Byłam w raju dla startupów. Paryski kampus Statuon F – relacja

Relacja/Biznes 23.04.2018
Byłam w raju dla startupów. Paryski kampus Statuon F – relacja

Byłam w raju dla startupów. Paryski kampus Statuon F – relacja

Wszyscy, z którymi rozmawiam, chwalą się, że Station F to największy na świecie kampus dla startupów. W dodatku sfinansowany w całości z prywatnych środków. To bezprecedensowe przedsięwzięcie ulokowano w przestrzeni, jeszcze niedawno skazanego na wyburzenie, dworca. Dziś znów tętni życiem w 13. dzielnicy Paryża, która, tak, jak sam gmach ma zyskać z czasem drugą młodość.

Niesamowita przestrzeń zamknięta w murach starego dworca została podzielona na trzy światy. Jeden tętni spotkaniami, prezentacjami, negocjacjami, biznesową bieganiną i dogadywaniem się. Drugi jest zanurzony w pełnej skupienia ciszy. Trzeci dopiero powstaje, rodzi się w pyle i znoju pracy robotników przygotowujących największą na świecie restaurację. Żałuję, że zdjęcia nie są w stanie oddać sprawiedliwości atmosferze tego miejsca, bo ta jest nie do opisania.

Jedyny polski startupu w Station F.

Station F to obecnie 25 różnych programów akceleracyjnych nadzorowanych przez 25 międzynarodowych firm. Wśród nich są takie tuzy biznesu jak Microsoft, Loreal czy Ubisoft.

W październiku ubiegłego roku polski startup Nethone wywalczył sobie miejsce w grupie zajmującej się projektami związanymi z cyberbezpieczeństwem. Wtedy jeszcze zajmował się przede wszystkim przeciwdziałaniem fraudom płatniczym. Szybko jednak okazało się, że profilowanie behawioralne, które do tego wykorzystuje, można zastosować w branżach, o których wcześniej sami założyciele Nethone nie myśleli. Dzięki współpracy z Thalesem, patronem programu, startup tworzy rozwiązanie, które sięga daleko. Ma chronić satelity przed włamaniem do ich systemów sterowania i wykrywać nietypowe zachowania operatorów.

Przez 6 miesięcy zespół startupu pod czujnym okiem mentorów opracowywał różnego rodzaju rozwiązania, które są dostosowane nie do abstrakcyjnych grup docelowych, ale do problemów konkretnych klientów, z którymi współpracuje Thales. Z akceleracji wyszła firma bogatsza nie tylko w wiedzę i nowe rozwiązania ale też nowe kontakty. A umówmy się, w biznesie to wartość nie do przecenienia. Swoje miejsce w Station F już niedługo będzie musiał przekazać innemu startupowi, chciałabym, żeby mógł on też być z Polski.

Station F mieści się w starym gmachu dworca kolejowego. W trakcie remontu zachowano wiele z oryginalnej architektury. Budynek zajmuje 34 tys. m2 i jest podzielony na trzy części.

 

W pierwszej strefie mieści się biznesowa część przedsięwzięcia. Jest tu poczta, są urzędy podatkowe, fundusze inwestycyjne. Wszystko, co potrzebne do prowadzenia i rozwijania startupu, zostało zgromadzone w jednym miejscu.

 

Poza urzędami jest tu też kawiarnia i kilka zakątków, w których można usiąść i porozmawiać o biznesie w nieco mniej formalnym otoczeniu.

 

Odbywają się tu także różnego rodzaju konferencje głównie dotyczące biznesu i technologii. W tym roku było ich już 12, a mamy dopiero kwiecień. Taką kolorową rzeźbą żegna nas w strefa biznesowa. Przez mały bufor z piłkarzykami przechodzimy do następnej strefy, w której na co dzień pracują startupowcy.

 

Jest tu miejsce dla 1000 startupów. Wśród firm, które mają pieczę nad startupami ze Station F, są między innymi Microsoft, Loreal, Facebook czy Ubisoft. W strefie może pracować 3 tys. osób.

 

Dla różnych potrzeb, różne przestrzenie. Od otwartych sal poprzez kontenery do pracy grupowej aż po budki, takie jak ta, w których można się zamknąć w samotności i w ciszy przeprowadzić telekonferencję.

 

Mimo ogromu i industrialnego charakteru miejsca, liczne zakamarki pozwalają poczuć się tu niemal kameralnie.

 

Detale przełamują powagę przestrzeni. Całe pomieszczenie pełne jest swoistych easter eggów. Ten akurat jest nieco niepokojący, szczególnie w miejscu pracy.

 

Nie brakuje tu także zieleni, która ociepla przestrzeń i wnosi trochę życia do świata zdominowanego przez odgłos tysięcy stukających w klawiatury palców.

 

Głód sukcesu to jedno. Czasami jednak trzeba też zaspokoić ten drugi, całkiem fizyczny. W planach Station F jest wybudowanie największej na świecie restauracji. Dania z kuchni całego świata nie będą serwowane jedynie wygłodniałym startupowcom, ale także ludziom z zewnątrz.

 

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji