South Park: Fractured But Whole na Nintendo to przełom, ale „podatek od Switcha“ jest zbyt wysoki – recenzja

Recenzja/Gry 26.04.2018
South Park: Fractured But Whole na Nintendo to przełom, ale „podatek od Switcha“ jest zbyt wysoki – recenzja

South Park: Fractured But Whole na Nintendo to przełom, ale „podatek od Switcha“ jest zbyt wysoki – recenzja

Obecność gier 18+ na platformach Nintendo to nic nowego. Japończycy stronili jednak od produkcji obrzydliwych, kontrowersyjnych i obrazoburczych. Takich, które mogą obrażać czyjeś przekonania, idee czy wyznania. Wraz z premierą Switcha Nintendo zmienia politykę, a debiut South Park: Fractured But Whole jest tego najlepszym przykładem. Niestety, „podatek od Switcha“ okazał się w tym wypadku zbyt wysoki.

„Podatek od Switcha“ to termin, którym razem ze znajomymi określamy wyższą cenę gier na platformie Nintendo. Na Switchu ląduje masa nieco zakurzonych tytułów, które są sprzedawane w pełnej stawce. Za przykład niech posłuży TES V: Skyrim, Just Dance 2017, DOOM, L.A. Noire czy właśnie South Park: Fractured But Whole. To wszystko gry z miesiącami, nieraz latami rynkowej obecności na karkach. Mimo tego, na Switchu kosztują 200+ zł i ani myślą tanieć.

Ten nieszczęsny „podatek od Switcha“ to ciężka pigułka, którą trzeba przełknąć, aby cieszyć się wielkimi stacjonarnymi grami zmieszczonymi do przenośnej konsoli. Fani Switcha zazwyczaj godzą się na taką praktykę, ponieważ dostają coś ekstra – możliwość ogrania ulubionego tytułu w terenie, na biwaku czy w pociągu. Przenośny aspekt rozgrywki to gigantyczna wartość dodana, za którą wielu zamożniejszych graczy jest w stanie płacić ekstra.

Niestety, w przypadku South Park: Fractured But Whole „podatek od Switcha“ jest zbyt wysoki. Nie do przełknięcia.

Na konsolach Xbox One oraz PlayStation 4 South Park: Fractured But Whole zostało wydane w pakiecie z bezpłatną pierwszą częścią gry – Stick of Truth. Niestety, darmowej przygody brakuje w wersji dla konsoli Nintendo. Już samo to jest gigantycznym ciosem w posiadaczy Switcha. Mobilny walor to jedno, ale kupując grę na przenośną konsolę traci się połowę zawartości. Świetnej zawartości, trzeba dodać. Brak Stick of Truth w zestawie to potężna, w zasadzie dyskwalifikująca wada.

Na domiar złego edycja programu dla Switcha jest najbardziej wybrakowaną ze wszystkich. Odnośnik z głównego menu do serialu South Park nie działa, ponieważ Nintendo nie odblokowało deweloperom swojej przeglądarki internetowej. To samo tyczy się Klubu Ubisoft – aby odblokować nagrody klubu, trzeba wejść na swoje konto przez przeglądarkę na smartfonie lub PC. Tylko w ten sposób poszerzymy rozgrywkę o takie dodatki jak strój z Assassin’s Creed (widoczny powyżej) czy zbroję Iron Mana.

Bolączką South Park: Fractured But Whole dla Switcha jest także kiepska kompresja. Gra zajmuje aż 17,4 GB przestrzeni dyskowej. Dla porównania, Zelda z otwartym światem potrzebuje 15 GB, a niezwykle rozbudowane Xenoblade Chronicles 2 zajmuje 13 GB. Mam również prawo przyczepić się do czasów ładowania. Przesadnie nie doskwierają, ale są odczuwalnie dłuższe niż na PS4 czy XONE. To nie pierwszy raz, kiedy Ubisoft przegina z ekranami wczytywania. Na podobną dolegliwość cierpiał Rayman na Switchu, nim doczekał się aktualizacji.

Te wady sprawiają, że wydanie 250 zł na South Park: Fractured But Whole wydaje się szalone. Nawet dla fana Switcha.

Szkoda, bo gra jest naprawdę dobra. Moim zdaniem nawet lepsza niż część pierwsza. Motyw superbohaterów podzielonych na dwie zwaśnione frakcje to kapitalny punkt wyjścia do serii przygód przepełnionych czarnym humorem. Fani Marvela, South Parku oraz gier przygodowych będą zaskoczeni jak grywalny to tytuł. Może nie ma tak dobrych dialogów jak poprzednia odsłona, ale nadrabia to lepszymi mechanizmami rozgrywki oraz całościowym dopieszczeniem.

Najbardziej niesamowite jest jednak to, że w South Park: Fractured But Whole gram na platformie Nintendo. Widzę bohatera, który obraża własną matkę, załatwia dziadkowi prezerwatywę, a następnie siada na toalecie, aby dokonać udanego „wyładunku towaru“ podczas sekwencji Quick Time Event. Interaktywny South Park nie jest nawet o jotę grzeczniejszy od tego odcinkowego. Wie o tym każdy, kto stoczy bitwę z żydowskim bossem, przyzywającym Gwiazdę Dawida jako energetyczną tarczę.

Największe zalety:

  • Niesamowite, że Nintendo dopuszcza takie gry na konsoli
  • Lepsze od Kijka Prawdy
  • Polskie napisy oraz interfejs

Największe wady:

  • Zbyt wysoki „podatek od Switcha“ (249 zł)
  • Zajmuje sporo przestrzeni dyskowej (17,4 GB)
  • Brak wsparcia dla odtwarzacza odcinków serialu
  • Czasy ładowania dłuższe niż na PS4/XONE
  • Skandaliczny brak Kijka Prawdy w zestawie

Bardzo, bardzo mnie cieszy, że gry takie jak South Park: Fractured But Whole lądują na Nintendo Switchu. Niestety, klienci tej platformy są traktowani jak dojne krowy, którym można wcisnąć wszystko i w każdej cenie. Warto pokazać, że jest inaczej. Grę Ubisoftu jak najbardziej warto kupić (zwłaszcza, jeżeli nigdy wcześniej w nią nie graliście), lecz dopiero w rozsądnej stawce.

Jeżeli cena South Park: Fractured But Whole spadnie do 80 – 150 zł, koniecznie zainteresujcie się tym tytułem.

Dołącz do dyskusji