zerwania z przeszłością kończyła się dla Microsoftu porażką.

Nic dziwnego, że Windows na Build 2018, i nie tylko, został zepchnięty na boczny tor.

Teraźniejszość to wszystko, co ma do swojej dyspozycji Windows. I dostanie on swoje miejsce w blasku jupiterów na Build. Tyle że – jak przewiduję – dopiero drugiego dnia. W dzisiejszej mowie otwierającej Satya Nadella skupi się najpewniej na technologiach dla biznesu. Na sztucznej inteligencji. Na chatbotach, możliwościach hostowanych w chmurze rozwiązań. Na nowościach, jakie czekają firmy korzystające z Office 365, Dynamics 365 i Microsoft 365. Oczywiście w kontekście rozszerzalności tych rozwiązań o kolejne rozwiązania.

Przecież Build to nadal konferencja dla programistów, nie konferencja dla biznesu. Microsoft będzie jednak – jak przewiduję – przekonywał tychże programistów do Azure’a. Do SQL Servera. Do Azure Sphere OS. Do Visual Studio. Do pisania rozszerzeń dla aplikacji klienckich Office 365. Bo to tam tkwi największa siła Microsoftu. Serce potężne, ale też nie jedyne na rynku. Amazon i Google to zajadli i potężni przeciwnicy.

Mowę otwierającą drugiego dnia konferencji Build poprowadzi Joe Belfiore.

To właśnie on teraz odpowiada za konsumencką twarz Windowsa. Nie mam pojęcia o czym będzie opowiadał poza planowanym na wrzesień wprowadzeniu arcyciekawej nowości do Windows 10 jaką są karty w oknach, ale na pewno będę uważnie słuchał. Choć nie spodziewam się przesadnie ekscytujących ogłoszeń.

Te, mam nadzieję, pojawią się w licznych sesjach tematycznych dla programistów, jakie będą dostępne po mowach otwierających. To właśnie tam przedstawiciele firmy opowiadają o istotnych, choć mało medialnych szczegółach. I to właśnie dopiero tam – miejmy nadzieję – poznamy ewentualną strategię dalszego rozwoju Windowsa w świecie, w którym ma on już sens tylko na jednym rodzaju urządzeń.

Windows to nadal subiektywnie najlepszy system na desktopy, obiektywnie jeden z najlepszych. To doskonałe narzędzie pracy, które dla mnie jest nieporównywalnie wygodniejsze i wydajniejsze od wszystkich pozostałych, jakie próbowałem. W tandemie z Office 365 czyni moją pracę znacznie wygodniejszą. A chwile wolne umila mi Xbox One, a więc urządzenie garściami czerpiące z technologii blisko związanej z Windows. I nie powiem, że nie jest mi żal, że Microsoft postępuje logicznie dla swojego dalszego rozwoju i nie chce już polegać na tych technologiach.

Mowa otwierająca Microsoft Build będzie z pewnością bardzo ciekawa. Tyle że dla nieco innej publiczności.

Na pewno jej wysłucham i na pewno będę nią żywo zainteresowany. Na pewno będzie ona motywacją do wielu tekstów na Spider’s Web. Jestem jednak również przekonany, że wielu z was nie będzie obchodziła. Wielu z was czeka na to, co dalej z Windows. Na to poczekać musicie dopiero do drugiego dnia. Nie znam oczywiście treści żadnego z przemówień, ale organizacja planowanych mówców na Build wydaje się mówić sama za siebie.

Windows ma więc już bardzo niewiele czasu. Jest i pozostanie najważniejszym systemem na komputery PC z procesorami Intela, i to jeszcze przez długie lata. To jednak zarazem już bardzo mało czasu. Ile bowiem go jeszcze upłynie, zanim komputery PC z procesorem Intela przestaną być istotne na rynku? Ile razy Intel próbował pojawić się na rynku urządzeń ultramobilnych i poległ z kretesem? To pytania retoryczne.

Dziś na Build dowiemy się o przyszłości świata i korporacji. Dopiero jutro dowiemy się o nowinkach w planowanej na jesień aktualizacji Windows 10. I dopiero z zapisów wideo sesji dla deweloperów – a przegryzanie się przez nie trochę potrwa – dowiemy się, czy te prezentowane nowości mają jakąś dalekosiężną przyszłość, czy też odwracają uwagę od innego prawdopodobnego scenariusza. Że Windows – a także desktop w instynktownie rozumianym znaczeniu tego pojęcia – ma już wyznaczoną datę zgonu. Bo przyszłość należy do urządzeń ultramobilnych i Internetu rzeczy.

Na tę przyszłość Microsoft jest już gotowy od dawna.

Tyle że od strony, która większości z nas, jeżeli Microsoft w porę nie skieruje Windowsa i swoich konsumenckich usług na właściwy tor, w bezpośredni sposób prawdopodobnie dotyczyć nie będzie. Chciałbym, by było inaczej; to kawał znakomitej spuścizny, która zasługuje na kontynuację. W pewnym momencie jednak konkurencja Windowsa dogoni i na desktopach, odbierając mu ostatecznie szansę na powrót na urządzenia innej formy.

Przyszłość Microsoftu jako firmy dla tych, którzy zarabiają i kształtują świat będzie zapewne pisana jako historia sukcesu. Na tegorocznym Buildzie będę szukał wskazówek, że ta domowa, pod naszymi strzechami, również istnieje w jakiejś formie.

Transmisje z obu mów otwierających – dzisiejszej i jutrzejszej – rozpoczną się o 17:30. Będzie je można oglądać pod tym adresem.

Dołącz do dyskusji

Advertisement