Smród na Uranie. Nie wykryła go przelatująca sonda, ale „zobaczył” go naziemny teleskop

Artykuł/Nauka 24.04.2018
Smród na Uranie. Nie wykryła go przelatująca sonda, ale „zobaczył” go naziemny teleskop

Smród na Uranie. Nie wykryła go przelatująca sonda, ale „zobaczył” go naziemny teleskop

Nawet sonda Voyager 2, która znalazła się w bliskiej odległości od Urana nie dostarczyła wystarczających dowodów na obecność siarkowodoru w atmosferze planety. Udało się to za to naziemnemu teleskopowi wyposażonemu w spektroskop używany do badania czarnych dziur.

Odczuwanie zapachów to cecha istot wyposażonych w węch. Ludzie, a jeszcze bardziej niedźwiedzie, psy czy koty mają czułe powonienie. Receptory węchowe pomagają w życiu. Dzięki nim nie tylko odczuwamy przyjemność delektując się przyjemnym zapachem kawy czy kwiatów, ale możemy też definiować zagrożenia.

Każdy, kto robił jajecznicę czy piekł ciasto, spotkał się – jak mówią w moich stronach – ze zbukiem. Intensywny zapach zgniłego jaja trudno pomylić z czymś innym. W kuchni to sygnał, że jajo nadaje się do wyrzucenia i ma szczęście ktoś, kto z rozpędu nie wbił zbuka do kilku innych świeżych jaj przygotowanych do wymieszania, połączenia z cukrem masłem i mąką. Charakterystyczny zapach to znak rozpoznawczy siarkowodoru.

Ten najprostszy związek  siarki kojarzy nam się z kuchnią, ale w przyrodzie można go zaobserwować choćby podczas aktywności wulkanów. H2S to również produkt procesów rafineryjnych i petrochemicznych. Jedną z jego cech jest wysoka toksyczność.

Siarkowodór na Uranie.

Obecność siarkowodoru w atmosferze Urana podejrzewano od dawna, wcześniej nie posiadano wystarczających dowodów. Nie dostarczyła ich choćby sonda Voyager 2, która w 1986 r. znalazła się w pobliżu Urana jako jedyny, jak dotąd, obiekt uczyniony ludzką ręką.

W potwierdzeniu, że górne warstwy atmosfery Urana zawierają siarkowodór nie pomogła sonda, która przeleciała w styczniu 1986 r. w odległości zaledwie 81,5 tys. km od wierzchołka chmur siódmej planety Układu Słonecznego. Udało się to jednak czułym spektroskopom zainstalowanym na 8-metrowym teleskopie Gemini North zlokalizowanym na szczycie wulkanu Mauna Kea na Hawajach. Naukowcy szczycą się nowatorskim zastosowaniem instrumentu, który wcześniej wykorzystywany był do badania czarnych dziur w centrach galaktyk.

Na czym polegały obserwacje, które doprowadziły do potwierdzenia obecności siarkowodoru w atmosferze Urana? Jak donosi Obserwatorium Gemini spektroskop działający w zakresie podczerwieni, badał odbite światło słoneczne nad górną warstwą widocznych chmur planety.

Badacze przypuszczają, że oprócz Urana, również w górnych warstwach atmosfery Neptuna obecny jest siarkowodór. Tym samym występuje tu różnica w stosunku do Jowisza i Saturna, gdzie w górnej warstwie chmur notuje się amoniak.

Dlaczego skład atmosfery jest tak istotny dla naukowców? Różnice między Jowiszem oraz Saturnem i Uranem, a być może również Neptunem mogą   mieć związek z miejscem formowania się, migracją i ewolucją tych planet.

Śmierdzi jak na Uranie?

Wróćmy do najbardziej charakterystycznej dla przeciętnego człowieka cechy siarkowodoru. Ukucie powiedzenia śmierdzi jak na Uranie napotyka na kilka przeszkód. Gdyby człowiek we własnej osobie dotarł w pobliże siódmej planety, nie mógłby oddychać pełną piersią. Patrick Irwin z Uniwersytetu Oksfordzkiego tłumaczy, że znacznie bardziej dałoby się odczuć inne niedogodności niż obecność siarkowodoru, przede wszystkim temperaturę atmosfery składającej się głównie z wodoru i helu, wynoszącą ponad minus 200 st. Celsjusza.

Zdjęcie główne wykonała 25 stycznia 1986 r. sonda Voyager 2. Fotografia powstała z odległości 1 mln km od Urana.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement